lub
w jakim celu? zapamiętaj mnie
 
Warszawa
Bangkok  
Leżący Budda - Świątynia Wat PhoBangkok, Tajlandiafoto: Krzysztof Stępieńźródło: transazja.pl
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
 
Booking.com

Najnowsze artykuły

Flames of... Baku

Top of the top - Iran!

Oman - to zdecydowanie więcej niż jedyne państwo na literę "O".

Nepal - My first time

e-Tourist Visa do Indii - wyjaśniamy szczegóły

Stambuł z zupełnie innej perspektywy

Cud w indyjskiej Agrze na miarę drugiego Taj Mahal

Do Mongolii bez wizy

Muktinath (Jomsom) Trekking - profil wysokości i statystyka

Bezpłatne wycieczki po Dosze dla pasażerów Qatar Airways

Do Indonezji bez wizy

Wiza do Indii wydawana już na lotnisku?

Poznaj Azję Centralną oglądając animowane filmy

Co wiesz o Azji Centralnej?

Bilet na indyjski pociąg tylko na 60 dni przed odjazdem?

Turkish Airlines poleci do Kathmandu!

Afghanistan: Executions will return, says senior Taliban official

Kim Yo-jong says North Korea open to ending war if conditions met

Jitender Maan Gogi: India gangster shot dead in Delhi court

Narendra Modi: The China factor in Delhi's Quad strategy

Indian police arrest 28 for suspected gang-rape of 15-year-old girl

New Zealand council's Zoom talks go viral as pretend meeting

China brand sparks backlash for 'welcome to hell' kid's shirt

India salon fined $271,000 for 'botching' model's haircut

Evergrande: Investors in the dark over $83m bond payment

Indian prime minister Modi meets first Indian American VP Harris

The epic adventures of the Gilgamesh Dream tablet

Eitan Biran: Italy cable car survivor to stay in Israel amid custody fight

The edible insects coming to a supermarket near you

Cavers descend into Yemen's 'Well of Hell' for first time

My dad, held hostage in Iran

Yemen war: Outcry over executions of nine men by Houthi rebels

Israel recaptures final Palestinian escapees

Iranian musician risks prison for new album

Nizar Banat: The death shaking the Palestinian leadership

Covid: What Israel tells us about the way out of the pandemic

Miasta Azji

 Katmandu

warto zobaczyć: 14
transport z Katmandu: 3
dobre rady: 21

wybierz
[opinieCount] => 0

 Hua Shan

warto zobaczyć: 8
transport z Hua Shan: 3
dobre rady: 18

wybierz
[opinieCount] => 0

 Szanghaj

warto zobaczyć: 18
transport z Szanghaj: 1
dobre rady: 37

wybierz
[opinieCount] => 0

 Stambuł

warto zobaczyć: 38
transport z Stambuł: 2
dobre rady: 40

wybierz
[opinieCount] => 0

 Xi'an

warto zobaczyć: 10
transport z Xi'an: 2
dobre rady: 19

wybierz
[opinieCount] => 0

 Tajpej

warto zobaczyć: 22
transport z Tajpej: 11
dobre rady: 39

wybierz
[opinieCount] => 0

 New Delhi

warto zobaczyć: 23
transport z New Delhi: 2
dobre rady: 37

wybierz
[opinieCount] => 0

 Pekin

warto zobaczyć: 27
transport z Pekin: 5
dobre rady: 60

wybierz
[opinieCount] => 0

 Pokhara

warto zobaczyć: 9
transport z Pokhara: 1
dobre rady: 9

wybierz
[opinieCount] => 0

 Jerozolima

warto zobaczyć: 9
transport z Jerozolima: 3
dobre rady: 12

wybierz
[opinieCount] => 0

Powiadomienia

Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu

Dołącz do nas!


 
 
  •  Tajlandia
     kursy walut
     THB
     PLN
     USD
     EUR
  •  Tajlandia
     wiza i ambasada
    Tajlandia
    ambasada w Polscetak
    wymagana wizanie
    Do 30 dni pobytu bez konieczności ubiegania się o wizę
    Najmniejsza
    prowizja w Polsce!
    87 PLN normalnie - 7 dni roboczych
    147 PLN ekspresowo - 2-3 dni robocze sprawdź szczegóły

Most na rzece Kwai

niedziela, 31 lip 2005
  • dotyczy:  

Pierwszy raz o rzece Kwai usłyszałam ponad 20 lat temu. Jako studentka uczestniczyłam w projekcjach filmów, których nie było w oficjalnym obiegu. Pamiętam, że film Davida Leana "Most na rzece Kwai" puszczano dla nas o siódmej rano. Gdy wyszłam z sali kinowej, byłam tak wstrząśnięta, że trudno było mi się skoncentrować na wykładach. Wciąż widziałam przeraźliwie chude twarze jeńców, a w głowie natarczywie wywarło brzmiał gwizdany główny motyw muzyczny. Nie przypuszczałam, że kiedyś trafię do miejsca, które poprzez książkę i film, wywarło na mnie tak silne wrażenie.

To zupełnie normalne, że przybywający tu po raz pierwszy turysta na widok żelaznego mostu zaczyna gwizdać słynną melodię. Gwiżdżą operatorzy amatorskich kamer, fotografujący i przyglądający się słynnej budowli gołym okiem. A przecież żelazny most na betonowych przęsłach nie jest żadnym cudem architektonicznym. Ot, zwykła droga łącząca dwa brzegi leniwie płynącej rzeki. Ciarki jednak przechodzą po skórze, gdy słyszymy, ile istnień ludzkich kosztowała jego budowa. To, co pokazał reżyser filmu, było zaledwie namiastką prawdziwych cierpień, tortur, nadludzkiego wysiłku, cierpienia.

Gdy Japończycy przystąpili do drugiej wojny światowej, natychmiast zaczęli zastanawiać się, jak uniknąć blokady Zatoki Bengalskiej przez aliantów. Szukano innej drogi pomiędzy zdobytymi terenami, rozciągającymi się od Singapuru do północnej granicy Birmy. Wymyślono, iż najlepszym rozwiązaniem będzie budowa kolei tajlandzko - birmańskiej łączącej stacje w Nong Pladuk w Tajlandii i Thanbuyazat w Birmie odcinkiem 415 km. Szlak kolei wytyczono doliną rzeki Kwai, mimo iż teren ten był niemal całkowicie niedostępny dla człowieka.

Prace na obu końcach linii kolejowej rozpoczęto w czerwcu 1942 roku. Aż trudno uwierzyć, że zmuszono do niewolniczej roboty aż 60 tys. alianckich jeńców, których liczbę powiększyło później 200 tys. przymusowych robotników azjatyckich. Przy pomocy prymitywnych narzędzi przemieszczono trzy miliony metrów sześciennych skał i wybudowano prawie piętnaście kilometrów mostów. Kiedy po piętnastu miesiącach ukończono linię, zasłużyła ona w pełni na miano "kolei śmierci". Jej powstanie kosztowało życie 16 tys. jeńców i 100 tys. azjatyckich robotników.

Konieczność zbudowania przeprawy przez rzekę Kwai Yai, w położonym na północ od Kanczanaburi miejscu zwanym Tha Makkham, była jedną z największych przeszkód w budowie kolei tajlandzko - birmańskiej. Stalowe elementy mostu sprowadzano z Jawy, a montowano je wyłącznie za pomocą bloków i lin. Tuż obok zbudowano tymczasowy most drewniany, po którym w 1943 roku przejechał pierwszy pociąg. Stalowa konstrukcja została ukończona trzy miesiące później. Obydwa dzieła japońskich konstruktorów zostały poważnie uszkodzone przez alianckie bombowce w 1944 i 1945 roku. Z drewnianego mostu zostały jedynie filary, natomiast most stalowy został już po wojnie naprawiony i służy do dziś.

W jakich warunkach żyli i pracowali alianccy jeńcy, można zobaczyć w usytuowanym niedaleko mostu Muzeum Wojennym JEATH. JEATH to akronim utworzony od angielskich nazw sześciu krajów związanych z budową kolei: Japonii, Wielkiej Brytanii, Australii, Stanów Zjednoczonych, Tajlandii oraz Holandii. Niestety, brakuje tutaj poważniejszej wzmianki na temat losu zatrudnionych przy budowie Azjatów. W muzeum skonstruowano kopie baraków śmierci. Patrząc na nie przypominałam sobie Oświęcim. Prymitywnie sklecone prycze, dziesiątki fotografii pokazujących żywe trupy jeńców alianckich stojących w szeregu obok butnych oficerów japońskich. Na interesującą ekspozycję składają się też artykuły prasowe, obrazy. Gdy warunki w obozie uległy dalszemu pogorszeniu i zabroniono fotografowania, obrazujące życie jeńców rysunki musiały być wykonywane w ukryciu, na ukradzionych skrawkach papieru toaletowego. Na podstawie kilku z nich, zwłaszcza wykonanych przez brytyjskiego jeńca Jacka Chalkera, powstały później obrazy. Najbardziej wstrząsającą częścią wystawy są szkice i obrazy ukazujące tortury.

Skąd wziął się ten niesamowicie okrutny sposób traktowania jeńców przez Japończyków? Otóż ich brutalność była konsekwencją samurajskiego kodeksu bushido, według którego żołnierz nie powinien zgodzić się na hańbę uwięzienia, wybierając raczej rytualne samobójstwo. Jako ludziom pozbawionym honoru, jeńcom alianckim odmawiano wszelkich praw. Racje żywnościowe były zbyt małe, praca trwała osiemnaście godzin, po których często następował marsz do następnego obozu. Wielu jeńców zmarło na beri-beri, inni padli ofiarą wycieńczenia spowodowanego dyzenterią. Najwięcej jednak ofiar zebrały, nadchodzące wraz z porą monsunów, cholera i malaria. Mówi się, że każdy podkład kolei tajlandzko - birmańskiej kosztował śmierć jednego człowieka.

Przygnębiająco wygląda cmentarz w Kanczanaburi, na którym pochowana jest większość zmarłych alianckich jeńców. Wśród nieskazitelnie utrzymanych trawników i kwiatów znajdują się tutaj, rozmieszczone w równych rzędach, groby 6982 jeńców wojennych. Na wielu spośród identycznych kamiennych tablic można przeczytać tylko "człowiek, który oddał życie za swój kraj". Na innych widnieją nazwiska, daty i nazwy oddziałów. Można się przekonać, że większość spośród pochowanych tu ludzi zginęła w wieku niespełna 25 lat.

Trafiłam do Kanczanaburi 25 kwietnia, akurat wtedy, gdy na cmentarzu odbywa się coroczna uroczystość sprowadzająca byłych jeńców i ich rodziny z całego świata. Przy cmentarnej bramie każdy otrzymuje małą różę oraz tomik poezji poświęconej zmarłym. Kwiaty składamy na grobach, wiersze czytamy ze wzruszeniem. Dla niektórych tu przybyłych 25 kwietnia to okazja do spotkania, dla innych - przypomnienie ogromnego cierpienia. Do łez wzruszyła mnie starsza kobieta klęcząca długi czas przy jednym z grobów. Układała na nim kwiaty, poprawiała narodowe chorągiewki, ścierała kurz z płyty cały czas ocierając łzy. Czyje szczątki leżą pod kamienną płytą - brata, męża, ojca? Pośród tysięcy nagrobków usiłowałam znaleźć jakieś polsko brzmiące nazwisko, nie udało mi się jednak.

Azjatyccy robotnicy, którzy pracowali przy budowie "kolei śmierci" i których zginęło o wiele więcej niż alianckich jeńców, nie zostali w podobny sposób upamiętnieni. W listopadzie 1990 roku, na położonym na skraju Kanczanaburi polu trzciny cukrowej, odkopano masowy grób Azjatów. Odkrycie nastąpiło po tym, jak jeden z okolicznych mieszkańców widział we śnie zmarłych, którzy nie mogąc oddychać prosili o pomoc. Szczątki ludzi, wśród których wielu zostało okaleczonych, zostały pochowane.

Dzieje budowy "kolei śmierci" zainspirowały byłego jeńca Francuza Pierre’a Boulle, do napisania powieści "Most na rzece Kwai". Na jej podstawie David Lean nakręcił w 1957 roku film, który tak naprawdę sprawił, iż most w Kanczanaburi jest tak licznie odwiedzany przez turystów.

słowa kluczowe: trasa: Kanczanaburi

Latasz samolotami? Chcesz dowiedzieć się ile godzin spędziłeś łącznie w powietrzu? Jaki pokonałeś dystans i ile razy okrążyłeś równik? Do jakich krajów latałeś i jakimi samolotami...? Zobacz nową funkcjonalność transAzja.pl: Mapa Podróży
Narzędzie pozwala na zapisanie w jednym miejscu zrealizowanych podróży lotniczych, naniesienie ich tras na mapie oraz budowanie statystyk. Wypróbuj już teraz!






  • Opublikuj na:
Informuj mnie o nowych, ciekawych artykułach zapisz mnie!
Przeczytałeś tekst? Oceń go dla innych!
 5 / 5 (1)użyteczność tego tekstu, czyli czy był pomocny
 5 / 5 (1)styl napisania, czyli czy fajnie się czytało
Łączna liczba odsłon: 12127 od 31.07.2005

Komentarze

Liczba komentarzy: 5
quencurry

http://vslevitrav.com/ - where to purchase low cost levitra

Unloake

levitra non prescription

immulpild

cheapest cialis

immulpild

buy cialis online without prescription

immulpild

antabuse greece

Dodaj swój komentarz - bo każdy ma przecież coś do powiedzenia...

Nie jesteś zalogowany. Aby uprościć dodawanie komentarzy oraz aby zdobywać punkty - zaloguj się

Imię i nazwisko *
E-mail *
Treść komentarza *



Newsletter Informujcie mnie o nowych, ciekawych
materiałach publikowanych w portalu



transAzja.pl to serwis internetowy promujący indywidualne podróże po Azji. Przez wirtualny przewodnik po miastach opisuje transport, zwiedzanie, noclegi, jedzenie w wielu lokalizacjach w Azji. Dzięki temu zwiedzanie Chin, Indii, Nepalu, Tajlandii stało się prostsze. Poza tym, transAzja.pl prezentuje dane klimatyczne sponad 3000 miast, opisuje zalecane szczepienia ochronne i tropikalne zagrożenia chorobowe, prezentuje też informacje konsularne oraz kursy walut krajów Azji. Pośród usług dostępnych w serwisie są pośrednictwo wizowe oraz tanie bilety lotnicze. Dodatkowo dzięki rozbudowanemu kalendarium znaleźć można wszystkie święta religijnie i święta państwowe w krajach Azji. Serwis oferuje także możliwość pisania travelBloga oraz publikację zdjęć z podróży.

© 2004 - 2021 transAzja.pl, wszelkie prawa zastrzeżone