lub
w jakim celu? zapamiętaj mnie
 
Warszawa
Biszkek  
Kirgiska jurtaKirgistanfoto: Krzysztof Stępieńźródło: transazja.pl
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
czytasz blog:

Krzyś w Chinach



9wrz
2009

Orientalnie przyprawiona Portugalia

1 3 0  
  Macau, Macau, prowincja Macau

Macau 12. VIII wstali wcześniej. Śniadanie - niemiła niespodzianka - pan w restauracji stwierdził, że mają 2 karty hotelowe, a jest ich troje, więc za trzecią osobę należy się opłata. 30 $. Chorzy ludzie. A Krzyś prawie nic na śniadanie nie zjada... Potem szybkie pakowanie i w drogę. Do końca nie było wiadomo w jakim składzie, bo Mama skłaniała się ku pozostaniu w Hong Kongu. Po pierwsze nie chciała płacić za dość drogi bilet. Po drugie i kolejne, nie bardzo Jej się chciało do Macau jechać, po sklepach chciała pochodzić i nie czuła się najlepiej. Ale podstawowy powód to ten pierwszy. Krzyś Ją jednak namawiał, tata zresztą też, choć nie tak intensywnie. Bał się, że jeśli pojedzie nie do końca chcąc, będzie cały czas marudzić.

Zaczęło się przy wyjściu z hotelu... Padało, kropiło w zasadzie (wczoraj padło mocniej). Ona już zaczęła panikować, że 'jak my będziemy zwiedzać w deszczu'. Próbował Jej mąż udowadniać, że wczoraj mocniej padało, a potem przez cały czas było ok. Ale kogoś kto z góry wie że będzie źle nie przekona się. Potem było źle, że stary chce jechać metrem. Że drogo. OK, sam fakt przekroczenia Victoria Harbour kosztuje dodatkowe pieniądze (z innych ciekawostek: w metrze jest zakaz picia i jedzenia - w pociągach i na stacjach - pod karą iluś tam dolarów), ale ten łączny koszt to ze 3 zł! Cascais Fakt, więcej niż Star Ferry, ale mieli do przejścia spory kawałek - w drobnym bo drobnym, ale w deszczu. Dotarli w końcu (metrem jednak...) do terminalu promów. I co? I problem. Że zimno. Jak tu wytłumaczyć komuś kto? itak WIE, że jest zimno od klimatyzacji a nie na dworze? Przecież przerabiali to od dwóch tygodni. I całą drogę było marudzenie. Że trzęsie, że pada straszny deszcz i to głupota jechać w taką pogodę, że... itd., itd. Cały wyjazd (przynajmniej jego pierwszą połowę) mieli zatrutą.

Formalności wyjazdowo-wjazdowe - jakby przekraczali granicę dwóch państw, nie do końca sobie życzliwych. Tak jak z Chinami. Czyli te same deklaracje wyjazdowe z HK, pieczątki w paszporcie, wypełnianie (na promie) kart wjazdowych do Macau i deklaracji zdrowotnych. Sama podróż - godzina. Fajne wysepki jak z pirackich opowieści. W Macau - długa odprawa. Bardzo długa. Trochę się martwił stary, że trochę mało czasu mają na dotarcie do centrum i znalezienie wszystkich sightów. Powrotne bilety trzeba było oczywiście kupić na konkretną godzinę, a gdy je ojciec w Hong Kongu kupował - nie wiedział, że wylot z HK do Macau jest za godzinę. Prosił o bilety na pierwszy możliwy rejs, a dostał na za godzinę. Widocznie nie było miejsc na wcześniejsze. Fakt, że tłumy pływały tymi wodolotami. Na ich promie nie widział ojciec wolnych miejsc. Lizbona Ale samo się wszystko ułożyło. Tuż przy wyjściu z odpraw informacja turystyczna. Pani powiedziała, że do centrum dojadą autobusem nr 3. Płacić można dolarami hongkońskimi. Wyszli na zewnątrz - ledwie kropiło - autobus nr 3 właśnie odjeżdżał - ojciec miał akurat 10 $, a bilet kosztował 9,60 patacas (1 pataca to ciut mniej niż 1 HK$), a podobnie jak w tych z chińskich autobusów, gdzie nie było konduktora odliczone pieniądze wrzucało się do skarbonki koło kierowcy. Już z promu widział Krzyś wieżę telewizyjną (skąd ja wiem, że ona jest telewizyjna?) i most do Taipa. Widział też Krzyś (jak wówczas z ojcem sądzili) kamieniczki w europejskim stylu. Z okien autobusu Macau czyste, ale dość nijakie. W końcu dojrzeli olbrzymie Casino Lisboa, inne hotele i kasyna i dojechali do starego miasta. Wysiedli i znaleźli się w Portugalii.

Na Largo do Senado nawet motyw nawierzchni placu jak w portugalskich miastach (jeśli zdjęcia się wkleiły - widać porównanie). Kropiło. Tam nastąpiło coś dziwnego. Wstąpili do knajpki, na której było napisane 'portuguese egg cakes', które chciała spróbować Mama. Tata próbował wykorzystywać każdą chwilę, gdy Mama nie była niezadowolona, więc skwapliwie się zgodził. A wewnątrz wszyscy jedli coś z jakichś miseczek. Pokazali pani, że 'to' chcą, pani zdziwiła się strasznie, że tylko jedno, a oni chcieli jedno, żeby spróbować, a jeśli im posmakuje i będzie niedrogie wziąć kolejne. Potrwa okazał się być jakby budyniem, czy kaszką manną. Nie była zła, ale z pewnością nie była warta 16 $. A po wyjściu idąc przez portugalskie uliczki zobaczyli w wielu miejscach te poruguese egg cakes. Które też są w Hong Kongu i w Chinach i które widzieli nie raz (w KFC na przykład...). Co ich podkusiło do wzięcia za ciastko tamtego puddingu? Tzn. ojca podkusiła Żona, ale co Ją podkusiło?

Doszli do ruin kościoła, ale wcześniej szli uliczką, gdzie sprzedawcy częstowali przechodzących paskami pemmikanu. Naprawdę! Paskami suszonego mięsa, słodkiego trochę - bardzo dobrego. Częstowali też ciastkami oraz innymi specjałami - naleśnikami jakby, ale kruchymi, na słodko i na mniej słodko - z jakimiś wodorostami. Tak się napróbował stary tego, że nie był już głodny. Trochę zdjęć przy murach, ruinach kościoła i do Fortaleza do Monte. Fajne widoki. W drodze powrotnej też próbowanie potraw. Zamienił ojciec 10 juanów na patacas, żeby mieć coś na bilet. Wrócili trójką, ale nie dojechali do terminalu. Wysiedli wcześniej, bo widzieli tam jakby sztuczne skały, które jak się domyślali były centrum rozrywki. Płacić za wstęp nie mieli zamiaru, ani nawet czasu już nie było, spojrzeć na to chcieli. Zaczęli się więc przechadzać po dziedzińcu, dalej i dalej (do teraz nie wiem czy to było legalne), ale przeszli spory kawał. To były kiczowate imitacje różnych miejsc za świata. Jakby Azteków budowle, trochę dzikiego Zachodu, twierdza z czasów dynastii Tang, sztuczna góra nazywała się 'Wulkania' i to pod nią było centrum rozrywki. Dalej był też jakby grecki amfiteatr i właśnie imitacje europejskich kamieniczek.

Znów niedosyt... Macau z założenia miało być tylko zaliczone, ale krótkie to zaliczenie... Ojciec ma sentyment do portugalskojęzycznych miejsc. Krzyś jest w końcu... pamiątką po wizycie Mamy i taty w Portugalii osiem lat wcześniej. Zresztą we trójkę odwiedzili Portugalię w tym roku.

W końcu czas był iść do terminalu. Cały czas mieli wszyscy wrażenie że to lotnisko. Nie tylko dlatego, że to wodoLOTY i że odlatują stamtąd także helikoptery. Ale było to zorganizowane jak lotnisko. Na dole 'Arrivals', na górze 'Departures'. Potem są 'check-iny', a po sprawdzeniu dokumentów - idzie się do swojego gate'u i czeka w gate'owej poczekalni na 'vessel'. Lot powrotny - rzucało strasznie. Bał się tata, że się mu niedobrze zrobi. A Krzyś spał. Odprawa, piechotą do Star Ferry. Tam też rzucało. Nie tylko wtedy zresztą. Czasem pan, który spuszczał trap musiał ładną minutę-dwie czekać aż przestanie rzucać stateczkiem. A i po spuszczeniu kładki między nią i chodnikiem - o który się teoretycznie opierała - robiła się nawet i 40-50-centymetrowa przestrzeń, tak, że z trapu trzeba było zeskoczyć. To nie tramwaj wodny w Wenecji...

Potem zupełnie innymi niż wczoraj uliczkami. Weszli rodzice do galerii przy sporym dworcu autobusowym. Było tam sporo tanich restauracji. Zamówil coś - w założeniu Krzysiowi. Zjadł trochę, ale nie bardzo mu smakowało. Więc Mama i tata musieli dojeść. Jemu smakowało, Jej nie. Więc poszli do McDonalda... Ojciec już nic nie jadł. Spacer uliczkami Kowloonu.

Jeszcze parę słów o sprzedawcach. Na ulicy naganiają Hindusi. Sprzedają usługi krawców, zegarki, oferują usługi restauracji. Są bardzo mili, nie ma tu nachalności. Super-grzeczni są urzędnicy w bankach/kantorach. Był ojciec w trzech, we wszystkich byli... zwyczajnie mili. Chciałem napisać 'kompetentni', ale jakich kompetencji potrzeba, żeby rozmienić 100 $ na dwudziestki? Trzeba właśnie w sympatyczny sposób z uśmiechem obsłużyć klienta. Oni są w dodatku usłużni, kłaniają się jak Japończycy. Nie przywykliśmy w Polsce do takiej obsługi i że kończą każde zdanie słowem 'sir'.

 


Odległość pokonana od ostatniego punktu (Hong Kong, Hong Kong): ok , mierzona w linii prostej.
Całkowity przebyty dystans to ok. .

9wrz
2009

Galeria (3)

 
  Macau, Macau, prowincja Macau
 
  • Opublikuj na:
9wrz
2009

Komentarze

 
Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *



Na mapie

 

Spis treści

1
1. Przedstawiam Krzysia Warszawa, Polska
poniedziałek, 7 wrz 2009
Warszawa, Polska Przedstawiam Krzysia, Warszawa, Polska
1
2. Przelot (via Szeremietiewo) Moskwa, Rosja
poniedziałek, 7 wrz 2009
Moskwa, Rosja Przelot (via Szeremietiewo), Moskwa, Rosja
1
3. Luźny dzień w Szangaju Szanghaj, Chiny
poniedziałek, 7 wrz 2009
Szanghaj, Chiny Luźny dzień w Szangaju, Szanghaj, Chiny
1 1
4. Szanghaj i dalej - do Pekinu Szanghaj, Chiny
wtorek, 8 wrz 2009
Szanghaj, Chiny Szanghaj i dalej - do Pekinu, Szanghaj, Chiny
1
5. Pierwszy dzień w Pólnocnej Stolicy Pekin, Chiny
wtorek, 8 wrz 2009
Pekin, Chiny Pierwszy dzień w Pólnocnej Stolicy, Pekin, Chiny
1
6. Zakazane Miasto, park Behai Pekin, Chiny
wtorek, 8 wrz 2009
Pekin, Chiny Zakazane Miasto, park Behai, Pekin, Chiny
1 2
7. Wielki Mur Pekin, Chiny
wtorek, 8 wrz 2009
Pekin, Chiny Wielki Mur, Pekin, Chiny
1
8. Wałęsanie się po Peknie/hutongi Pekin, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Pekin, Chiny Wałęsanie się po Peknie/hutongi, Pekin, Chiny
1
9. Pożegnanie z Pekinem Pekin, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Pekin, Chiny Pożegnanie z Pekinem, Pekin, Chiny
1
10. Terakotowa Armia Xi'an, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Xi'an, Chiny Terakotowa Armia, Xi'an, Chiny
1 1
11. Xian Xi'an, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Xi'an, Chiny Xian, Xi'an, Chiny
1
12. Do Kantonu Guangzhou, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Guangzhou, Chiny Do Kantonu, Guangzhou, Chiny
1
13. Shenzhen Shenzhen, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Shenzhen, Chiny Shenzhen, Shenzhen, Chiny
1
14. Inny Świat Hong Kong, Hong Kong
środa, 9 wrz 2009
Hong Kong, Hong Kong Inny Świat, Hong Kong, Hong Kong
1 1
15. Magiczny Hong Kong Hong Kong, Hong Kong
środa, 9 wrz 2009
Hong Kong, Hong Kong Magiczny Hong Kong, Hong Kong, Hong Kong
1 3
16. Orientalnie przyprawiona Portugalia Macau, Macau
środa, 9 wrz 2009
Macau, Macau Orientalnie przyprawiona Portugalia, Macau, Macau
1
17. Luźny dzień w HK Hong Kong, Hong Kong
środa, 9 wrz 2009
Hong Kong, Hong Kong Luźny dzień w HK, Hong Kong, Hong Kong
1
18. Znów Shenzhen Shenzhen, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Shenzhen, Chiny Znów Shenzhen, Shenzhen, Chiny
1
19. Nocne przygody i dzienne lenistwo w Szanghaju Szanghaj, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Szanghaj, Chiny Nocne przygody i dzienne lenistwo w Szanghaju, Szanghaj, Chiny
1
20. Mega-lenistwo w Szanghaju Szanghaj, Chiny
środa, 9 wrz 2009
Szanghaj, Chiny Mega-lenistwo w Szanghaju, Szanghaj, Chiny
1
21. Aerofłotem do domu Moskwa, Rosja
środa, 9 wrz 2009
Moskwa, Rosja Aerofłotem do domu, Moskwa, Rosja
22. Warszawa, Polska środa, 9 wrz 2009 Warszawa, Polska Warszawa, Polska

Na skróty

Podsumowanie

ostatni wpis: 9 wrz 2009  (12 lat temu)
pierwszy wpis: 7 wrz 2009  (12 lat temu)
  
liczba tekstów:21
liczba zdjęć:8
liczba komentarzy:0
odwiedzone kraje:5
odwiedzone miejscowości:9

Uczestnicy

KrzysztofWarszawa

strona jest częścią portalu transazja.pl
© 2004-2021 transazja.pl

Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2021 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone