lub
w jakim celu? zapamiętaj mnie
 
Warszawa
Dili  
Portugalski kościółLaleia, Timor Wschodnifoto: Hans-Peter Grumpeźródło: Wikimedia Commons
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
czytasz blog:

Dzienniki Maluchowe

30wrz
2008

#41

   
1 0 0
Wieliczka

Po całonocnej jeździe zatrzymujemy się na krótki sen w odległości ok. 50km przed Kijowem. Po przebudzeniu ruszamy dalej, mijamy Kijów, Żytomierz i po lekkim wystrzale pod klapą żółtego malucha stajemy na poboczu. Maluch nagle osłabł, zgasł i już nie chciał zapalić. Po otwarciu klapki aparatu zapłonowego okazało się, że pomimo obracania rozrusznikiem wałeczek się nie kręci - uszkodzony rozrząd albo ślimak napędzający aparat.

28wrz
2008

#40

   
1 8 0
Rivne

Skoro u drugiej ekipy wszystko zdaje się być pod kontrolą, a wszyscy znajdujemy się już w Europie - od tej chwili bezpieczny powrót do domu nie stanowi większego problemu, ponaglani sprawami czekającymi na nas w kraju postanawiamy jechać dalej. Z ekipą białego malucha spotykamy się w połowie Ukrainy, pomiędzy miastami Żytomierz i Równe - maluch jedzie, co prawda na lawecie, a chłopaki w szoferkach dwóch tirów, ale lepsze to niż jazda 40km/h w wymęczonym samochodzie.

25wrz
2008

#39

   
1 4 0
Tambow, Rosja

Kolejnego dnia wstajemy skoro świt i kierując się znów na zachód zmierzamy w stronę Czelabińska. Biały maluch wyrusza tym razem pierwszy, a pozostałe w godzinę później za nim. Od tej chwili trasa upływać będzie pod znakiem męczącej jazdy z małą ilością przerw. Białego maluszka spotykamy pod zajazdem za Kurganem, ok 600km za Omskiem gdzie chłopaki zatrzymały się na kawę.

22wrz
2008

#38

   
1 3 0
Omsk, Rosja

Rano pomarańczowy maluch nie chce odpalić. Żadne zbiegi nie pomagają, więc zapinamy linkę holowniczą i ciągniemy go w okolice najbliższej osady. Zatrzymujemy się na śniadanie i kawę w zajeździe dla tirów, tam też dojeżdża do nas biały maluch. Zmartwieni awarią pomarańczowego malucha, niechętnie obserwujemy zmieniającą się za oknem pogodę, która zwiastuje deszcz - ciężko naprawiać auto w takich warunkach.

21wrz
2008

#37

   
1 0 0
Nowosybirsk, Rosja

Kolejnego dnia tracimy kontakt z ekipą żółtego malucha, - która błędnie przekonana o tym, że trzy pozostałe maluchy znajdują się daleko z przodu, gna, czym prędzej, aby je dogonić, podczas gdy tak naprawdę znajdują się z tyłu. Nie udaję się nawiązać kontaktu, więc postanawiamy jechać w stronę miasta Nowosybirsk gdzie powinniśmy się wszyscy spotkać (a jeśli żółtemu coś się przytrafi spotkamy go na trasie).

20wrz
2008

#36

   
1 18 0
Taldushka, Rosja

Po długim pobycie na przejściu rosyjskim, celnicy pozwalają nam wreszcie wjechać na teren Federacji Rosyjskiej, a dokładniej Republiki Ałtaju - jest to autonomiczny obszar wchodzący w skład Rosji, zamieszkiwany przez Rosjan, Ałtajów oraz Kazachów. Swym wyglądem bardziej przypomina Szwajcarię czy Kanadę niż Rosję.

18wrz
2008

#35

   
1 10 0
Tashanta, Rosja

Na granicę wjeżdżamy ok. 11. Z wizami ku naszej uciesze nie ma żadnych problemów, nikt nawet nie zwrócił na to uwagi. Problem natomiast pojawił się z porożem kozła należącym do Marcina, które dostał od byłego ministra leśnictwa Mongolii za naprawę malucha należącego do jego córki.

17wrz
2008

#34

   
1 7 0
Tashanta, Rosja

Po szybkiej pobudce, szybkim zwinięciu namiotów, szybko ruszyliśmy w trasę. Słowo "szybko" nabrało w tym dniu wyjątkowego znaczenia, ponieważ był 18 wrzesień - dzień, w którym wygasała ważność naszych mongolskich wiz. Jesteśmy w czarnej dziurze - żadnej cywilizacji, benzyna powoli się kończy, tugriki już dawno się skończyły, tymczasem do pokonania wciąż około 200 km po górzystym terenie pozbawionym dróg w naszym rozumieniu tego słowa.

16wrz
2008

#33

   
1 8 0
w drodze..., Mongolia

Kolejnego dnia, po mocnej konfrontacji mapy z kompasem i GPS'em obieramy właściwy kierunek. Przynajmniej tak nam się z początku wydaje. Droga szutrowa, szeroka, ostro pnąca się w górę. Maluchy mozolnie pokonują kilometr za kilometrem po stromym podjeździe. Dojeżdżamy do przełęczy na wysokości 2200m i tu do wyboru mamy kilka opcji, żadnych drogowskazów, żadnych ludzi.

15wrz
2008

#32

   
1 4 0
Hyargas Nuur, Mongolia

Rano pobudka, śniadanko i wyruszamy w stronę miasteczka Ulaangom. Znów ponad 100km przez szutrowo - piaskowe bezdroża.. Do miasta docieramy późnym popołudniem i znów spotyka nas niemiła niespodzianka ze strony Mongołów. Na wjeździe do miasta stoi budka ze szlabanem, przy której pobierane są opłaty za wjazd do miasta - nic nowego gdyż płaciliśmy już kilkakrotnie, zawsze tak jak na bilecie 500 tugrików (ok.

14wrz
2008

#31

   
1 5 0
Har Termes, Mongolia

Rano wymiana filtra paliwa - w którym znajdowała się mieszanka benzyny, wody i piasku - i dolewka spirytusu do baku. Zabiegi okazały się skuteczne, maluszek odpalił - tyle, że na popych, bo zepsuł się rozrusznik. Popołudniem docieramy do Har Termes - w luźnym tłumaczeniu gorące źródła.

13wrz
2008

#30

   
1 6 0
Tosontsengel, Mongolia

13 wrzesień okazał się pechowym dniem w historii przeprawy przez Mongolie. Tego dnia złapaliśmy 7 gum! Najpierw zamiana na rezerwowe, a gdy już się skończyły w ruch poszły łyżki, młoty, łatki. Spore opóźnienie. Pod koniec dnia jeden maluszek z powodu kiepskiego paliwa odmawia posłus

12wrz
2008

#29

   
1 10 0
Tariat, Mongolia

Z rana przy naszym obozowisku pojawia się Mongoł na koniu, który z zaciekawieniem przygląda się naszej porannej rutynie. Zapraszamy go do naszego ogniska, częstujemy kawą, herbatą, piwem, czterdziesto-procentowym Czyngisem i kanapką z nutellą. W ramach rewanżu Mongoł zaprasza nas do swojej jurty oddalonej od obozowiska o ok.

11wrz
2008

#28

   
1 12 0
w drodze..., Mongolia

Kolejny dzień to znów kiepskie drogi, a w zasadzie bezdroża, których trud i znój mozolnego pokonywania kilometr za kilometrem rekompensowały nam wspaniałe widoki. Zielone wzgórza, skały, rzeki, jeziora, stada jaków, koni, wielbłądów... wszystko to z za zakurzonych szyb malucha dostarczało podróżnym nie lada satysfakcji.

9wrz
2008

#27

   
1 11 0
Harhorin, Mongolia

Po noclegu na stepie kolejnego dnia docieramy do Karakorum. Najpierw szukamy szpitala, ponieważ palec Marcina po uderzeniu młotkiem kilka dni wcześniej, zaczął przybierać coraz dziwniejsze barwy a pod paznokciem uzbierało się sporo substancji, która zdawała się zaczynać żyć własnym życiem.

8wrz
2008

#26

   
1 6 0
w drodze do Karakorum, Mongolia

Poranek przywitał nas mocnym wiatrem i delikatnym deszczem, który zamienił naszą drogę w błotnistą maź - delikatny drifting przynosi nam sporo radości. Reszta dnia upłynęła pod znakiem piasku, kurzu, pyłu i kiepskiej drogi z którą maluchy radziły sobie raz lepiej raz gorzej - delikat

7wrz
2008

#25

   
1 0 0
okolice Ulan Bator, Mongolia

Ułan Bator opuściliśmy 7 września kierując się na południowy zachód w stronę Karakorum - dawnej stolicy imperium Czyngis Chana. Asfalt skończył się po ok. 100 km i droga przerodziła się w szeroki step. Chwilę przed zachodem słońca spotykamy zapoznaną w UB ekipę żaglowozów, która swoim GAZem pokonywała drogę w przeciwną stronę.

6wrz
2008

#24

   
1 19 0
Ułan Bator, Mongolia

Kolejnych parę dni spędzamy w ośrodku załatwiając sprawy organizacyjne i próbując w miarę możliwości pomóc Salezjanom w ich trudzie. Udaje nam się przywrócić elektryczność w jednym z budynków w którym coś się popsuło parę tygodni wcześniej oraz naprawić połączenie z internetem za pomocą którego bracia kontaktują się ze światem.

3wrz
2008

#23

   
1 7 0
Ułan Bator, Mongolia

Kolejnego dnia powrót do Ułan Bator. Jesteśmy tu umówieni z załogą Gobi 2008 - żaglowozem przez pustynię. Udajemy się z nimi do sierocińca prowadzonego przez Salezjanów gdzie możemy przenocować. Salezjanie w Ułan Bator (trzej księża: Polak, Chińczyk i Koreańczyk oraz wolontariuszka z Polski) w ramach projektu Savio Home, zajmują się dziećmi ulicy - osieroconymi bądź wyrzuconymi z domów.

2wrz
2008

#22

   
1 6 0
Ułan Bator, Mongolia

Kolejnego poranka udaliśmy się na zwiedzanie okolicy. Odpaliliśmy nasze maluszki i spróbowaliśmy ich sił w terenie, gdyż miejsca do których się wybieraliśmy leżały na całkowitych bezdrożach. Zaskoczeni, że jedzie się całkiem nieźle, zaparkowaliśmy autka ok. 3km od buddyjskiego klasztoru, który postanowiliśmy zwiedzić.

1wrz
2008

#21

   
1 10 0
Ułan Bator, Mongolia

Następnego dnia przychodzi pora na zwiedzanie miasta. Razem z Urtą i jej rodzicami jedziemy na kopiec braterstwa Mongolii i ZSRR z którego roztacza się widok na całe Ułan Bator. Monument nosi nazwę braterstwa, a nie przyjaźni. Zapewne słusznie, gdyż my już wiemy że przyjaciół można wybierać.

31sie
2008

#20

   
1 3 0
Ułan Bator, Mongolia

Po noclegu w hotelu dzielimy się na dwie grupy, jedna zajmuje się naprawą aut a druga zakupem niezbędnych akcesoriów takich jak kanister czy łyżka do opon. Strefę serwisowa stanowił zamknięty ze względu na niedzielę plac budowy. Wymieniony zostaje olej, dokonujemy przeglądu maszyn i koniecznych regulacji.

30sie
2008

#19

   
1 11 0
Ułan Bator, Mongolia

Strona rosyjska mija wyjątkowo gładko i szybko, po mongolskiej stronie zaczynają się schody. Nie rozumiemy języka, nie wiemy co do nas mówią i czego chcą. Okazuje się, że pomimo bariery językowej świetnie się dogadujemy, wszyscy są uśmiechnięci i okazują nam sporo życzliwości. Urzędnicy prowadząc nas od okienka do okienka na migi wyjaśniają nam co potrzeba załatwić, jakie pieczątki i na jakich świstkach zgromadzić.

29sie
2008

#18

   
1 6 0
Kyakhta, Rosja

Okolice Bajkału opuściliśmy w piątek 29.08 kierując się w stronę rosyjskiego miasta Ułan Ude. Dzień na trasie rozpoczął się od pożaru w pomarańczowym maluchu! Po ok. półtoragodzinnej jeździe z kratek ogrzewania buchnął czarny dym i czuć było swąd spalenizny. Po otwarciu pokrywy bagażnika oczom podróżnych ukazały się tańczące obok akumulatora płomyki.

26sie
2008

#17

   
1 15 0
Irkuck, Rosja

W którymś momencie z powrotem zaczął się asfalt, odetchnęliśmy z ulgą i przyspieszając ruszyliśmy dalej by 26.08 dotrzeć wreszcie do Irkucka. Noc spędziliśmy u Spike'a, poznanego wcześniej przez Internet nauczyciela języka angielskiego, który zgodził się nas przenocować w swoim mieszkaniu.

23sie
2008

#16

   
1 8 0
Kańsk, Rosja

22.08 pojawił się pierwszy mróz na Syberii. Noc była wyjątkowo zimna, ale dobrze przygotowana załoga zniosła ją całkiem nieźle. Rano otrzepaliśmy szron z namiotów i grzejąc ręce przy silniku złożyliśmy obóz, poczym ruszyliśmy w trasę. Minęliśmy po drodze miasta Krasnojarsk i Kańsk za którymi rozbiliśmy obóz.

20sie
2008

#15

   
1 5 0
Nowosybirsk, Rosja

nów cały dzień spędzamy przy autach. Znajdujemy przydrożny najazd za 50 rubli i korzystamy do woli. W czerwonym maluchu pojawiły się dziwne odgłosy podczas jazdy. Okazało się że blacha osłaniająca silnik tarła o element podwozia, oprócz tego lekko zaczynają stukać zawory. Blachę podgięliśmy a zawory póki co zostawiamy.

19sie
2008

#14

   
1 2 0
Omsk, Rosja

Syberia przywitała nas zmianą krajobrazu i klimatu. Jest chłodno. Temperatura w dzień nie przekracza 15 stopni, noce są zimne. Grzane nad ogniskiem piwo z miodem i ciepły śpiwór pozwalają jednak przetrwać. Przed Uralem, podczas pokonywania stepu często zdarzały się długie odcinki drzew - dwóch, trzech rzędów - z reguły brzozy, posadzonych po obu stronach jezdni, pewnie po to aby ciekawskie oko przemierzającego tą trasę podróżnego nie mogło ujrzeć zbyt wiele.

18sie
2008

#13

   
1 17 0
Kurgan, Rosja

Rano budzi nas seria potężnych eksplozji. Jak się okazuje okoliczni rybacy wyruszyli na połów i za pomocą dynamitu wykonują swoją robotę. Śniadanko i znów w trasę. Tego dnia podróż przebiegła spokojnie, bez niespodzianek. Mieliśmy krótki postój w mieście Kurgan, gdzie uzupełniliśmy ekwipunek i cały czas kierując się na Omsk mknęliśmy aż do późnego wieczora. Kilka refleksji na temat dróg w Rosji.

17sie
2008

#12

   
1 30 0
Czelabińsk, Rosja

Po niezwykle odprężającym noclegu na luksusowej łące u skraju lasu i pożywnym śniadaniu w postaci chleba, dżemu i tego kto co znalazł w swoim maluchu ruszyliśmy w stronę Czelabińska. Droga wiedzie przez Ural. Malowniczo wijąca się wstęga asfaltu, licznymi serpentynami opadająca i wznosząca się to w górę to w dół po zielonych krajobrazach przypominających Beskidy tyle że 100 razy większe jest dla nas nie lada urozmaiceniem po nużącej jeździe przez step.

16sie
2008

#11

   
1 26 0
Ufa, Rosja

16.08 w sobotę z samego rana wyruszyliśmy w kierunku miasta Ufa. Po krótkim czasie jazdy zatrzymuje nas milicja. Jak się okazuje, jest to jakaś komórka kontroli drogowej. W niewinnie wyglądających czterech maluchach i przy jeszcze bardziej niewinnie wyglądających ośmiu podróżnikach funkcjonariusze przystępują do poszukiwania narkotyków!

15sie
2008

#10

   
1 63 0
Swizan, Rosja

Kolejnego dnia ruszmy na trasę ok. 7 rano. W maluszku Damiana i Jana pojawił się problem ze skrzynią biegów. Przestał działać drugi i wsteczny bieg. Z racji że bez tego da się jechać postanowiliśmy podjąć działania naprawcze dopiero jak znajdziemy jakiś najazd dla samochodu. Takowy trafił się nam w miejscowości Swizań (jest to zapis fonetyczny tego co powiedział nam jeden mieszkaniec, niestety żaden z nas nie potrafi rozszyfrować zapisu tej nazwy w cyrylicy).

14sie
2008

#9

   
1 22 0
Saratów, Rosja

Kolejnego dnia ok. 10 rano wyruszamy w kierunku Samary. Cały dzień upływa na przemierzaniu trasy, maluszki bez zarzutu pokonują kilometry po rozgrzanym do niemożliwości asfalcie. Drogi w Rosji nie są wcale takie złe, przynajmniej na razie, ponoć za Uralem ma być gorzej. Podziw wzbudza w nas krajobraz przesuwający się za szybami naszych samochodów.

13sie
2008

#8

   
1 32 0
Volgograd, Rosja

Panie i Panowie, załoga Rajdu Lajkonika pokonała już 3000 km! Zacznijmy od miejsca w którym skończyliśmy ostatnią relację - od przyjazdu do miasta Wołgograd.? Po noclegu w mieszkaniu naszego gospodarza Siergieja, wyruszyliśmy na zwiedzanie miasta. Pierwszym punktem było muzeum bitwy o Stalingrad.

12sie
2008

#7

   
1 13 0
Volgograd, Rosja

Rano, po noclegu na stepie, ruszyliśmy w kierunku Wołgogradu. Po drodze Damian naprawił koło które przebił kilkaset kilometrów wcześniej. Ok. 70 km przed Wołgogradem znaleźliśmy miejscówkę nad Donem gdzie mogliśmy się wykąpać, umyć i odprężyć. Nagle przydarzyła nam się mała tragedia.

11sie
2008

#6

   
1 37 0
Okolice Krasnodonu, Rosja

Śpimy 6 godzin i kierujemy się na przejście pomiędzy Ukrainą i Rosją za miejscowością Krasnodon. Na miejscu jesteśmy o 11:40, ukraiński celnik dziwi się że w paszporcie mamy tylko jedną pieczątkę - potwierdzającą nasz wjazd do Ukrainy a nie mamy pieczątki potwierdzającej nasz wyjazd - czysty absurd, przecież taką pieczątkę powinien wbić nam właśnie on!

10sie
2008

#5

   
1 20 0
Charków

Pobudka, śniadanie i znów na trasie. Na 1060 kilometrze od startu pierwsza akcja z majsterkowaniem przy maluchach. Biały maluch Czusa i Marcina nie podołał kilogramom załadowanym na pokład i zadecydowaliśmy że trzeba założyć nowe sprężyny zawieszenia. Po zmianie znaczna poprawa, jedziemy dalej, lecz po kilku kilometrach okazuje się że w maluchu Wrotka i Doroty wystąpił problem z paliwem i należy zmienić uszczelki w gaźniku.

9sie
2008

#4

   
1 21 0
Kijów

Kolejnego dnia wstaliśmy skoro świt, zatarliśmy ślady naszej nocnej obecności w ośrodku i w towarzystwie siąpiącego deszczu wyruszyliśmy w dalszą trasę. Dzień na drodze zaczął się od spotkania z jak to mówią koledzy z sieci CB - "miśkami". Tym razem stróżowi prawa nie spodobało się że na liczącym 5 kilometrów prostym odcinku drogi, czerwony maluch prowadzony przez Wrotka nie zatrzymał się przed znajdującymi się na środku tego odcinka pasami dla pieszych.

8sie
2008

#3

   
1 28 0
Okolice Lwowa, Ukraina

08.08 ruszyliśmy w końcu na wschód! Na przejściu w Medyce stanęliśmy ok. 8:30 rano by cztery godzinki później wjechać swobodnie na terytorium Ukrainy. Po dosłownie 20 minutach jazdy pomarańczowego maluszka zatrzymał pan policjant i poinformował kierującego nim Rafała że poruszał się z prędkością 60km/h po terenie z ograniczeniem do 30.

7sie
2008

#2

   
1 3 0
Nowosielec

Kolejny dzień spędziliśmy w domu Marty w Nowosielcu koło Niska czekając na resztę ekipy, załatwiając ostatnie sprawy i oddając się pełnemu relaksowi w uroczej scenerii podkarpackich lasów. Więcej o wyprawie: na oficjalnej stronie pod adresem http://www.dzicz.pl

6sie
2008

#1

   
1 5 0
Wieliczka

Z powodu długiego czasu dogrywania różnych spraw technicznych i organizacyjnych dwie ekipy Rafał i Marta w pomarańczowym maluszku oraz Dorota i Wrotek w czerwonym opuściły Wieliczkę 06.08.208 a dwie kolejne czyli Czus i Marcin w białym bolidzie oraz Damian i Jano w żółtym dzień później.

 

Podsumowanie

ostatni wpis:30 wrz 2008  (8 lat temu)
pierwszy wpis: 6 sie 2008  (8 lat temu)
  
liczba tekstów:41
liczba zdjęć:521
liczba komentarzy:0
odwiedzone kraje:5
odwiedzone miejscowości:30

Na skróty

Uczestnicy

strona jest częścią portalu transazja.pl
© 2004-2016 transazja.pl

Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2016 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone

Nasi partnerzy