Odpowiedziałem sobie na bardzo ważne pytanie: "co lubię w życiu robić" i... podróżuję po Azji.
czytasz blog:

Tak dużo jak to możliwe - cz. II - Azja Pd-Wsch.



9lut
2007

Ach ten Bankok

1 0 0  
  Bangkok, Tajlandia, prowincja Bangkok

Samolot z Rangunu wylądował na lotnisku w Bangkoku o czasie. Zatem po raz trzeci znaleźliśmy się w Tajlandii. I wiecie co? Mamy dosyć Tajów i całej Tajlandii. W sumie to mamy dosyć tylko Bangkoku bo tylko tyle w tym kraju widzieliśmy, ale chyba w zupełności to wystarczy by nie planować jakiegoś szybkiego powrotu do tego kraju.

Już na lotnisku, jako turyści drugiej kategorii najpierw musieliśmy odwiedzić biuro imigracyjne aby wyrobić sobie wizę "on arrival". Ku... trzeci raz w przeciągu miesiąca i drugi raz na zaledwie 4 dni pobytu. Tuż przed nami wylądował samolot Aeroflotu zapakowany po brzegi Rosjanami i wszyscy oni stali przed nami w kolejce do biura wizowego. Boże, mamy nadzieję, że my nie jesteśmy postrzegani przez innych jako Rosjanie bo jeżeli tak to pora na totalną zmianę wizerunku lub zaprzestanie podróżowania. Wyobraźcie sobie cały samolot spoconych, grubych, ubranych w dresy obywateli Federacji Rosyjskiej. Zwyczajnie latający koszmar. Gdy w końcu dobiliśmy się do oficerów biura paszportowego próbowaliśmy dowiedzieć się o możliwość dostania wizy tranzytowej. I wiecie co? Te zachłanne, tajskie urzędasy przestały nagle mówić po angielsku. Jedyne co się dla nich liczy to paszport, jedno zdjęcie i 1000 baht. Tylko to jest przepustką do Tajlandii. Działają zupełnie jak bezmózgie maszyny: paszport, zdjęcie, 1000 baht i następny klient. Paszport, zdjęcie i 1000 baht... Co więcej, wiza "on arrival" ważna jest tylko 14 dni a kosztuje tyle samo co wiza 60 dniowa wyrabiana gdzieś w ambasadzie. Ponadto opłata przyjmowana jest wyłącznie w bahtach co z powodu różnic kursowych jest bardzo niekorzystne dla turystów, bo zamiast 25 USD płaci się 28 USD. I jeżeli do tego doda się, że za te pieniądze chce się pozostać w Tajlandii tylko 4 dni to może człowieka trafić. Zależało nam na czasie więc zdecydowaliśmy się pojechać na Khao San turystycznym autobusem z lotniska. Nikomu nie przeszkadzało, że za 300B sprzedano nam bilety na skrajnie pełny autobus i godzinkę spędziliśmy siedząc na podłodze.

W końcu dotarliśmy do turystycznego getta - Khao San. Szczerze nienawidzimy tego miejsca. Postanowiliśmy załatwić wszystkie nasze sprawy w możliwie najkrótszym czasie i tak szybko jak to możliwe znaleźć się w Kambodży. Zajęło to nam 3 długie dni. Khao San to syf jakiego trudno szukać w innych częściach Azji. Zdecydowanie najpodlejsze miejsce w jakim przyszło nam mieszkać w czasie tej wyprawy. Kurczę, stolica Tajlandii, a znacznie lepiej czuliśmy się chociażby w stolicy Mongolii. Wszystko tu jest fałszywe, uśmiechy, gesty, zachowania. Ludzie są mili dopóki widzą Ciebie jako źródło pieniędzy. Kiedy nie chcesz z nimi gadać lub oferujesz za niską cenę pokazują swoje prawdziwe oblicze obrzucając Cię wyzwiskami, przedrzeźniając lub zwyczajnie mówiąc "idźcie sobie". No i do tego ta nieprzerwana rzeka ludzkich dziwadeł, tysiące turystów - imprezowiczów. Prawdziwa galeria chodzących tatuaży, fryzur przypominających mopy, przekutej skóry na dziesiątki sposobów i to wszystko na tak małej przestrzeni zaledwie kilku ulic.

Niestety najbardziej załamujące dla nas okazały się warunki noclegowe. Za każdym razem mieszkaliśmy w tym samym hotelu (Green G.H) i za każdym razem było gorzej i gorzej. Oczywiście, był to jeden z najtańszych w okolicy hoteli ale za 6USD w wielu innych miastach dostawaliśmy znacznie więcej. Zwyczajnie na Khao San nikt nie dba o czystość okolicy. Liczy się tylko kasa i kasa. W czasie pierwszego pobytu dotkliwie pogryzły nas pchły. Pojechały później z nami aż do Malezji gdzie ostatecznie udało się nam je wytępić. Za drugim razem dopadły nas ponownie pchły ale także i pluskwy. Za trzecim razem, w całym hotelu była istna inwazja pluskiew. Były ich całe setki. Gdy wychodziły na żer rozpoczynała się istna walka z nimi. Maszerowały niemal rzędami po łóżku, po nas, po ubraniach. Co chwila było słychać dochodzące z innych pokoi odgłos używania sprejów przeciwko robactwu. Ale były totalnie nieskuteczne. Pozostawało jedynie ręczne zabijanie robactwa. Problem nie dotyczył tylko naszego hotelu. Co raz, na ulicy można było spotkać ludzi ze śladami pogryzień na ciele. Zwyczajnie nikt o to nie dba. Dbają za to o to aby opłatę za nocleg uiścić do południa. W przeciwnym razie zaczynają dobijać się do pokojowych drzwi.

Kolejna rzecz doprowadzająca nas do nerwów to kawiarenki internetowe. Jest ich cała masa i zapewniają całkiem przyzwoite łącza ale niemal wszystkie wyposażone są w automaty na monety. Komputer działa tylko wtedy gdy wrzuci się do niego monetę 10B, zatem często dochodzi do sytuacji, że rozmawiając przez scypa nagle rozmowa zostaje przerwana bo... skończyły ci się monety. No jak za komuny. Brakuje tylko komunikatu w słuchawkach "rozmowa kontrolowana". O ile automaty na monety jesteśmy w stanie zrozumieć (bo niby odciążają personel i pozwalają mu na gadanie całymi dniami na chacie lub graniu w gry) o tyle pierwszy raz w Azji zdarzyło się nam mieć poważne problemy z podłączeniem do sieci naszego laptopa. No tego zrozumieć już nie umiemy. W większości kawiarenek, obsługujące je tępe panienki kiwały przecząco głową na nasze pytanie o możliwość podłączenie laptopa. W innych kawiarenkach natomiast była możliwość podłączenia ale tylko wtedy gdy zapłacimy o 50% więcej za każdą godzinę.
- Dlaczego tak drogo? - zadaliśmy raz pytanie
- Jak to dlaczego? Przecież to laptop... - brzmiała odpowiedź.
Kurczę, to w Ulan Bator, w Ali w Zachodnim Tybecie, czy nawet w Laosie zawsze w kawiarenkach było miejsce do podłączenia laptopa i opłata nie różniła się od zwykłej ceny korzystania z sieci a tu, w Bangkoku, jeżeli masz laptopa znaczy że jesteś bogaty, a jak jesteś bogaty to możesz płacić więcej. O dostępie bezprzewodowym tu chyba w ogóle nie słyszeli... I jakby było mało problemów z dostępem do Internetu to na 8 godzin przed wylotem do Birmy zdarzyło się nam nieszczęście. Przyszliśmy w nocy do kawiarenki celem uzupełnienia naszego bloga. Nie było miejsca do którego mogliśmy podłączyć nasz kabel zasilający. Poprosiliśmy zatem o pomoc kogoś z obsługi. On (lub ono - bo był to jeden z tych tworów co to kiedyś był facetem ale zmienił zdanie) podłączył nas do gniazdka z przylepioną jakąś kartką. Zapytaliśmy go co jest napisane na tej kartce ale ono powiedziało tyko "no problem". No i był "no problem" przez 40 minut. Po tym czasie usłyszeliśmy iskrzenie i poczuliśmy zapach dymu i palącego się plastiku wydobywający się z naszego zasilacza. Natychmiast odłączyliśmy zasilanie. Laptopowi nic się nie stało ale - jak wtedy myśleliśmy - z naszego zasilacza zostały strzępy. Kabel zasilający miał wielką dziurę i nie zaryzykowaliśmy jego ponownego użycia. Wyobraźcie sobie. Stało się to w najgorszym możliwych momencie. Za niespełna 8 godzin mieliśmy lecieć do Birmy a jest to chyba najgorsze w tej części świata miejsce na naprawy tego typu. W Bangkoku moglibyśmy znaleźć serwis lub kupić nowy zasilacz, ale przecież nie w środku nocy. Zatem z naprawami musieliśmy poczekać długie 20 dni aż do powrotu do Bangkoku. Cóż, widać na tej kartce przyklejonej na gniazdku było napisane coś innego niż "no problem".

 


Odległość pokonana od ostatniego punktu (Rangun, Myanmar): ok , mierzona w linii prostej.
Całkowity przebyty dystans to ok. .

 
  • Opublikuj na:
9lut
2007

Komentarze

 
Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *



Na mapie

 

Spis treści

1
1. Koniec pobytu w Chinach Mengla, Chiny
piątek, 1 gru 2006
Mengla, Chiny Koniec pobytu w Chinach, Mengla, Chiny
1 7
2. Sabai Dii Laos Louang Namtha, Laos
piątek, 1 gru 2006
Louang Namtha, Laos Sabai Dii Laos, Louang Namtha, Laos
1 7
3. Prawie w Tajlandii Ban Houayxay, Laos
niedziela, 3 gru 2006
Ban Houayxay, Laos Prawie w Tajlandii, Ban Houayxay, Laos
1 8
4. Rejs po Mekongu Muang Pakbèng, Laos
poniedziałek, 4 gru 2006
Muang Pakbèng, Laos Rejs po Mekongu, Muang Pakbèng, Laos
5
5. Ban Pak-Ou, Laos wtorek, 5 gru 2006 Ban Pak-Ou, Laos Ban Pak-Ou, Laos
1 16
6. Piękne miasto Louangphrabang, Laos
wtorek, 5 gru 2006
Louangphrabang, Laos Piękne miasto, Louangphrabang, Laos
1 15
7. Bombowe miasteczko Muang Phônsavan, Laos
poniedziałek, 11 gru 2006
Muang Phônsavan, Laos Bombowe miasteczko, Muang Phônsavan, Laos
1 2
8. Prawie jak Wietnam Xam Nua, Laos
środa, 13 gru 2006
Xam Nua, Laos Prawie jak Wietnam, Xam Nua, Laos
5
9. Viangxai, Laos czwartek, 14 gru 2006 Viangxai, Laos Viangxai, Laos
1 15
10. Czysta rozrywka Muang Vangviang, Laos
sobota, 16 gru 2006
Muang Vangviang, Laos Czysta rozrywka, Muang Vangviang, Laos
1 10
11. Stolica Laosu Wientian, Laos
wtorek, 19 gru 2006
Wientian, Laos Stolica Laosu, Wientian, Laos
1 5
12. Champasak, Laos piątek, 22 gru 2006 Champasak, Laos Champasak, Laos
1 14
13. Święta w raju Ban Dondét, Laos
sobota, 23 gru 2006
Ban Dondét, Laos Święta w raju, Ban Dondét, Laos
1
14. Prawie w Tajlandii Ban Vangtao Nai, Laos
środa, 27 gru 2006
Ban Vangtao Nai, Laos Prawie w Tajlandii, Ban Vangtao Nai, Laos
1
15. Koszmaru ciąg dalszy Nong Khai, Tajlandia
czwartek, 28 gru 2006
Nong Khai, Tajlandia Koszmaru ciąg dalszy, Nong Khai, Tajlandia
1 12
16. Khao San Rd. Bangkok, Tajlandia
czwartek, 28 gru 2006
Bangkok, Tajlandia Khao San Rd., Bangkok, Tajlandia
1 8
17. Tonąc w kwiatach Kota Bahru, Malezja
piątek, 5 sty 2007
Kota Bahru, Malezja Tonąc w kwiatach, Kota Bahru, Malezja
1 22
18. Raj na ziemi? Singapore, Singapur
poniedziałek, 8 sty 2007
Singapore, Singapur Raj na ziemi?, Singapore, Singapur
1 14
19. Stolica Malezji Kuala Lumpur, Malezja
czwartek, 11 sty 2007
Kuala Lumpur, Malezja Stolica Malezji, Kuala Lumpur, Malezja
1 10
20. W końcu na plaży Pangkor, Malezja
sobota, 13 sty 2007
Pangkor, Malezja W końcu na plaży, Pangkor, Malezja
1 5
21. Kolonialne miasto George Town, Malezja
wtorek, 16 sty 2007
George Town, Malezja Kolonialne miasto, George Town, Malezja
1
22. Znowu w Bangkoku Bangkok, Tajlandia
czwartek, 18 sty 2007
Bangkok, Tajlandia Znowu w Bangkoku, Bangkok, Tajlandia
1 18
23. Stolica Związku Myanmar Rangun, Myanmar
sobota, 20 sty 2007
Rangun, Myanmar Stolica Związku Myanmar, Rangun, Myanmar
1 13
24. Dzień na motorku Bago, Myanmar
poniedziałek, 22 sty 2007
Bago, Myanmar Dzień na motorku, Bago, Myanmar
1
25. Zlota Skala Kyaikto, Myanmar
wtorek, 23 sty 2007
Kyaikto, Myanmar Zlota Skala, Kyaikto, Myanmar
1
26. Cudne jezioro Inle Lake, Myanmar
czwartek, 25 sty 2007
Inle Lake, Myanmar Cudne jezioro, Inle Lake, Myanmar
1
27. Treking w górach Kalaw, Myanmar
sobota, 27 sty 2007
Kalaw, Myanmar Treking w górach, Kalaw, Myanmar
1
28. Drugie najwieksze miasto kraju Mandalaj, Myanmar
środa, 31 sty 2007
Mandalaj, Myanmar Drugie najwieksze miasto kraju, Mandalaj, Myanmar
29. Mingun, Myanmar piątek, 2 lut 2007 Mingun, Myanmar Mingun, Myanmar
1
30. Dlugi most Amarapura, Myanmar
sobota, 3 lut 2007
Amarapura, Myanmar Dlugi most, Amarapura, Myanmar
1
31. Ava, Myanmar sobota, 3 lut 2007 Ava, Myanmar Ava, Myanmar
1
32. Pagody pagody Pagan, Myanmar
niedziela, 4 lut 2007
Pagan, Myanmar Pagody pagody, Pagan, Myanmar
1
33. Znowu w stolicy Rangun, Myanmar
środa, 7 lut 2007
Rangun, Myanmar Znowu w stolicy, Rangun, Myanmar
1
34. Ach ten Bankok Bangkok, Tajlandia
piątek, 9 lut 2007
Bangkok, Tajlandia Ach ten Bankok, Bangkok, Tajlandia
1
35. SCAMbodia Paôy Pêt, Kambodża
niedziela, 11 lut 2007
Paôy Pêt, Kambodża SCAMbodia, Paôy Pêt, Kambodża
1 16
36. Angkor Siem Reap, Kambodża
niedziela, 11 lut 2007
Siem Reap, Kambodża Angkor, Siem Reap, Kambodża
1 11
37. Szalone miasto Phnom Penh, Kambodża
czwartek, 15 lut 2007
Phnom Penh, Kambodża Szalone miasto, Phnom Penh, Kambodża
1 3
38. Plaża... Sihanoukville, Kambodża
niedziela, 18 lut 2007
Sihanoukville, Kambodża Plaża..., Sihanoukville, Kambodża
1 6
39. Good Morning Viet Nam Ho Chi Minh, Wietnam
piątek, 23 lut 2007
Ho Chi Minh, Wietnam Good Morning Viet Nam, Ho Chi Minh, Wietnam
6
40. Tây Ninh, Wietnam sobota, 24 lut 2007 Tây Ninh, Wietnam Tây Ninh, Wietnam
6
41. Củ Chi, Wietnam sobota, 24 lut 2007 Củ Chi, Wietnam Củ Chi, Wietnam
1 15
42. Open Tour Hue, Wietnam
poniedziałek, 26 lut 2007
Hue, Wietnam Open Tour, Hue, Wietnam
1 16
43. Stolica Wietnamu Hanoi, Wietnam
środa, 28 lut 2007
Hanoi, Wietnam Stolica Wietnamu, Hanoi, Wietnam
1 4
44. Gdzie smok schodzi do morza Hạ Long, Wietnam
piątek, 2 mar 2007
Hạ Long, Wietnam Gdzie smok schodzi do morza, Hạ Long, Wietnam
1 8
45. Ponownie do Chin Babu, Chiny
poniedziałek, 5 mar 2007
Babu, Chiny Ponownie do Chin, Babu, Chiny
1 17
46. Ostatni przystanek Hong Kong, Hong Kong
środa, 7 mar 2007
Hong Kong, Hong Kong Ostatni przystanek, Hong Kong, Hong Kong
1
47. Po podróży Pruszków, Polska
sobota, 10 mar 2007
Pruszków, Polska Po podróży, Pruszków, Polska

Na skróty

Podsumowanie

ostatni wpis:10 mar 2007  (15 lat temu)
pierwszy wpis: 1 gru 2006  (15 lat temu)
  
liczba tekstów:42
liczba zdjęć:319
liczba komentarzy:112
odwiedzone kraje:11
odwiedzone miejscowości:44

Uczestnicy

RedakcjaWarszawa

Skontaktuj się ze mną



strona jest częścią portalu transazja.pl
© 2004-2021 transazja.pl

Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2021 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone