lub
w jakim celu? zapamiętaj mnie
 
Warszawa
Ramallah  
Gwiazda w Grocie Narodzenia JezusaBetlejem, Palestynafoto: Krzysztof Stępieńźródło: transazja.pl
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
czytasz blog:

Wieści z Jemenu

23cze
2007

Wracamy

   
1 14 0
Sana, Jemen

Wracamy do Polski - no i mamy mieszane uczucia. Z jednej strony tęsknimy za rodzinami, ojczyzną, "swoją" kulturą i obyczajami, chlebem razowym z margaryną i świeżymi truskawkami. Z drugiej jednak nie ukrywamy: po czterech miesiącach pobytu nadal dobrze czujemy się w Jemenie. Nie jest to oczywiście miejsce, w którym chcielibyśmy zostać na stałe - różnice kulturowe są zbyt duże - ale niewątpliwie wkrótce będziemy tęsknić za sanańską Starówką, wyciem muezzinów, którzy jeszcze na początku pobytu codziennie budzili nas w nocy i ludźmi, którzy wciąż nie poddali się wszechobecnej globalizacji i nadal kultywują swoje tradycje.

   
0 19 0
6cze
2007

Tarīm, Jemen

   
0 14 0
   
1 16 0
Seiyun, Jemen

Słynne Wadi Hadamawt. Nie ma chyba nikogo, kto planując wyjazd do Jemenu i szukając informacji o tym kraju nie spotkałby się z tą nazwą. Obok Sany prawdopodobnie najpopularniejszy cel wypraw turystów. Szibam - najsłynniejsze miasto tego regionu, jest jednym z trzech miejsc w Jemenie wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO (oprócz niego znajdują się na niej jeszcze starówki w Sanie i Zabidzie).

   
1 0 0
Adis Abeba, Etiopia

Lot z Sany do Addis Abeby był przyjemny i krótki - około 2 godzin. Podczas podchodzenia do lądowania z zapartym tchem patrzyliśmy na coś, czego po kilku miesiącach pobytu w Jemenie szczególnie nam brakowało: na zieleń. Przede wszystkim pól, ale gdzieniegdzie widzieliśmy także niewielkie skupiska drzew.

   
1 5 0
Tamrida, Jemen

Na ostatnie dwa dni na Sokotrze nie mieliśmy już pomysłu. W zasadzie obejrzeliśmy wszystko, co ona oferuje i byliśmy już zmęczeni niewiarygodnym upałem oraz drożyzną. Jej przykład: na wyspie jest jedna kawiarenka internetowa, w Hadibu. Internet kosztuje 20 rijali za minutę, czyli po przeliczeniu około 18 złotych za godzinę...

   
1 9 0
Qulansiyah, Jemen

Trochę obawialiśmy się niespodziewanych odwiedzin wieczorem lub w nocy, ale nikt nie zakłócił naszego spokoju. Rano wstaliśmy około 5, ciesząc się krótkim chłodem poranka i wspaniałymi krajobrazami. Wkrótce jednak zaczęliśmy żałować, że z naszym kierowcą umówiliśmy się dopiero o 11, ponieważ upał stawał się nie do wytrzymania i wolelibyśmy być już w drodze pędząc w samochodzie z otwartymi szybami.

   
1 6 0
Mahfirihin, Jemen

Z naszego powrotu ucieszył się samozwańczy przewodnik, który pierwszego dnia przywiózł nas z lotniska do hotelu. Zawsze kiedy w nim nocowaliśmy, rankiem mogliśmy liczyć na jego bardzo męczącą obecność i stałe oferty pomocy i wspólnych wycieczek. Załamani doświadczeniami z autostopem, postanowiliśmy zaryzykować i wybrać się z nim na wyprawę.

   
1 7 0
Tamrida, Jemen

Wstaliśmy o 5 rano. Mniej więcej do 6 przyjemnie kąpaliśmy się w letniej wodzie oceanu, później upał uświadomił nam, że czas jak najszybciej wyruszać. Najdalej na wschód wysunięta osada na Sokotrze nosi tę samą nazwę jak półwysep - Irsil. Faktycznie był w niej sklep, a nawet szkoła bez szyb w oknach, chociaż domostw było najwyżej kilkanaście.

   
1 9 0
Półwysep Irsil, Jemen

Następnego dnia postanowiliśmy wyruszyć na zwiedzanie wyspy autostopem. Myśleliśmy, że może będzie to dość trudne, ale wyjeżdżające z Hadibu samochody chętnie się zatrzymywały i wkrótce, stojąc na pace kolejnych samochodów terenowych, mknęliśmy na wschód wyspy. Naszym celem był kraniec Sokotry, półwysep Irsil.

   
1 5 0
Tamrida, Jemen

Samolot na Sokotrę wylatywał o 5 rano w piątek. Linie lotnicze "Yemenia" nakazują w regulaminie stawienie się do odprawy dwie godziny przed odlotem samolotu krajowego, więc już o 3 byliśmy na lotnisku i... było to zupełne nieporozumienie. Szybko przeszliśmy kolejne etapy odprawy i przez ponad 1,5 godziny, zaspani, musieliśmy bezczynnie czekać na odlot.

25kwi
2007

Dzieci Sany

   
1 1 0
Sana, Jemen

W Jemenie jest mnóstwo dzieci. Dzieci i młodzież stanowią około 50% całej populacji. Zjawisko to jest zauważalne także w stolicy, Sanie. Na każdej, nawet najmniejszej uliczce, można spotkać bawiące się dzieci. Bawią się one czym popadnie, pusta butelką, puszką służącą za piłkę, lub kamieniami.

   
1 11 0
Sana, Jemen

Są dwia zjawiska, które w szczególny sposób irytują nas w tym kraju. Chociaż słowo "irytują" jest chyba zbyt łagodne... Pierwsze z nich to stosunek Jemeńczyków (oczywiście mężczyzn) do kobiet, szczególnie nie-muzułmanek, drugie z nich to opisywana już wcześniej wszechobecność śmieci, brud i niechlujstwo. Odważymy się tutaj używać mocnych sformułowań i opinii, ale dotychczasowe doświadczenia zarówno nasze, jak i naszych współlokatorów, nie pozostawiają nam w zasadzie wyboru.

   
1 0 0
Sana, Jemen

Noclegu nie mogliśmy zaliczyć jednak do komfortowych. Pomimo otwartych okien i pracującego całą noc dużego, zawieszonego pod sufitem wiatraka, upał był męczący. Do tego komary i inne gryzące owady. Jednych z nas pogryzły mocniej, innych mniej... Także pomimo zaledwie kilku godzin snu obudziliśmy się sami przed szóstą.

   
1 32 0
Mocha, Jemen

Postanowiliśmy poznać zalety i wady podróżowania po Jemenie samochodem. Nasi współlokatorzy mieli już takie doświadczenie (Arek przejechał samochodem już 5 tysięcy kilometrów po tym kraju) i gorąco zachęcali nas do wspólnej wyprawy. Podstawowa zaleta podróżowania samochodem to niezależność czasowa, w tym brak konieczności częstego zmieniania środka lokomocji, wygoda i swoboda decyzji co do kierunku jazdy.

12kwi
2007

Zabīd, Jemen

   
0 3 0
   
0 5 0
   
1 15 0
Sana, Jemen

Przed przyjazdem spodziewaliśmy się, że Jemen będzie tańszy. Tzn. generalnie jest to kraj tani, ale mimo wszystko za wiele towarów i usług trzeba płacić dość dużo. Nie opłaca się na przykład kupować lokalnej karty telefonii GSM. Sporo kosztuje nocleg w hotelach, szczególnie w popularnych miejscowościach i jeśli podróżujemy samotnie lub w dwójkę.

   
1 1 0
Sana, Jemen

Pewnego dnia Błażej wybrał się na zakupy do najbliższego supermarketu "Al-Huda". Zwykle chodzimy tam, gdy mamy więcej rzeczy do kupienia, ponieważ w małych sklepikach na Starym Mieście nie można dostać wszystkiego, a poza tym - jak to jest i u nas - jest tam nieco taniej. Do sklepu tego j

   
1 1 0
Sana, Jemen

Wreszcie. Długo oczekiwana, nieco demonizowana, ale niewątpliwie potrzebna - zaczęła się pora deszczowa. Podczas ostatnich 30 dni padało tylko raz - była to krótka, ale dość intensywna ulewa. Teraz - pada niemal codziennie, zawsze po południu. Rano jest słonecznie i nadal bardzo ciepło, podczas deszczu przyjemnie nieco się ochładza, ale w żadnym razie nie jest chłodno.

   
1 0 0
Al Maḩwīt, Jemen

Postanowiliśmy w końcu wybrać się na parę dni w góry. Obszary wysokogórskie (2000 - 3600 m.n.p.m.) zajmują praktycznie całą zachodnią część Jemenu, za wyjątkiem wybrzeżnych nizin. Do wyboru jest naprawdę wiele kierunków, ale ponieważ nie znamy tych gór, zdecydowaliśmy się skorzystać z porady przewodnika po Jemenie (Lonely Planet).

   
1 1 0
Sana, Jemen

Zgodnie z tym jak umówiliśmy się dzień wcześniej, o 11.30 zadzwoniliśmy do Ramadana. Powiedział, że za 30 minut będzie przy bramie Bab Al-Jemen. Od razu okazało się jednak, że mamy do czynienia z typowym arabskim spóźnianiem się - przyszedł jakby nigdy nic po 50 minutach. Nie wpłynęło to jednak na nasze humory, Ramadan bowiem od poczatku wzbudził naszą sympatię.

   
1 1 0
Sana, Jemen

Środowy poranek nie zapowiadał tak ciekawego dnia. Po południu postanowiliśmy zjeść coś w jednym z lokali na Starówce. Po drodze zaciekawiły nas pewne drewniane drzwi, prowadzące z wąskiej uliczki na niewielki dziedziniec z którego, jak się później okazało, wchodziło się do meczetu.

   
1 1 0
Sana, Jemen

Podczas podróży powrotnej z Tihamy do Sany, w jednej z wieloosobowych taksówek, poznaliśmy niezwykłego Jemeńczyka. Miał około 25-30 lat, studiował anglistykę na uniwersytecie w Al-Hudajdzie i właśnie jechał na zajęcia z rodzinnej miejscowości położonej na zboczu gór stanowiących wschodnią granicę Tihamy.

4mar
2007

Al-Chauchy

   
1 6 0
Al Khawkhah, Jemen

Następny - i jak się okazało ostatni - dzień naszej wędrówki, był dla nas prawdziwą męczarnią. Ale od samego rana uparcie szliśmy wypatrując Al-Chauchy. Tuż przed miastem wprawiliśmy w osłupienie samotnego żołnierza, który kontrolował wjeżdżające i wyjeżdżające z miasta samochody.

3mar
2007

Wadi Milh

   
1 8 0
ololice Al Khawhah, Jemen

Następnego dnia wyruszyliśmy w drogę jeszcze przed godziną szóstą. Na plaży w Wadi Milh pozdrawialiśmy rybaków, którzy podobnie jak my wyruszali o świcie. Odgłos silników ich łodzi długo jeszcze towarzyszył nam podczas dalszego marszu w kierunku północnym. Tuż za wioską kończył się gaj palmowy i ponownie zaczynała półpustynia - rozległy, płaski obszar porośnięty z rzadka suchymi, niskimi krzewami.

2mar
2007

Wadi Milh

   
1 13 0
Wadi Milh, Jemen

Budzik w telefonie komórkowym nastawiłem na godzinę 5.15. Byliśmy świadomi tego, że wobec upałów panujących w ciągu dnia na marsz musimy wykorzystywać przede wszystkim poranki oraz późne popołudnia. Świtało już około 6.00, więc każdego dnia mniej więcej o tej porze byliśmy już w drodze.

1mar
2007

Tihama

   
1 8 0
Mocha, Jemen

Tihama jest wąską, w przeważającej części pustynną lub półpustynna krainą ciągnącą się wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego. W szczególny sposób od pozostałej części Jemenu odróżnia ją nizinne ukształtowanie powierzchni, znacznie wyższe niż w górach temperatury oraz niewielkie wahania temperatury pomiędzy dniem i nocą.

   
1 14 0
Sana, Jemen

...to pełna fascynacja. Wszystko jest inne: ludzie, kultura, język, pogoda, warunki mieszkaniowe, żywność, transport. Każda godzina spędzona poza domem to kolejne zaskakujące doświadczenia. Największy pozytyw: stosunek ludzi do obcokrajowców (ale to niestety dotyczy tylko mężczyzn, o czym więcej napiszemy przy innej okazji).

   
1 13 0
Sana, Jemen

Po kilku miesiącach oczekiwania w końcu wyjazd. Pierwotnie liczyliśmy na uzyskanie stypendium jeszcze pod koniec ubiegłego roku, jednak biurokracja zarówno po stronie polskiej jak i jemeńskiej skutecznie uniemożliwiła zrealizowanie tego planu. W Sanie od jesieni byli już pozostali stypendyści z Polski: Dorota, Ela i Arek, do Bożego Narodzenia była także Dominika, która jednak zrezygnowała ze stypendium.

 

Podsumowanie

ostatni wpis:23 cze 2007  (9 lat temu)
pierwszy wpis:21 lut 2007  (10 lat temu)
  
liczba tekstów:26
liczba zdjęć:238
liczba komentarzy:0
odwiedzone kraje:2
odwiedzone miejscowości:16

Na skróty

Uczestnicy

strona jest częścią portalu transazja.pl
© 2004-2016 transazja.pl

Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2016 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone

Nasi partnerzy