lub
w jakim celu? zapamiętaj mnie
 
Warszawa
Pekin  
Pomnik MaoKashgar, Chinyfoto: Krzysztof Stępieńźródło: transazja.pl
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
Wycieczka do Birmy, 16 dni, objazdowa z pobytem na plaży Ngapali | z transAzja.pl
Booking.com

Najnowsze artykuły

Flames of... Baku

Top of the top - Iran!

Oman - to zdecydowanie więcej niż jedyne państwo na literę "O".

Nepal - My first time

e-Tourist Visa do Indii - wyjaśniamy szczegóły

Stambuł z zupełnie innej perspektywy

Cud w indyjskiej Agrze na miarę drugiego Taj Mahal

Do Mongolii bez wizy

Muktinath (Jomsom) Trekking - profil wysokości i statystyka

Bezpłatne wycieczki po Dosze dla pasażerów Qatar Airways

Do Indonezji bez wizy

Wiza do Indii wydawana już na lotnisku?

Poznaj Azję Centralną oglądając animowane filmy

Co wiesz o Azji Centralnej?

Bilet na indyjski pociąg tylko na 60 dni przed odjazdem?

Turkish Airlines poleci do Kathmandu!

Rohingya crisis: UN reports drop in arrivals in Bangladesh

Trump and North Korea war of words escalates

India v Australia: Hosts top one-day rankings after completing series win

China limits oil trade to North Korea and bans textile trade

Popular Indian guru arrested over alleged rape of law student

Indonesia: Bali volcano highest alert issued

North Korea: Mystery quake 'not nuclear test'

New Zealand election ends in stalemate

UK chip designer Imagination bought by Chinese firm

Tony Abbott head-butt: 'No same-sex marriage link'

Iran tests missile despite Trump pressure

Iraqi Kurdish referendum: UN warns of 'destabilising impact'

Two jailed for life over 2015 Egyptian stadium deaths

Saudi textbook features image of Yoda with King Faisal

Syrian activist and daughter 'murdered' in Turkey

Migrant crisis: Dozens feared drowned off Libya coast

The Syrian girl who sings through war

Syria war 'ignored by United Nations'

Kexit? Iraqi Kurdistan referendum explained

Amal Clooney and IS victim demand justice for Yazidis

Miasta Azji

 Pokhara

warto zobaczyć: 9
transport z Pokhara: 1
dobre rady: 9

wybierz
[opinieCount] => 0

 Xi'an

warto zobaczyć: 10
transport z Xi'an: 2
dobre rady: 19

wybierz
[opinieCount] => 0

 Katmandu

warto zobaczyć: 14
transport z Katmandu: 3
dobre rady: 21

wybierz
[opinieCount] => 0

 Jerozolima

warto zobaczyć: 9
transport z Jerozolima: 3
dobre rady: 12

wybierz
[opinieCount] => 0

 Hua Shan

warto zobaczyć: 8
transport z Hua Shan: 3
dobre rady: 18

wybierz
[opinieCount] => 0

 Szanghaj

warto zobaczyć: 18
transport z Szanghaj: 1
dobre rady: 37

wybierz
[opinieCount] => 0

 Stambuł

warto zobaczyć: 38
transport z Stambuł: 2
dobre rady: 40

wybierz
[opinieCount] => 0

 Pekin

warto zobaczyć: 27
transport z Pekin: 4
dobre rady: 60

wybierz
[opinieCount] => 0

 New Delhi

warto zobaczyć: 23
transport z New Delhi: 2
dobre rady: 37

wybierz
[opinieCount] => 0

 Tajpej

warto zobaczyć: 22
transport z Tajpej: 11
dobre rady: 39

wybierz
[opinieCount] => 0

Powiadomienia

Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu
     1 USD  1 EUR  1 PLN
ChinyCNY6,597,891,84
IndieINR64,3977,1517,99
IzraelILS3,514,200,98
MalezjaMYR4,195,031,17
RosjaRUB58,0669,5316,25
Sri LankaLKR154,52185,0443,24
SyriaSYP214,85257,4460,03
TajlandiaTHB33,1339,679,27
TurcjaTRY3,514,200,98
  wymagana wiza ambasada
w Polsce
Afganistan TAK TAK
Arabia Saudyjska TAK TAK
Armenia - TAK
Azerbejdżan TAK TAK
Bahrajn TAK -
Bangladesz TAK -
Bhutan TAK -
Brunei - -
Chiny TAK TAK
Filipiny - TAK
Gruzja - TAK
Hong Kong - -
Indie TAK TAK
Indonezja - TAK
Irak TAK TAK
Iran TAK TAK
Izrael - TAK
Japonia - TAK
Jemen TAK TAK
Jordania TAK -
Kambodża TAK -
Katar TAK TAK
Kazachstan - TAK
Kirgistan - -
Korea Północna TAK TAK
Korea Południowa - TAK
Kuwejt - TAK
Laos TAK -
Liban TAK TAK
Makau - -
Malediwy TAK -
Malezja - TAK
Mongolia - TAK
Nepal TAK -
Oman TAK -
Pakistan TAK TAK
Palestyna - -
Rosja TAK TAK
Singapur - -
Sri Lanka TAK TAK
Syria TAK TAK
Tadżykistan TAK -
Tajlandia - TAK
Tajwan - -
Timor Wschodni TAK -
Turcja TAK TAK
Turkmenistan TAK -
Uzbekistan TAK TAK
Wietnam TAK TAK
Zjednoczone Emiraty Arabskie - TAK

Zestawienie informacji na temat wymaganych zaświadczeń zdrowotnych, zalecanych szczepień ochronnych i zagrożeń chorobowych przy podróży do krajów Azji.


Dołącz do nas!


 
 
  •  Chiny
     kursy walut
     CNY
     PLN
     USD
     EUR
  •  Chiny
     wiza i ambasada
    Chiny
    ambasada w Polscetak
    wymagana wizatak
    indywidualna wiza wjazdowa każdego typu: 260 zł, czas oczekiwania tydzień
    Najmniejsza
    prowizja w Polsce!
    97 PLN ekonomicznie - 7-10 dni roboczych
    127 PLN ekspresowo - 4-6 dni roboczych sprawdź szczegóły

Xiahe czyli Tybet dla oszczędnych

środa, 31 paź 2012
  • dotyczy:  
Mnisi przed Wielką Halą Sutr, Klasztor Labrang, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień, © transazja

Tybet... w ogólnej świadomości nas - ludzi zachodu, jawi się jako tajemnicza, odległa, niemal bezkresna kraina, prawie dotykająca chmur. Wydaje nam się, że obszar ten zamieszkują bezustannie nucący święte mantry mnisi na spółkę z koczownikami wypasającymi ogromne stada jaków. Do tego dorzucamy Brada Pitta w filmie „Siedem lat w Tybecie”,  kilka obrazków przemawiającego w mediach XIV Dalajlamy, hasło „wolny Tybet”, kilka zapamiętanych fotografii Pałacu Potala w Lhasie i w ten sposób w naszej wyobraźni tworzy się obraz niezwykłego miejsca na Ziemi, wręcz przepełnionego magią i tajemniczością, miejsca do którego bezwzględnie chcielibyśmy pojechać gdyby tylko nadarzyła się taka szansa.

Czy współczesny Tybet jest nadal atrakcyjny?

Niestety rzeczywistość jest nieco bardziej przyziemna i mniej wyniosła. Obszar niegdysiejszego Tybetu (i to nie cały), od inwazji wojsk chińskich w 1950 roku stał się częścią Chińskiej Republiki Ludowej i funkcjonuje jako Tybetański Region Autonomiczny. Od 1950 roku wiele złego uczyniono tej krainie i jej mieszkańcom. Dzisiejsza Lhasa – niegdysiejszy symbol państwowości i duchowości Tybetańczyków jest miastem bardziej chińskim niż tybetańskim. Najważniejsze przybytki kultury i religii Tybetu, po podniesieniu się ze zgliszcz wyrządzonych przez rewolucję kulturalną, działając pod bacznym okiem Pekinu, stanowią nierzadko barwną już tylko atrakcję kulturalną dla przybywających z zagranicy, zorganizowanych grup turystycznych. Co bardziej ambitni - i zarazem bardziej zamożni - próbują znaleźć "prawdziwy Tybet” podróżując w zorganizowanych grupach głęboko na zachód, w kierunku świętej Góry Kailash i Jeziora Mansarovar. Tam Tybet w istocie jest inny - biedniejszy, skromniejszy, ale nadal równie chiński poprzez zamieszkujących niemal wszystkie miasteczka i wioski po drodze chińskich osadników. To z nimi w dużej mierze styka się turysta, gdyż to oni obsługują niewielkie hoteliki, restauracje, sklepy czy punkty napraw.

Malowidła naścienne w Klasztorze Labrang, Xiahe, Chiny Malowidła naścienne w Klasztorze Labrang, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Czy pomimo tego wszystkiego, współczesny Tybet jest nadal atrakcyjny? Oczywiście że tak, bez dwóch zdań. Nadal jest egzotyczny i ciekawy – nawet jeżeli ta egzotyka bazuje głównie na zbiorowych wyobrażeniach na jego temat. Niestety doskonale zdają sobie z tego faktu sami Chińczycy. Chyba od zawsze Tybet był krainą zamkniętą. Tylko nieliczni dostępowali prawa przekroczenia jego granic. Nie inaczej jest teraz. Nie da się legalnie wjechać do Tybetańskiego Regionu Autonomicznego jako indywidualny, niezależny podróży. Nie można ot tak wykupić sobie biletu lotniczego do Lhasy czy wsiąść do trans-tybetańskiego pociągu. Za każdym razem trzeba być częścią zorganizowanej grupy, działającej pod patronatem jakiejś chińskiej agencji, realizującej z góry określony program (choć od tego ostatniego bywały ponoć częste odstępstwa). To wszystko kosztuje i to nie mało. Tybet w ten sposób dołączył – a może nawet był prekursorem - ekskluzywnego grona paru miejsc w Azji (między innymi Malediwy, Bhutan) gdzie koszty przyjazdu i pobytu stanowią pewnego rodzaju naturalną barierę determinującą wielkość i rodzaj ruchu turystycznego.

Tybetański Region Autonomiczny to wszak nie cały Tybet

Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Niepodległe państwo tybetańskie składało się dawniej z trzech prowincji: Amdo, Kham, Ü-Tsang i miało powierzchnię około 2,5 mln km². Obecnie, terytorium Ü-Tsang oraz część zachodniego Khamu tworzą razem Tybetański Region Autonomiczny o powierzchni nieco ponad 1,2 mln km². Co zatem stało się z resztą terytorium niegdysiejszego Tybetu? Otóż weszło w skład czterech innych prowincji Chin: Qinghai, Syczuan, Junnan oraz – w niewielkim stopniu – Gansu. Jeżeli do tego przyjmiemy założenie, że kultura tybetańska rozwijała się i była kultywowana nie tylko w okolicy Lhasy (a na to mamy dowody historyczne), ale również na terenach bardzo oddalonych od stolicy to zyskujemy bardzo cenny punkt zaczepienia. Wystarczy już tylko przyjrzeć się współczesnej mapie Chin i znaleźć tybetańskie enklawy poza Tybetańskim Regionem Autonomicznym (TRA).

Posłużyłem się tym tokiem rozumowania podróżując wraz z żoną w połowie 2011 roku chińskim pociągiem z Yanzhou do Kaifeng. Zaczęliśmy wtedy zastanawiać się jak mądrze zagospodarować 10 dodatkowych dni pobytu w Chinach jakie niespodziewanie nam się trafiły. W ten sposób dotarliśmy do Xiahe w Tybetańskiej Autonomicznej Prefekturze Gannan, w prowincji Gansu - jednego z największych miast klasztornych historycznego Tybetu, siedziby Klasztoru Labrang – jednego z sześciu wielkich klasztorów należących do sekty „żółtych czapek”.

Klasztor Labrang – trochę historii

Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Klasztor Labrang
znajduje się w niewielkiej miejscowości Xiahe (czyt. Siahe), w południowej części prowincji Gansu, niedaleko zachodniej granicy prowincji Qinghai. Miasteczko leży wzdłuż rzek Daxia (czyt. Tasia) i Zhao (czyt. Dżao) na skraju północno-wschodniej części Wyżyny Tybetańskiej,  średnio na wysokości 2900 -3100m.

Klasztor Labrang jest jednym z 6 wielkich klasztorów należących do sekty „żółtych czapek”.  Jego pełna nazwa to: Gandan Shaydrup Dargay Tashi Gyaysu Khyilway Ling. Pozostałe wielkie klasztory tej sekty to: Ganden, Sera i Drepung znajdujące się w Lhasie, Tashilhunpo w Shigatse oraz Kumbum niedaleko Xining w prowincji Qinghai. Klasztor Labrang został założony w 1709 roku przez pierwszego Dziamjanga Zhaypa - Ngałang Tsondru. Jest najważniejszym klasztorem - miastem tybetańskiego buddyzmu poza TRA. Na początku XX wieku, żyło tam kilka tysięcy mnichów. Labrang był wtedy punktem spotkań licznych dorocznych świąt religijnych, które wspierały aktywnie regionalny rynek, gdzie schodziły się drogi i interesy kupców oraz rzemieślników Han, Hui oraz tybetańskich nomadów. Było to także miejsce, w którym podejmowano decyzje, zawierano sojusze i zarządzano w celu utrzymania autonomii regionu. W początkach XX w. był to największy i najbardziej wpływowy klasztor w Amdo.

Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny Klasztor Labrang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Jak przystało na region graniczny - zasobny w skarby wiedzy jak i te czysto materialne – region nie był wolny od napięć i walk na tle religijnym. Pomiędzy muzułmanami i Tybetańczykami dochodziło często do krwawych walk na tym tle.

W roku 1917 roku Klasztor Labrang po raz pierwszy dostał się w ręce nie Tybetańczyków, kiedy wojska generała Ma Qi pokonały odziały tybetańskie. Postać wspomnianego generała jeszcze kilkukrotnie niechlubnie zapisała się w historii regionu. Ma Qi (1869-1931) był chińskim muzułmaninem, wojskowym, uznanym strategiem wojennym. Jego umiejętności chwalili nawet cudzoziemcy, przemierzający Qinghai.

Miasto wraz z klasztorem na 8 lat znalazło się pod wojskową kontrolą muzułmanów, co dość mocno  nadwyrężyło finanse zarówno miasta jak i klasztoru. W 1925 wybuchło postanie, w którym Tybetańczykom udało się „przegonić”  Chińczyków. Nie na długo. Ma Qi powrócił z 3000 żołnierzy, którzy odbili klasztor i z broni maszynowej strzelali do każdego mnicha, który próbował uciekać. Podczas ataku sił muzułmanów w 1919 roku wielu mnichów spalono żywcem, a ich ciała porozrzucano wokół klasztoru. Jeszcze kilkakrotnie siły tybetańskie i mongolskie próbowały odbić Labrang – bezskutecznie. W 1927 roku Ma Qi się wycofał. Pagoda Gongtang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny Pagoda Gongtang, Xiahe, prowincja Gansu, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Powrócił jednak w 1928 roku podczas ludobójczych walk przeciwko Ngolokom i znowu splądrował i spalił Labrang. Amerykańsko-austriacki badacz - Joseph Rock, znalazł się po jednym z takich ataków wojsk Ma Qi w okolicy. Opisywał później, że ciała Tybetańczyków były porozrzucane daleko wokół klasztoru, a głowami "udekorowano" sam klasztor. Po bitwie pod Xiahe w 1929 roku, ścięte głowy Tybetańczyków były używane jako ozdoba obozu.

Dzisiaj, w klasztorze żyje około 700 mnichów. Jest to miejsce, w którym odbywają się festiwale i święta. W styczniu oraz na przełomie czerwca i lipca (zależy to dokładnie od kalendarza księżycowego) odbywają się buddyjskie uroczystości, wyciąga się stare sutry, zjeżdżają się mnisi z innych klasztorów. Labrang pełni także funkcje naukowe i edukacyjne. Naturalną medycynę, filozofię czy ziołolecznictwo studiuje tam kilkuset studentów.

Jakkolwiek dzisiejsze Xiahe oddalone jest od granic TRA o setki kilometrów, nie oznacza to, że jest wolne od współczesnych problemów z jakimi borykają się Tybetańczycy. W marcu 2008 roku, przy klasztorze wybuchły zamieszki Tybetańczyków, związane z rozruchami wolnościowymi w Lhasie. Wielu mieszkańców oraz mnichów z klasztoru zostało wtedy aresztowanych, a Pekin nałożył dodatkowo sankcje karne na działalność edukacyjną klasztoru.

Czy bardzo różni się od miast Tybetu?

Wierni przy młynkach modlitewnych, Klasztor Larbrang, Xiahe, Chiny Wierni przy młynkach modlitewnych, Klasztor Larbrang, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Miasto w istocie jest niezwykłe. Zaryzykuję twierdzenie, że jest prawdziwsze od szeregu miast jakie oglądałem na terenie autonomicznego Tybetu. Jest zdecydowanie naturalniejsze, mniej komercyjne, ale także sprawia czasem wrażenie biedniejszego, brudniejszego i bardziej zaniedbanego niż szereg miast TRA. Wierni pogrążeni w modlitewnej ekstazie okrążają niemal bez przerwy klasztor obracając ciężkie modlitewne młynki umieszczone w ścianie okalającego Labrang muru. Z dużej odległości daje się słyszeć skrzypienie obracanych mechanizmów. Podchodząc bliżej można podsłuchać wymawianą bez przerwy w ustach pielgrzymów mantrę: „om mani padme hum” (Bądź pozdrowiony, klejnocie w kwiecie lotosu), a wszystko to w oparach wszechobecnej woni zjełczałego masła, palonego jałowca i fekaliów płynących rynsztokiem. Niezwykła mieszkanka i nie każdy obcy umie ją zaakceptować.

Młynek modlitewny na ogniowo słoneczne, Xiahe, Chiny Młynek modlitewny na ogniowo słoneczne, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Przeciwieństwem do rozmodlonych pielgrzymów odbywających codzienną korę są przyziemne sceny z życia mieszkańców zarówno miasta jak i klasztoru. Niby zwykłe, codzienne sprawy, ale dla przybysza z zewnątrz ciekawe i czasem zaskakujące. Bo jak przejść obojętnym na widok kilku mnichów w purpurowych habitach wypłacających pieniądze równocześnie z trzech bankomatów, albo siedmiu potężnych mnichów wytaczających się z jednej, osobowej taksówki, z zamiarem doładowania kart telefonicznych w tele-punkcie. Do tego przechadzający się – trochę jakby bez celu – tybetańscy mieszkańcy, w charakterystycznych długich płaszczach, z wiecznie za długimi rękawami, z odkrytym jednym ramieniem i kowbojskim kapeluszu uzupełniają obraz całości. Tu i ówdzie przejdzie grajek, jakiś potrzebujący zaczepi oczekując jałmużny, na rogu ulicy stanie sprzedawca jaczego masła sprzedawanego wprost z wiadra i ustawi się obok przyczepki załadowanej gałązkami jałowca na sprzedaż, w tle pielgrzym będzie pokonywał korę mierząc pokonaną odległość długością swojego ciała, a kilku nomadów usiądzie na chodniku by wypalić jakiegoś szybko skręconego papierosa z byle czego. Po takim dniu jedyne co pozostaje to spróbować ogarnąć umysłem to czego było się świadkiem, siedząc wieczorem na przykład w Nomad Restaurant, sącząc powoli Lhasa Coffee (które swoją drogą nie smakuje jak kawa ani nie ma nic wspólnego z Lhasą).

Wierni w czasie modłów, Klasztor Labrang, Xiahe, Chiny Wierni w czasie modłów, Klasztor Labrang, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Xiahe jest wyjątkowe i swoją wyjątkowość w dużej mierze zawdzięcza różnorodności jego mieszkańców. Trzeba sobie przede wszystkim zdać sprawę, że Xiahe to nadal jest region graniczny, miejsce gdzie stykają się wpływy trzech zupełnie różnych grup etnicznych. Znajduje to swoje odzwierciedlenie w wyglądzie miasta. Xiahe wyraźnie podzielone jest na 5 części.

Od wschodu miasteczko zamieszkują Chińczycy Han. Jest to najmłodsza część Xiahe, stale rozbudowująca się, niestety architekturą bardzo przypomina każde inne, chińskie miasto tej części kraju. Zabudowa jest relatywnie nowoczesna, znaleźć tam można typowe, chińskie sklepy, szerokie ulice, restauracje serwujące chińskie dania, kilka budynków administracji lokalnej, koszary, szkołę, banki itp.

Posuwając się ku zachodowi, chińska dzielnica płynnie przechodzi w niewielką dzielnicę muzułmańską. O ile zabudowa jakoś bardzo się tam nie zmienia, o tyle zmienia się rodzaj sklepów, przed którymi siedzą brodaci przedstawiciele mniejszości etnicznej Hui, w tradycyjnych nakryciach głowy, grający w tryk-traka lub chiński odpowiednik warcabów. Całości efektu dopełniają muezini nawołujący do modłów ze zlokalizowanych powyżej głównej ulicy niewielkich meczetów.

Następnie wchodzi się do dość rozległej dzielnicy tybetańskiej, a w zasadzie jej handlowej części. Ma się wtedy wrażenie że przechodzi się do innego świata. To tu przybywają tybetańscy koczownicy aby uzupełnić zapasy, tu odbywa się wymiana handlowa, nierzadko bez użycia gotówki. Oglądamy inny rodzaj elewacji budynków, bardziej kolorowy, bezsprzecznie nawiązujący stylistyką do tego co nam kojarzy się z Tybetem. Z łatwością możemy tam zaopatrzyć się w nowe siodło, gong, skórzane, ocieplane buty szyte na miarę, typowy tybetański kapelusz, mnisi habit, młynek modlitewny, przeróżne pasy, bibeloty czy sprzedawane z ogromnym namaszczeniem tybetańskie bóstwa z zakrytymi szmatką twarzami. Pośród sklepów można znaleźć takie typowo dla turystów, ale jeszcze na razie giną one pośród sklepów z asortymentem przeznaczonym dla lokalnych odbiorców – oby taki stan utrzymał się jak najdłużej.

Kolejna i zarazem najbardziej rozległa część Xiahe to obszar zabudowań Klasztoru Labrang. Faktycznie jest to miasto klasztorne skupiające na swoim terenie 18 głównych świątyń i dosłownie setki mniejszych lub większych zabudowań mieszkalnych, gospodarczych, edukacyjnych czy innego przeznaczenia. Aby przybliżyć skalę warto dodać, że chcąc obejść cały obszar klasztorny dookoła w ramach tzw. kory (tybetańska modlitewna wędrówka) należy się przygotować na ponad 3 km spacer.

Xiahe od zachodu zamyka tybetańskie osiedle, bardziej wyglądem przypominające wioskę.

Xiahe – Tybet dla oszczędnych?

Buddyjska stupa przed burzą, Klasztor Labrang, Xiahe, Chiny Buddyjska stupa przed burzą, Klasztor Labrang, Xiahe, Chiny fot. Krzysztof Stępień
źródło: transazja.pl , © transazja
Wydaje się że Xiahe może stanowić bardzo dobrą alternatywę dla miejsc położonych w Tybetańskim Regionie Autonomicznym. Niekwestionowaną zaletą jest niski koszt dotarcia na miejsce oraz legalność tego przedsięwzięcia. Jako że Xiahe znajduje się w prowincji Gansu, to wizyta tam nie jest obwarowana żadnymi przepisami oraz specjalnymi pozwoleniami. Nie ma punktów kontrolnych znajdujących się po drodze i jedyną rzeczą jaką podróżny musi zrobić to kupienie biletu na autobus zmierzający w tamtym kierunku.

Od 2011 roku miałem okazję być tam 3 razy i wizyta za każdym razem dostarczała mi bardzo pozytywnych wrażeń. Xiahe stało się jednym z moich ulubionych miejsc w Chinach i będę tam z dużą przyjemnością wracał.

Ilekroć jestem w Xiahe, mam pozorne wrażenie że nic tam nie zmieniło się od lat. Niestety to tylko wrażenie. Miasto staje się coraz bardziej popularne pośród turystów i ewidentnie dostrzegły to władze regionu. Gdy byłem tam w maju 2011 roku, na placyku przy miejscu gdzie rozpoczyna się korę rosły krzaki pełniące funkcję publicznej toalety. Gdy dotarłem tam w lipcu 2012 w miejscu „toalety” był już potężny plac budowy. We wrześniu plac budowy zamienił się w ogromny parking, ewidentnie przeznaczony do parkowania dużych autobusów, z wybudowaną restauracją i biurowcem. Co z tego że swoim wyglądem budowla nawiązuje do tybetańskiej stylistyki skoro od razu widać że tam nie pasuje. Zatem czas ucieka…

Xiahe i Labrang na zdjęciach

Zapraszamy do obejrzenia naszej kolekcji fotografii.
Zdjęcia pochodzą z maja 2011 roku oraz lipca i września 2012 roku.

Garść porad praktycznych

Xiahe położone jest około 250km na południowy zachód od stolicy prowincji Gansu – Lanzhou. Wjazd tam jest całkowicie legalny i pozbawiony wymogu posiadania specjalnych pozwoleń.

Dojazd na miejsce:

  • Z Lanzhou, cztery autobusy dziennie, odjeżdżają z dworca południowego. Jeden z nich o 09:30. Droga jest wygodna i widokowa. Bezpośredni przejazd zajmuje około 4 godzin i w połowie 2011 roku kosztował około 70 RMB. Nie obowiązuje już nakaz wykupywania dodatkowego ubezpieczenia komunikacyjnego chcąc podróżować po prowincji Gansu autobusami lokalnymi.
  • Gdy nie uda się złapać bezpośredniego autobusu do Xiahe, można też pojechać autobusem do Linxia. Autobusy na tej trasie jeżdżą przynajmniej raz na godzinę. Przejazd zajmuje około 2,5 godziny (20-30 RMB).  Z Linxia co 1-3 godziny odjeżdżają autobusy do Xiahe (kolejne 2 godziny, 20 RMB)

Noclegi:

Xiahe ma sporo miejsc noclegowych różniących się ceną i standardem.

  • Niskobudżetowi turyści powinni szukać czegoś dla siebie w kilku hotelikach położonych na skraju tybetańskiej dzielnicy handlowej. Dostępne są zarówno sale wieloosobowe z pryczami zaczynającymi się od 30Y od osoby za noc, po całkiem przestronne pokoje z cenami zaczynającymi się od 80Y za dwójkę. Z własnego doświadczenia mogę śmiało polecić Overseas Tibetan Hotel - dobra lokalizacja, czyste, duże pokoje z łazienkami (raczej bez gorącej wody), uprzejma obsługa, bardzo dobre śniadania w restauracji na dole. Ceny od 80 do 120 RMB za dwójkę.
  • Osoby z nieco wyższymi wymaganiami łatwo znajdą sobie dobry hotel w dzielnicy chińskiej. To około 1,5km od zabudowań klasztoru, ale standard nocowania będzie zdecydowanie lepszy. Ceny (przynajmniej te oficjalne) zaczynają się od 350 RMB za dwójkę.

Jedzenie:

W Xiahe każdy znajdzie coś dla siebie. Działa tam całe mnóstwo lepszych bądź gorszych restauracji i jadłodajni. Serwowane są dania kuchni tybetańskiej i chińskiej. Bez trudu można zjeść europejskie śniadanie.

  • Bardzo polecaną ze względu na wyśmienite potrawy kuchni tybetańskiej jest prosta restauracja Nomad znajdująca się na pierwszym piętrze budynku na skraju tybetańskiej dzielnicy handlowej. Ceny bardzo zachęcające, ale albo lokal jest przereklamowany, albo nie miałem szczęścia w wyborze potraw.
  • W dzielnicy chińskiej, nieopodal budynku China Post działa wyśmienita muzułmańska piekarnia. Można tam nabyć gorące pieczywo – wspaniała rzecz dla tych, którzy są od wielu tygodni poza Polską.
  • W dzielnicy tybetańskiej działa kilka niezłych restauracji serwujących dania zarówno kuchni chińskiej jak i tybetańskiej.
  • Lepsze jakościowo restauracje znajdują się w dzielnicy chińskiej. W jednej z nich, położonej nieopodal China Post, w głównej sali znajduje się ogromna makieta Pałacu Potala w Lhasie – warto zajrzeć aby ją zobaczyć.

Zwiedzanie:

  • Wnętrza świątyń Klasztoru Labrang można zwiedzać wyłącznie w ramach odpłatnego, zorganizowanego spaceru z mnichem-przewodnikiem. Anglojęzyczny przewodnik dostępny jest o 10:15 i o 15:00. Cena biletu wstępu to 40 RMB. Poza tymi godzinami, wnętrza są na ogół zamknięte lub wstęp do nich jest niedozwolony. Z przewodnikiem możemy podpatrywać trochę klasztorne życie mnichów i ich zwyczaje. Spacer trwa około 45 minut i jest dość rzeczowy. W budynkach nie można robić zdjęć.
  • Teren samego klasztoru wraz z dziedzińcami można zwiedzać bezpłatnie przez cały dzień.
  • Wstęp do Pagody Gongtang (Złotej Pagody) kosztuje 10 RMB
  • Warto dołączyć się do Tybetańczyków i odbyć wraz z nimi tzw. korę – czyli tybetańską modlitewną wędrówkę – w tym przypadku dookoła zabudowań klasztoru. Wato to zrobić późnym popołudniem kiedy to spotkamy najwięcej wiernych. Cała kora zajmie nam około 2-3 godzin, w trakcie których przejdziemy około 3 km.
  • Każdego dnia, późnym popołudniem, na jednym z głównych dziedzińców klasztoru odbywają się widowiskowe debaty mnichów. Warto tego nie przegapić.

Poruszanie się po mieście:

  • W mieście nie ma transportu publicznego, ale jego rolę spełniają krążące jedna za drugą zielone taksówki. Na ogół nie korzystają z taksometru. Na krótkich odcinkach przyjęto umowną stawkę 1Y od osoby, przy założeniu że taksówka nie jest na wyłączność. Zabierając większy bagaż można spodziewać się policzenia jego jak normalnego pasażera.
  • Kursy na dalszych odcinkach należy negocjować z góry.

Zwiedzanie okolicy:

  • 12 km na zachód od Xiahe znajduje się niewielka wieś Sangke – choć użycie słowa wieś jest chyba pewnego rodzaju nadużyciem. Jest to bardziej rozstaj dróg przy którym funkcjonuje kilka turystycznych kramów, niewielki zajazd pod tradycyjnymi namiotami, można też przejechać się na koniach (40 RMB za 30 minut). O ile miejsce nie jest jakoś przekonujące swoją ofertą to warto tam pojechać by zobaczyć bardzo rozległe krajobrazy. Aż po horyzont ciągną się pastwiska, na których nierzadko można zobaczyć pasące się jaki. Dojazd taksówką ze Xiahe to 20 RMB w jedną stronę. O ile nie zamierza się wracać po nocy to nie powinno być większego problemu ze złapaniem transportu w drugą stronę.
  • 45 km na północ od Xiahe znajduje malownicza osada Bajiao. Jest to pozostałość po warowni z czasów jedwabnego szlaku, w całości otoczona wysokim na parę metrów glinianym murem. Osada jest zamieszkała po dziś dzień. Po drodze z Xiahe pokonuje się przełęcz na wysokości 3360m, by następnie oglądać przepiękne krajobrazy rozległych pastwisk zimowych Ganjia. Przejazd w obydwie strony z czekaniem to koszt około 350 RMB + 10 RMB od osoby opłaty za wstęp do Bajiao.

Pokrewne materiały:

słowa kluczowe: Xiahe, Klasztor Labrang, Tybet, Tybetański Region Autonomiczny, zwiedzanie tybetu

Latasz samolotami? Chcesz dowiedzieć się ile godzin spędziłeś łącznie w powietrzu? Jaki pokonałeś dystans i ile razy okrążyłeś równik? Do jakich krajów latałeś i jakimi samolotami...? Zobacz nową funkcjonalność transAzja.pl: Mapa Podróży
Narzędzie pozwala na zapisanie w jednym miejscu zrealizowanych podróży lotniczych, naniesienie ich tras na mapie oraz budowanie statystyk. Wypróbuj już teraz!






  • Opublikuj na:
Informuj mnie o nowych, ciekawych artykułach zapisz mnie!
Przeczytałeś tekst? Oceń go dla innych!
 5 / 5 (5)użyteczność tego tekstu, czyli czy był pomocny
 4.5 / 5 (4)styl napisania, czyli czy fajnie się czytało
Łączna liczba odsłon: 11335 od 31.10.2012

Komentarze

Liczba komentarzy: 1
JeffwroT

How To Buy Stendra Avana Nebraska cialis buy online Reliable Source For Dapoxetine Acheter Lasix En Ligne

Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *
Przepisz kod z obrazka *
Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2017 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone

Nasi partnerzy