Odpowiedziałem sobie na bardzo ważne pytanie: "co lubię w życiu robić" i... podróżuję po Azji.
czytasz blog:

Tak dużo jak to możliwe - cz. II - Azja Pd-Wsch.



11lut
2007

SCAMbodia

1 0 0  
  Paôy Pêt, Kambodża, prowincja Khétt Bântéay Méan Cheăy

Parę minut przed piątą rano dotarliśmy na dworzec kolejowy w Bangkoku. Chyba jedyną rzeczą na jakiej się nie zawiedliśmy podczas pobytu w stolicy Tajlandii to jej taksówkarze. Ilekroć przyszło nam korzystać z ich usług zawsze szybko, sprawnie i uczciwie dowozili nas na miejsce. Tak było i tym razem. Dzięki temu, już kwadrans po piątej siedzieliśmy w wagonie III klasy pociągu zmierzającego do Aranya Prathet - miasteczka położonego na granicy z Kambodżą. Naszym celem miał być Siem Reap będący bramą do Angor - legendarnego kompleksu świątynnego Khmerów.

Scambus

Trasa łącząca Bangkok z Siem Reap jest jedną z najpopularniejszych tras turystycznych w tym regionie Azji. A skoro jest popularna to przyciąga jak magnes wszelkie szumowiny i pseudobiznesmenów szukających łatwych pieniędzy na naiwnych turystach. W taki właśnie sposób powstała legenda linii autobusowej łączącej obydwa miasta. Linia ta potocznie zwana była "scambus". Agencje turystyczne sprzedawały bilety na tę trasę już od 3 USD od osoby. Rzecz jasna chętnych nigdy nie brakowało. Problemy zaczynały się już na granicy, kiedy to pasażerów obciążano astronomicznymi opłatami za "pomoc" w zdobyciu kambodżańskiej wizy, następnie autobus jechał tak wolno jak to tylko możliwe, zatrzymując się często w przydrożnych knajpach, gdzie w skład zawyżonych cen wchodziła rzecz jasna prowizja dla kierowcy. W taki sposób do Siem Reap autobus docierał późnym wieczorem. Co gorsza zatrzymywał się wyłącznie na peryferiach miasta, przed umówionym wcześniej hotelem od którego kierowca pobierał grubą prowizję. Późna pora i brak orientacji w nowym mieście niemal zawsze skłaniała turystów do pozostania we wskazanym hotelu. Linia ta to jeden z wielu mitów tej części Azji. Ale pomimo protestów i interwencji linia ta działa do dzisiaj naciągając codziennie naiwnych turystów.

My chcieliśmy rzecz jasna uniknąć problemów i tak jak radzi przewodnik postanowiliśmy dotrzeć do Angkor na własną rękę, bez pomocy turystycznych agencji.

Bangkok opuściliśmy o czasie. Niestety zaraz na samym początku, Krzysiek próbując zamknąć wagonowe okno nadwerężył sobie mięśnie pleców i zgięty w pół próbował się tak ułożyć na siedzeniu by nie czuć bólu przy każdym ruchu - bezskutecznie. Pomogły dopiero silne leki przeciwbólowe i mocno zawiązana opaska uciskowa. Do Aranya Prathet pociąg dotarł z godzinnym opóźnieniem. Jeszcze w wagonie dopadł nas kierowca tuk-tuka oferując przejazd ze stacji kolejowej do granicy. Cena którą zaproponował pokrywała się z tą opisaną w przewodniku więc się zgodziliśmy. Stację opuściliśmy w towarzystwie innych turystów podróżujących tuk-tukami w stronę przejścia granicznego, ale jako jedyni nie dotarliśmy na to przejście bezpośrednio. Najpierw kierowca zatrzymał się przed jakąś budą z napisem "visa office". Kurcze, czy myślał że jesteśmy aż tak naiwni że damy się obskubać u jakiegoś pośrednika? Kazaliśmy mu jechać dalej dodając aby więcej nie próbował takich sztuczek. Przejechaliśmy jeszcze kilka kilometrów poczym kierowca oświadczył że tu musimy wysiąść a przejście graniczne jest 200 metrów przed nami. W sumie OK., ale dlaczego na ulicy stał tylko nasz tuk-tuk? Gdzie się podziały poprzednie pojazdy z turystami? Tym bardziej, że minął nas kolejny tuk-tuk z pasażerami zmierzający prosto do granicy. W odpowiedzi usłyszeliśmy że tuk-tuki z turystami mają zakaz podjeżdżania pod przejście graniczne, a mijający nas tuk-tuk przewodził obywateli Tajlandii. Gdy kierowca wypowiadał te słowa minął nas tuk-tuk z trzema Kanadyjkami oraz następny z roześmianymi Brytyjczykami. Rzecz jasna oni mogli pojechać do granicy bo z całą pewnością zarówno Kanadyjki jak i Brytyjczycy byli pochodzenia tajskiego...
- Bzdura - krzyknęliśmy ze złością kierowcy. Wystarczyło powiedzieć że dalej nie pojedziesz bo nie masz ochoty a nie wciskasz nam bajki. Budda patrzy na Ciebie a Ty masz Buddę w dupie. Zabraliśmy swoje graty, pokazaliśmy mu palec i pomaszerowaliśmy w upale do granicy. Niemal z marszu opuściliśmy Tajlandię i znaleźliśmy się na ziemi niczyjej.

SCAMbodia

Nad okienkiem kambodżańskiego biura wizowego widniała gigantyczna tabliczka z napisem "cambodian visa - 20 USD". Wręczono nam formularze wizowe. Wypełniliśmy je i podeszliśmy do okienka. Umundurowanemu oficerowi wręczyliśmy owe formularze, po jednym zdjęciu paszportowym i dwa banknoty 20 dolarowe jako opłatę za wizę.
- nie przyjmuję dolarów. Opłatę należy uiścić w tajskich bahtach, 1000 baht - oznajmił nam oficer.
Problem w tym, że na skutek różnic kursowych, 1000 bahtów miało obecnie wartość 27 USD.
- o nie, po to specjalnie wymieniliśmy w Bangkoku bahty na dolary by móc nimi płacić - odparliśmy grzecznie ale bardzo stanowczo. A swoją drogą mieliśmy w kieszeni 4300 bahtów z zamiarem ich wymiany właśnie na dolary ale już w Kambodży.
- rozumiem, ale opłatę przyjmę tylko w bahtach - uparcie twierdził oficer
- nad okienkiem wisi wielki napis "visa - 20 USD" i tyle zamierzamy zapłacić. Ani centa więcej. - dodaliśmy baaardzo grzecznie ale baaardzo stanowczo.
- nie mogę Wam pomóc. - odparł oficer nie robiąc sobie nic z tego co mówimy.
- słuchaj kolego. Pół roku jesteśmy w Azji południowo-wschodniej i wszędzie musimy wpłacić więcej niż powinniśmy. Dość tego. Nie zapłacę ani centa więcej niż to co tu jest napisane. Napiszcie że wiza kosztuje 1000 baht i słowa nie powiem, ale do póki tak nie jest zapłacę 20 USD. - powiedział Krzysiek mocno już poirytowany.
- Ok., zatem przyjmę opłatę w dolarach ale poczekacie tu ze 2 godziny. Mam baaardzo dużo paszportów do owizowania a Wasze znajdują się na samym końcu kolejki. - odparł zupełnie nie wzruszonym głosem oficer.
- to jest jawne wymuszenie. Wiem że nic sobie nie robisz z tego że złoże oficjalną skargę na Ciebie ale nawet gdybym chciał Ci zapłacić to nie mogę bo nie mam 2000 baht. Mam tylko 300 baht.
- Doskonale. Dajcie mi po 100 baht i będzie OK.
- Zdajesz sobie sprawę że to jest żądanie łapówki i jest to czynność nielegalna?
- aha - uśmiechnął się oficer, dobrze wiedząc że możemy mu "skoczyć". - Albo płacicie albo czekacie. - dodał
Doskonale wiedział co robi, bowiem było po 13, a najpóźniej po 15 odjeżdżał ostatni autobus do Siem Reap na który musieliśmy zdążyć. W przeciwnym wypadku czekała nas nocka na granicy. Postanowiliśmy poczekać i zobaczyć komu puszczą nerwy najpierw. Usiedliśmy na krzesełkach przed biurem i obserwowaliśmy jak dziesiątki turystów bez większego zastanowienia płacą żądane 1000 baht. Niektórzy lekko zaskoczeni chowali przygotowane dolary i bez mrugnięcia okiem wyjmowali bahty. Siedem dolarów jak widać nie robiło im różnicy. Kilku nawet próbowało protestować, ale w najgorszym wypadku dawali po 200 - 300 bahtów łapówki i odchodzili od okienka z wbitą wizą. To przez takich durniów podróżowanie po Azji wygląda właśnie w taki sposób. Całkowicie pozbawieni rozumu, bogaci Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy robią taki syf z przejść granicznych. Szczerze ich nienawidziliśmy. Czas nas naglił. Po 25 minutach zaczęliśmy rozważać danie łapówki, bo w przeciwnym razie zapłacimy wielokrotnie więcej za nocleg na granicy. Na szczęście oficer pękł pierwszy i wręczył nam nasze paszporty z wbitą wizą. Kolejne zwycięstwo w walce z korupcją na granicach - pomyśleliśmy. Kolejne 45 minut spędziliśmy przy okienku biura imigracyjnego. Budynek był pełen białasów oczekujących na stempel wjazdu do Kambodży. Niestety oficerowie, chyba w świadomy sposób przeciągali odprawę do granic możliwości przez co granicę opuściliśmy przed 15. Z granicy odebrał nas miniwan z napisem: "bezpłatny transport na dworzec". Doskonale wiedzieliśmy, że w Kambodży nic nie jest bezpłatne, ale z braku innych opcji postanowiliśmy pojechać z nimi na dworzec.

Autobusem do Siem Reap

Do niedawna przejazd z Poipet do Siem Reap był banalnie prosty. Wystarczyło złapać autobus za 3 - 4 USD lub ulokować się w dzielonej taksówce za 4 - 5 USD by po maksymalnie 4 godzinach jazdy naleźć się u bram Angkoru w Siem Reap. Niestety te czasy to już przeszłość. Darmowy minivan dowiózł nas wraz z innymi turystami na dworzec autobusowy. Niestety jedyna cena jaka widniała na rozkładach to 10 USD od osoby. To przecież ponad dwa razy więcej niż być powinno. Rzecz jasna od razu pokłóciliśmy się z agentami na dworcu i kazaliśmy się im wynosić do diabła. Aga została z gratami na dworcu podczas gdy Krzysiek postanowił odnaleźć lokalny dworzec autobusowy z lokalnymi cenami. Niestety gdy chciał przejść na drugą stronę ulicy wpakował się w nadjeżający motocykl. Krzysiek jakimś cudem odskoczył ale motocyklista upadł na ziemię. Wyglądało to całkiem groźnie ale na szczęście nic nikomu się nie stało. Co więcej chłopak okazał się bardzo sympatyczny i dobrze mówił po angielsku. Zatem nadarzyła się idealna okazja do zasięgnięcia języka. Niestety sprawa dojazdu do Siem Reap okazała się beznadziejna. Otóż jakiś czas temu ktoś wpływowy otworzył nową firmę przewozową utrzymującą jedynie trasę do Siem Reap. Zakazano wszelkim innym przewoźnikom zabierania turystów na tej trasie. Zakaz dotyczył również taksiarzy. Jako powód podano że ponoć za dużo turystów stawało się ofiarami złodziei i teraz nowa firma dba o ich bezpieczeństwo. Kolejna bzdura ale w efekcie nie ma innej możliwości dostania się do Siem Reap. Informację tę potwierdził Krzysiek jeszcze w dwóch innych miejscach. Nie było zatem innego wyjścia. Trzeba było wydać po 10 USD i kupić bilety na autobus w turystycznym dworcu. Postanowiliśmy jeszcze wymienić 300 baht by mieć jakiś lokalne pieniądze. W każdym kantorze oferowano przeróżne ceny. Normalnie powinniśmy otrzymać co najmniej 45 000 rieli ale w jednym kantorze zaoferowano nam 1000 (jeden tysiąc rieli). Ale złodzieje. To samo było z próbą kupienia wody. Oferowano nam przeróżne ceny od 0,5 do 3 USD za jedną małą butelkę. Oj, nie będzie tu łatwo - pomyśleliśmy.

Autobus do Siem Reap ruszył o 15:30. Droga do Angkoru jest w bardzo złym stanie. Jedna z najgorszych dróg po jakich przyszło nam do tej pory jechać. Podróż powinna trwać niewiele ponad 3 godziny, ale zgadnijcie co? Trafiliśmy mimowolnie na "scambusa". Autobus jechał powoli, co godzinę zatrzymując się przy jakiejś jadłodajni. W efekcie do celu dotarliśmy po ponad 4 godzinach, mocno po zmroku. Na rogatkach miasta do autobusu wsiadł facet. Przedstawił się jako właściciel hotelu i oznajmił że autobus teraz pojedzie do jego hotelu. Nocleg tam kosztuje 5 USD i jeżeli komuś to nie odpowiada to będzie mógł wziąć taksówkę spod hotelu i pojechać nią w inne miejsce. Jego słowa nie spotkały się ze sprzeciwem turystów. Bo dlaczego niby miały. Wszyscy byli w nowym kraju, w nowym mieście i to do tego po zmroku. Gdy mijaliśmy centrum miasta para Włochów widząc hotel w którym chcieli się zatrzymać poprosiła kierowcę aby się zatrzymał.
- Kierowca nie może się zatrzymać bowiem jesteśmy na środku ulicy. Jeżeli się zatrzymamy policja ukaże nas mandatem. A co będzie jeżeli jakiś samochód was potrąci? Pojedziemy najpierw do mojego hotelu a dopiero później będziecie mogli pojechać gdzie chcecie - oznajmił wszystkim właściciel hotelu.
Przecież to jawne porwanie. Co raz lepiej się zapowiada Kambodża - pomyśleliśmy.
Autobus rzecz jasna zatrzymał się parę kilometrów poza miastem. Daleko od wszystkiego co mieliśmy opisane w przewodniku. Hotel był nawet całkiem przyjemny. Krzyśka cały czas bolały plecy, było późno i ciemno więc nie było mowy o szukaniu nowego noclegu. Oburzeni i wyjątkowo niegrzeczni w stosunku do personelu hotelowego postanowiliśmy zostać tam jedną noc i przenieść się gdzieś indziej w dniu następnym. I wiecie co? Tak samo postąpiło większość pasażerów autobusu. Przyznacie sami. Mocny przekręt ale jakże skuteczny. Zatem Welcome to SCAMbodia.

Informacje praktyczne:
- pociąg z Bangkoku do Aranya Prathet - 05:55. Planowy przyjazd 11:35. Wagony tylko III klasy. Cena biletu 48 Baht
- tuk-tuk do granicy - 50 Baht
- wiza Kambodżańska na granicy - 20 USD !!!
- autobus z granicy (Poipet) do Siem Reap - 10 USD, ponad 4 godziny jazdy.
- nie ma sensu wymieniać pieniędzy na kambodżańskie riale. W obrocie płaci się dolarami i najczęściej jest to nieco bardziej korzystne.

 


Odległość pokonana od ostatniego punktu (Bangkok, Tajlandia): ok , mierzona w linii prostej.
Całkowity przebyty dystans to ok. .

 
  • Opublikuj na:
11lut
2007

Komentarze

 
Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *



Na mapie

 

Spis treści

1
1. Koniec pobytu w Chinach Mengla, Chiny
piątek, 1 gru 2006
Mengla, Chiny Koniec pobytu w Chinach, Mengla, Chiny
1 7
2. Sabai Dii Laos Louang Namtha, Laos
piątek, 1 gru 2006
Louang Namtha, Laos Sabai Dii Laos, Louang Namtha, Laos
1 7
3. Prawie w Tajlandii Ban Houayxay, Laos
niedziela, 3 gru 2006
Ban Houayxay, Laos Prawie w Tajlandii, Ban Houayxay, Laos
1 8
4. Rejs po Mekongu Muang Pakbèng, Laos
poniedziałek, 4 gru 2006
Muang Pakbèng, Laos Rejs po Mekongu, Muang Pakbèng, Laos
5
5. Ban Pak-Ou, Laos wtorek, 5 gru 2006 Ban Pak-Ou, Laos Ban Pak-Ou, Laos
1 16
6. Piękne miasto Louangphrabang, Laos
wtorek, 5 gru 2006
Louangphrabang, Laos Piękne miasto, Louangphrabang, Laos
1 15
7. Bombowe miasteczko Muang Phônsavan, Laos
poniedziałek, 11 gru 2006
Muang Phônsavan, Laos Bombowe miasteczko, Muang Phônsavan, Laos
1 2
8. Prawie jak Wietnam Xam Nua, Laos
środa, 13 gru 2006
Xam Nua, Laos Prawie jak Wietnam, Xam Nua, Laos
5
9. Viangxai, Laos czwartek, 14 gru 2006 Viangxai, Laos Viangxai, Laos
1 15
10. Czysta rozrywka Muang Vangviang, Laos
sobota, 16 gru 2006
Muang Vangviang, Laos Czysta rozrywka, Muang Vangviang, Laos
1 10
11. Stolica Laosu Wientian, Laos
wtorek, 19 gru 2006
Wientian, Laos Stolica Laosu, Wientian, Laos
1 5
12. Champasak, Laos piątek, 22 gru 2006 Champasak, Laos Champasak, Laos
1 14
13. Święta w raju Ban Dondét, Laos
sobota, 23 gru 2006
Ban Dondét, Laos Święta w raju, Ban Dondét, Laos
1
14. Prawie w Tajlandii Ban Vangtao Nai, Laos
środa, 27 gru 2006
Ban Vangtao Nai, Laos Prawie w Tajlandii, Ban Vangtao Nai, Laos
1
15. Koszmaru ciąg dalszy Nong Khai, Tajlandia
czwartek, 28 gru 2006
Nong Khai, Tajlandia Koszmaru ciąg dalszy, Nong Khai, Tajlandia
1 12
16. Khao San Rd. Bangkok, Tajlandia
czwartek, 28 gru 2006
Bangkok, Tajlandia Khao San Rd., Bangkok, Tajlandia
1 8
17. Tonąc w kwiatach Kota Bahru, Malezja
piątek, 5 sty 2007
Kota Bahru, Malezja Tonąc w kwiatach, Kota Bahru, Malezja
1 22
18. Raj na ziemi? Singapore, Singapur
poniedziałek, 8 sty 2007
Singapore, Singapur Raj na ziemi?, Singapore, Singapur
1 14
19. Stolica Malezji Kuala Lumpur, Malezja
czwartek, 11 sty 2007
Kuala Lumpur, Malezja Stolica Malezji, Kuala Lumpur, Malezja
1 10
20. W końcu na plaży Pangkor, Malezja
sobota, 13 sty 2007
Pangkor, Malezja W końcu na plaży, Pangkor, Malezja
1 5
21. Kolonialne miasto George Town, Malezja
wtorek, 16 sty 2007
George Town, Malezja Kolonialne miasto, George Town, Malezja
1
22. Znowu w Bangkoku Bangkok, Tajlandia
czwartek, 18 sty 2007
Bangkok, Tajlandia Znowu w Bangkoku, Bangkok, Tajlandia
1 18
23. Stolica Związku Myanmar Rangun, Myanmar
sobota, 20 sty 2007
Rangun, Myanmar Stolica Związku Myanmar, Rangun, Myanmar
1 13
24. Dzień na motorku Bago, Myanmar
poniedziałek, 22 sty 2007
Bago, Myanmar Dzień na motorku, Bago, Myanmar
1
25. Zlota Skala Kyaikto, Myanmar
wtorek, 23 sty 2007
Kyaikto, Myanmar Zlota Skala, Kyaikto, Myanmar
1
26. Cudne jezioro Inle Lake, Myanmar
czwartek, 25 sty 2007
Inle Lake, Myanmar Cudne jezioro, Inle Lake, Myanmar
1
27. Treking w górach Kalaw, Myanmar
sobota, 27 sty 2007
Kalaw, Myanmar Treking w górach, Kalaw, Myanmar
1
28. Drugie najwieksze miasto kraju Mandalaj, Myanmar
środa, 31 sty 2007
Mandalaj, Myanmar Drugie najwieksze miasto kraju, Mandalaj, Myanmar
29. Mingun, Myanmar piątek, 2 lut 2007 Mingun, Myanmar Mingun, Myanmar
1
30. Dlugi most Amarapura, Myanmar
sobota, 3 lut 2007
Amarapura, Myanmar Dlugi most, Amarapura, Myanmar
1
31. Ava, Myanmar sobota, 3 lut 2007 Ava, Myanmar Ava, Myanmar
1
32. Pagody pagody Pagan, Myanmar
niedziela, 4 lut 2007
Pagan, Myanmar Pagody pagody, Pagan, Myanmar
1
33. Znowu w stolicy Rangun, Myanmar
środa, 7 lut 2007
Rangun, Myanmar Znowu w stolicy, Rangun, Myanmar
1
34. Ach ten Bankok Bangkok, Tajlandia
piątek, 9 lut 2007
Bangkok, Tajlandia Ach ten Bankok, Bangkok, Tajlandia
1
35. SCAMbodia Paôy Pêt, Kambodża
niedziela, 11 lut 2007
Paôy Pêt, Kambodża SCAMbodia, Paôy Pêt, Kambodża
1 16
36. Angkor Siem Reap, Kambodża
niedziela, 11 lut 2007
Siem Reap, Kambodża Angkor, Siem Reap, Kambodża
1 11
37. Szalone miasto Phnom Penh, Kambodża
czwartek, 15 lut 2007
Phnom Penh, Kambodża Szalone miasto, Phnom Penh, Kambodża
1 3
38. Plaża... Sihanoukville, Kambodża
niedziela, 18 lut 2007
Sihanoukville, Kambodża Plaża..., Sihanoukville, Kambodża
1 6
39. Good Morning Viet Nam Ho Chi Minh, Wietnam
piątek, 23 lut 2007
Ho Chi Minh, Wietnam Good Morning Viet Nam, Ho Chi Minh, Wietnam
6
40. Tây Ninh, Wietnam sobota, 24 lut 2007 Tây Ninh, Wietnam Tây Ninh, Wietnam
6
41. Củ Chi, Wietnam sobota, 24 lut 2007 Củ Chi, Wietnam Củ Chi, Wietnam
1 15
42. Open Tour Hue, Wietnam
poniedziałek, 26 lut 2007
Hue, Wietnam Open Tour, Hue, Wietnam
1 16
43. Stolica Wietnamu Hanoi, Wietnam
środa, 28 lut 2007
Hanoi, Wietnam Stolica Wietnamu, Hanoi, Wietnam
1 4
44. Gdzie smok schodzi do morza Hạ Long, Wietnam
piątek, 2 mar 2007
Hạ Long, Wietnam Gdzie smok schodzi do morza, Hạ Long, Wietnam
1 8
45. Ponownie do Chin Babu, Chiny
poniedziałek, 5 mar 2007
Babu, Chiny Ponownie do Chin, Babu, Chiny
1 17
46. Ostatni przystanek Hong Kong, Hong Kong
środa, 7 mar 2007
Hong Kong, Hong Kong Ostatni przystanek, Hong Kong, Hong Kong
1
47. Po podróży Pruszków, Polska
sobota, 10 mar 2007
Pruszków, Polska Po podróży, Pruszków, Polska

Na skróty

Podsumowanie

ostatni wpis:10 mar 2007  (15 lat temu)
pierwszy wpis: 1 gru 2006  (15 lat temu)
  
liczba tekstów:42
liczba zdjęć:319
liczba komentarzy:112
odwiedzone kraje:11
odwiedzone miejscowości:44

Uczestnicy

RedakcjaWarszawa

Skontaktuj się ze mną



strona jest częścią portalu transazja.pl
© 2004-2021 transazja.pl

Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2021 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone