Warszawa
Tbilisi  
Kościół GergetiKazbegi, Gruzjafoto: Claire a Taiwanźródło: Wikimedia Commons
  •  
  •  
  •  
  •  
 
     1 USD  1 EUR  1 PLN
ChinyCNY6,338,051,85
IndieINR54,9069,8216,04
IzraelILS3,834,871,12
MalezjaMYR3,123,960,91
RosjaRUB31,0539,499,07
Sri LankaLKR129,03164,1137,69
SyriaSYP64,9882,6518,98
TajlandiaTHB31,3939,929,17
TurcjaTRY1,822,320,53
  wymagana wiza ambasada
w Polsce
Afganistan TAK TAK
Arabia Saudyjska TAK TAK
Armenia TAK TAK
Azerbejdżan TAK TAK
Bahrajn TAK -
Bangladesz TAK -
Bhutan TAK -
Brunei - -
Chiny TAK TAK
Filipiny - TAK
Gruzja - TAK
Hong Kong - -
Indie TAK TAK
Indonezja TAK TAK
Irak TAK TAK
Iran TAK TAK
Izrael - TAK
Japonia - TAK
Jemen TAK TAK
Jordania TAK -
Kambodża TAK -
Katar TAK TAK
Kazachstan TAK TAK
Kirgistan TAK -
Korea Północna TAK TAK
Korea Południowa - TAK
Kuwejt - TAK
Laos TAK -
Liban TAK TAK
Makau - -
Malediwy TAK -
Malezja - TAK
Mongolia TAK TAK
Nepal TAK -
Oman TAK -
Pakistan TAK TAK
Palestyna - -
Rosja TAK TAK
Singapur - -
Sri Lanka TAK TAK
Syria TAK TAK
Tadżykistan TAK -
Tajlandia - TAK
Tajwan - -
Timor Wschodni TAK -
Turcja TAK TAK
Turkmenistan TAK -
Uzbekistan TAK TAK
Wietnam TAK TAK
Zjednoczone Emiraty Arabskie TAK TAK

Zestawienie informacji na temat wymaganych zaświadczeń zdrowotnych, zalecanych szczepień ochronnych i zagrożeń chorobowych przy podróży do krajów Azji.


Najowsze artykuły

Treking Dookoła Annapurny 2012 - informacje praktyczne

Indyjski Radżastan - zestawienie kosztów

Kosztorys podróży - Sri Lanka 2010

Indonezja 2008 - Informacje praktyczne

Tajlandia, Kambodża, Laos, Malezja 2009 - Informacje praktyczne

Powrót drogą lądową ze Stambułu do Polski

Izrael w pigułce

Tajlandia & Kambodża 2009 - Informacje praktyczne

Tajlandia & Kambodża 2009

Gruzja 2007

Sri Lanka 'must face war probes'

Chinese fakes 'used in US planes'

Tallest tower in Tokyo opening

Mt Everest deaths rise to four

Deadly train crash in south India

Indonesia cuts Corby prison term

Lake Eyre native title granted

Anwar denies Malaysia rally crime

Nato endorses Afghan timetable

China businesswoman gets reprieve

UN condemns Yemen suicide bombing

Nuclear watchdog eyes Iran deal

US targets tougher Iran sanctions

Iran sacks 'pool abuse' diplomat

Kuwaiti denies Twitter blasphemy

Clashes over Syria reach Beirut

IAEA chief 'positive' over Iran

Lockerbie bomber's funeral held

Ex-Gaddafi spy chief 'charged'

Syria town shelling 'kills 34'

Miasta Azji

 New Delhi

warto zobaczyć: 23
transport z New Delhi: 2
dobre rady: 34

wybierz
[opinieCount] => 0

 Tajpej

warto zobaczyć: 22
transport z Tajpej: 10
dobre rady: 38

wybierz
[opinieCount] => 0

 Labrang

warto zobaczyć: 5
transport z Labrang: 2
dobre rady: 11

wybierz
[opinieCount] => 0

 Hua Shan

warto zobaczyć: 8
transport z Hua Shan: 3
dobre rady: 18

wybierz
[opinieCount] => 0

 Xi'an

warto zobaczyć: 10
transport z Xi'an: 2
dobre rady: 18

wybierz
[opinieCount] => 0

 Szanghaj

warto zobaczyć: 18
transport z Szanghaj: 1
dobre rady: 33

wybierz
[opinieCount] => 0

 Kaifeng

warto zobaczyć: 6
transport z Kaifeng: 1
dobre rady: 10

wybierz
[opinieCount] => 0

 Qufu

warto zobaczyć: 7
transport z Qufu: 1
dobre rady: 11

wybierz
[opinieCount] => 0

 Pekin

warto zobaczyć: 24
transport z Pekin: 1
dobre rady: 51

wybierz
[opinieCount] => 0

 Shaolinsi

warto zobaczyć: 5
transport z Shaolinsi: 1
dobre rady: 7

wybierz
[opinieCount] => 0

Powiadomienia

Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu

Bilety lotnicze

Gruzja
Tbilisi939
inne kraje
Abu Dhabi2239
Colombo dobra cena    2739
Trivandrum2849
Bangalore2879
Lahore3059

Cena brutto w PLN zawiera w sobie wszystkie możliwe opłaty, w tym lotniskowe

  TravelBlog

Indochina trespassing explorer 2006/7

38 41 0

W 60 dni dookoła Indii

27 89 0

Ladem z Chin (KZ,UZ i Tadzykistan)

41 1121 0

Dzienniki Maluchowe

41 521 0

R.o.C.o. E.g. Asia2008

36 364 0

Tybet - wakacyjna przerwa w chińskiej szkole

27 371 0

ZA CHINY LUDOWE!!!

ostatni wpis: 22 maj 2012
pierwszy wpis: 9 sty 2012

42 309 10

Annapurna Circuit 2012

ostatni wpis: 12 mar 2012
pierwszy wpis: 22 lut 2012

19 259 0

Gdzie diabeł mówi dobranoc

ostatni wpis: 18 lis 2011
pierwszy wpis: 12 lis 2011

3 0 0

Indonesia crossing adventure 2011

ostatni wpis: 12 sie 2011
pierwszy wpis: 29 cze 2011

14 51 0

Na tropach Yeti

ostatni wpis: 7 lis 2010
pierwszy wpis: 22 paź 2010

15 47 0

Izrael, Jordania 2010

ostatni wpis: 4 lip 2010
pierwszy wpis: 5 cze 2010

0 0 0

Dołącz do nas!


 
 
  •  Gruzja
     kursy walut
     GEL
     PLN
     USD
     EUR
  •  Gruzja
     bilety lotnicze
    Gruzja
    Tbilisi939
    inne kraje
    Istambuł989
    Damaszek1549
    Bangkok2389
    Kalkuta2829
    Magadan3549

    Cena brutto w PLN
    zawiera w sobie wszystkie możliwe opłaty,
    w tym lotniskowe

  •  Gruzja
     wiza i ambasada
    Gruzja
    ambasada w Polscetak
    wymagana wizanie
    Bez wiz do 360 dni pobytu

Gruzja 2007

poniedziałek, 16 mar 2009
  • dotyczy:  
W miasteczku skalnym Upliscyche fot. Kinga Dębiec

Do Gruzji dostajemy się drogą szybką, ale wieloprzesiadkową. Cała podróż trwa zaledwie dwie i pół doby, z czego cały jeden dzień spędzamy u naszych ukraińskich przyjaciół w Dniepropietrowsku. Startujemy z Warszawy. Pociągiem przejeżdżamy do Przemyśla z przesiadką w Rzeszowie. Stamtąd do Lwowa decydujemy się dostać na raty, żeby nie płacić dodatkowo za samo przekraczanie granicy koleją czy autobusem. Przebijamy się więc przez dzicz polsko - ukraińską na granicy w Medyce, a stamtąd dalej jedziemy busem. We Lwowie udaje nam się złapać pociąg do Dniepropietrowska, skąd lecimy samolotem prosto do Tbilisi. Ukraińskie pociągi okazują się świetnym środkiem lokomocyjnym. Duże, długie, wysokie wagony z miejscami do leżenia, w środku panuje iście domowa atmosfera, pasażerowie w podomkach, rodzinnie posiłki, herbata z samowara, wykrochmalona bawełniana pościel do spania. Po podróży polską koleją możemy w końcu porządnie się wyspać. Lot w przestworzach wywiera na nas niezapomniane wrażenia. Lecimy nad Kaukazem, tuż obok giganta Elbrusa, widoki zapierają nam dech w piersiach.

Na dworcu we Lwowie ustalamy trasę naszego wypadu. Stolicę postanawiamy zostawić sobie na deser i zwiedzić ją tuż przed wylotem powrotnym. Od razu z lotniska ruszamy zatem dalej, w nieznane. Udaje nam się wytargować i tak morderczo drogi kurs lotniskową taksówką do Sagaredżo (Dolna Kartlia), najlepszego miejsca wypadowego do Dawid Geredża i Signaghi (Kachetia), naszego następnego celu. Decydujemy się na takie szaleństwo pierwszy i ostatni raz podczas tego wypadu. Z nieba leje się żar, przez otwarte okno w samochodzie chłodzi nas wiatr, przy dźwiękach gruzińskiej muzyki z radia podziwiamy pierwsze pustynne krajobrazy. Wysiadamy na środku martwego placu, wypalone słońcem twarze starców na ławce pod płotem zwracają się z zaciekawieniem w naszą stronę, ruszamy na poszukiwanie lokum na noc. Pytamy trochę wśród miejscowych, dzięki czemu udaje nam się znaleźć pierwszy nocleg i załatwić taksówkę na następny dzień rano do kompleksu klasztornego wykutego w skale, David Geredża. Jadąc do Gruzji nie należy liczyć na wielkie wygody, ale miejsce do spania oraz zimną wodę prosto z gór do umycia zawsze się dostanie. Przy odrobinie szczęścia można załapać się również na pyszną kolację z lokalnymi specjałami. My już pierwszego wieczora mamy okazję spróbować domowej roboty chaczapuri z serem i grochem, sera, bakłażanów oraz narodowej wódeczki z winogron - czaczy.

Widok z tarasu widokowego na klasztor Dawid Geredża Widok z tarasu widokowego na klasztor Dawid Geredża fot. Kinga Dębiec

Następnego dnia przemierzamy pustynne krajobrazy górskie rozklekotaną Ładą. Czujemy pod stopami jak wielkie kamienie uderzają w podwozie. Samochód co kilkanaście metrów gaśnie. Kiedy docieramy na miejsce jesteśmy mile zaskoczeni spokojem i ciszą jaka panuje na terenie klasztoru. Godzina jest jeszcze wczesna, więc w Dawid jesteśmy jedynymi turystami. Między nogami przemyka nam tylko kot. Z malutkich drzwi wyłaniają się od czasu do czasu mnisi. Jeden z nich wskazuje nam taras widokowy. W tym czasie nasz kierowca naprawia samochód. W skałach dotykających klasztoru widać szereg okien i drzwi prowadzących do wykutych pomieszczeń. Z dziedzińca rozpościera się widok na niekończące się górskie połoniny w kolorze spalonej słońcem trawy. Kiedy odjeżdżamy do Geredża podjeżdża bus zapakowany amerykańskimi turystami. Odjeżdżamy zadowoleni, że zdążyliśmy zasmakować atmosfery klasztoru zanim się pojawili.

Taksówkarz, którego wynajmujemy, żeby zawiózł nas do Signaghi zatrzymuje się na trasie na zrobienie kilku zdjęć. Opowiada nam historie związane z kolejnymi zabytkami, które mijamy. Gruzińska gościnność i sympatia do Polaków miło nas zaskakuje. Kierowca pomaga nam znaleźć kolejny nocleg. Zawozi nas na miejsce. Jest nam przykro, że nie możemy zapłacić mu więcej pieniędzy za przejazd, pewnie na to po cichu liczył. Zatrzymujemy się w rozpadającym się domu z wielkim tarasem obrośniętym winogronem, z którego widzimy miasto i resztki muru. Jesteśmy zachwyceni. Nasz gospodarz i jego córka Meggie częstuje nas mocną kawą, świeżym chlebem i otwiera dla nas ostatnią puszkę sardynek. Tobiasz nienawidzi ryb, więc jem za niego. Cierpię patrząc na wybałuszone oczka rybek. Zamykam oczy, kiedy wkładam widelec do ust. Na deser jemy soczystego, słodkiego arbuza, najlepszego, jakiego kiedykolwiek jedliśmy. Po poczęstunku idziemy zobaczyć miasteczko i odwiedzamy znajdujący się ok. 2 km od niego monastyr Bodbe. Wieczorem gospodarz zabiera nas na szczyt góry, na której wybudowane jest Signaghi. Żadne zdjęcia nie oddadzą tego widoku, a żadne słowa uroku tego miejsca. Wokół nas jest płasko. Jakbyśmy byli na jedynej górze wyrosłej na rozległej równinie poprzecinanej co kilka kilometrów drobnymi punktami skupiającymi się wokół miast. Na horyzoncie wyrasta otulona wieczorną mgłą ogromna ściana Kaukazu. Otar opowiada nam o sobie, o życiu w Gruzji. Nie musi nam tłumaczyć, dlaczego tak mocno kocha swój kraj i miejsce, w którym żyje.

Widok na okolice z twierdzy Gremi. Widok na okolice z twierdzy Gremi. fot. Kinga Dębiec

Następnego dnia jedziemy do Telawi (Kachetia). Adres kwatery mamy z Internetu. Udaje nam się ją w miarę łatwo znaleźć z pomocą połowy taksówkarzy stojących przy dworcu. Jadąc do Gruzji należy być przygotowanym, że pytając jednego Gruzina o drogę, nigdy nie odpowie ci sam, skonsultuje się z połową ulicy, także wszyscy wiedzą skąd jesteś i gdzie idziesz. To nasza pierwsza noc z woda w kranie, a nie w misce. Jest nawet wanna. Co prawda ciepłej wody nie ma, ale będzie jutro z rana. Mamy dla siebie całe piętro, wygodne łóżka ze świeżą pościelą. Wracamy na dworzec i szukamy marszruty do Gremi, stolicy regionu z XV wieku. Następnego dnia kolejne dwa zamczysko-kościoło-twierdze: Alaverdi i Ikalto. Wszystkie okazują się wyglądać raczej podobnie, co trochę nas rozczarowuje. Upał tego dnia jest jeszcze bardziej nieznośny niż zwykle. Ledwo powłóczę nogami. Po drodze spotykamy grupę sympatycznych Czechów, z którymi wracamy do Telawi. Na miejscu decydujemy się jeszcze zwiedzić ogrody Tsinandali. Marszruta wysadza nas przy samym wejściu. Zbaczamy z trasy i idziemy posilić się do pobliskiej restauracji. Jedyne co potrafi nam wytłumaczyć z menu kelnerka to chaczapuri i bakłażany. Bierzemy po porcji i zamawiamy pół litra miejscowego lanego z beczki wina za psie pieniądze. Wchodzimy do ogrodów z pełnymi brzuchami i w dobrych humorach. Tobiasz daje się namówić w kasie na degustację wina. Do pomieszczenia z degustacją prowadzi nas jakiś mężczyzna. Mijamy wielkie beki wina ustawione jedna koło drugiej, przy których siedzi pijany starzec. Wykrzykuje coś w naszą stronę. Dowiadujemy się, że jest to właściciel winnicy. Prowadzi nas do pomieszczenia stylizowanego na średniowieczną rycerską salę jadalną. Panuje półmrok, przez mały otwór w suficie wpadają tylko nikłe smugi światła. Atmosfera jest czarująca. Siadamy przy wielkim drewnianym stole, próbujemy dwa rodzaje win. Mężczyzna dolewa nam do kieliszków nowe porcje, mimo, że dziękujemy. Pękamy już w szwach, a w głowach zaczyna nam szumieć na całego. Decydujemy się kupić jedną butelkę białego Tsinandali. Marszrutą wracamy do Telawi.

Następnego dnia ruszamy do Mcchety (Kartlia Wewnętrzna), starej stolicy Gruzji, z zamiarem spędzenia w niej dwóch nocy na polu namiotowym. Zamiast tego spędzamy noc w luksusowym mieszkaniu w Tbilisi, u pewnego bogatego Gruzina. Generalnie pijemy i jemy do upadłego. Dzięki Dimie odwiedzamy miejsca, które bez jego pomocy pozostałyby prawdopodobnie przez nas na zawsze nie odkryte. Zura zawozi nas do królującego nad Mcchetą Dżwari, skąd rozpościera się widok na miasto. Można się tam dostać tylko samochodem. Nie wożą tam żadne marszruty. Dima załatwia nam wejście do zamkniętego z powodu prac renowacyjnych Muzeum wielkiego gruzińskiego poety Czewczewadze. Organizuje nam też wycieczkę do Gori (Kartlia Wewn.). Zwiedzamy Muzeum Stalina. Od anglojęzycznego przewodnika dowiadujemy się, że był on prawdziwym bohaterem i Wielkim Wodzem. Jego przyjaciel wiezie nas do Upliscyche - Twierdzy Boga, jednego z najstarszych miast Gruzji wykutych w skale. Wygląda imponująco. Zura i jego żona opowiadają nam historię tego miejsca. Po zwiedzaniu, wiezie nas po niemalże rajskiej dolince i z całą jego rodziną urządzamy sobie piknik nad rzeką. Jemy, niebo w gębie, grillowanie chaczapuri, chleb prosto z pieca, ser, a Tobiasz zajada się szaszłykami, o których chyba długo jeszcze będzie śnił podczas naszego pobytu w Gruzji oraz najbardziej pomidorowe pomidory i ogórkowe ogórki na świecie. Wszystko popijamy konikiem i domowej roboty winem.

Widok na koryto rzeki z miasta skalnego Upliscyche. Widok na koryto rzeki z miasta skalnego Upliscyche. fot. Kinga Dębiec

Następnego dnia poznajemy rodzinę Dimy. Z rana jedziemy na śniadanie do restauracji. Mamy własny stolik. Stół szybko zapełnia się lokalnymi specjałami: mcwadi, chinkali, lobio czy najczęściej spotykana tu sałatka ze świeżych pomidorów, ogórków i czerwonej cebuli. Pijemy oranżadę, a panowie wznoszą toasty za nasze szczęście, za pomyślność dla naszych narodów, zdrowie i szczęście, oraz spotkanie. Po śniadaniu ruszamy do sąsiedniej wsi. Po drodze kupujemy świeży chleb, grzeje mi kolana. Na miejscu zastajemy żonę Dimy, jego wnuczkę oraz siostry - prawdziwa 'włoska' rodzina. Znowu stół suto się zastawia. Gospodarze nie przyjmują odmowy. Mimo, że mamy pełne brzuchy objadamy się bakłażanami duszonymi z warzywami - adżapsandali. Spędzamy przemiły dzień. Żona Dimy mówi po angielsku. Rozmawiamy o kulturze, zwyczajach, historii, specyfice życia w Polsce i Gruzji.

W miasteczku skalnym Upliscyche W miasteczku skalnym Upliscyche fot. Kinga Dębiec
Po pięciu dniach udaje nam się wyjechać z Tbilisi. Zostawiamy część naszego bagażu u kuzyna Dimy i jedziemy najpierw do Kutaisi (Imertia), a potem pochodzić po górach Parku Narodowego Borżomi. Podróż trwa ponad trzy godziny. Wysiadamy na brudnym, zatłoczonym dworcu. Pierwsze wrażenie jest zdecydowanie negatywne i tak już niestety zostaje. Śmieci walają się po ulicach i chodnikach, śmierdzi spalinami, głowa boli od trąbiących klaksonów. Tego dnia panuje straszny zaduch, jesteśmy cali mokrzy i zmęczeni upałem. Udaje nam się znaleźć autobus, który ma dowieść nas do centrum. Robimy rundkę po mieście i nieoczekiwanie wracamy na dworzec. Za drugim razem wysiadamy w miejscu przypominającym centrum. Odszukujemy monumentalną katedrę Bagrati z XII wieku, która niestety popadła w całkowitą ruinę za czasów panowania tureckiego. Tego dnia decydujemy się jeszcze zobaczyć bogaty we freski klasztor Gelati. Jedziemy pomarańczowym 'ogórkiem' wypakowanym ludźmi po same brzegi. Autobus ledwo toczy się pod górę. Ludzie jak zwykle zagadują nas, skąd jesteśmy, jak nam się podoba kraj. Wysiadamy przy rozjeździe w kierunku Gelati. Plecak podają nam pasażerowie przez okno. Dwa kilometry idziemy jeszcze pod górę. Maszerują z nami prosiaki i krowy. Pół godziny później odpoczywamy już w zaciszu kompleksu klasztornego i pijemy zimną wodę prosto ze źródełka w ziemi.

Na karcie naszego aparatu mamy już 450 zdjęć, a mamy za sobą dopiero połowę wyjazdu...

Ciąg dalszy opisu wraz z większą ilością informacji praktycznych i zdjęciami na http://www.gruzja.czopowicz.pl

ZAPRASZAM!!!




  • Opublikuj na:
Informuj mnie o nowych, ciekawych artykułach zapisz mnie!
Przeczytałeś tekst? Oceń go dla innych!
 0 / 5 (0)użyteczność tego tekstu, czyli czy był pomocny
 0 / 5 (0)styl napisania, czyli czy fajnie się czytało
Łączna liczba odsłon: 5356 od 16.03.2009

Komentarze

Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *
Przepisz kod z obrazka *
Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2012 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone

Nasi partnerzy