autor: Sebastian Domżalski
Trasa: Warszawa - Londyn - Dhaka - Yangon - Mandalay - U Bein - Inwe - Bagan - Mt. Popa - Kalaw - Inle - Golden Rock - Yangon - Dhaka - Bogra - Paharpur - Mahargat - Puthi - Rajshari - Jessore - Khulna - Dhaka - Cox Baazar - Chittangong - Dhaka - Londyn - Warszawa
Termin: 14.10-12.11.2006
Uczestnicy: Marysia Wejs-Domżalska Sebastian Domżalski
Informacje praktyczne:
- Wizy
W Polsce nie ma możliwości załatwienia wizy do Bangladeszu i Myanmaru. Wizy można załatwić w Berlinie. Wiza do Myanmaru kosztuje 25 Euro. Wszystkie informacje i wniosek można znaleźć na stronie www.botschaftmyanmar.de.
Wiza turystyczna do Bangladeszu kosztuje 36 Euro, do kwestionariusza trzeba załączyć kopie biletów oraz "list wyjaśniający" - w liście tym należy przedstawić plan podróży i swoją motywację. Więcej informacji www.bangladeshembassy.de.
- Dojazd
Jedynym sposobem na dostanie się do Myanamru jest lot samolotem. Wszystkie lądowe przejścia są dla turystów zamknięte (z wyjątkiem dobrze ustawionych wycieczek zorganizowanych...). W związku z tym nie ma też innej możliwości przejazdu z Myanmaru do Bangladeszu niż lot. Jedyne bezpośrednie połączenie pomiędzy Dhaką a Yangonem obsługiwane jest przez Biman Bangladesh Airlines – narodowe linie lotnicze Bangladeszu. Niestety akurat w czasie naszego pobytu zostało zawieszone i w związku z tym musieliśmy lecieć przez Bangkok. Najtańszym sposobem dostania się z Polski do Myanmaru jest lot przez Bangkok właśnie. Bilety na trasę Bangkok-Yangon-Bangkok można zamówić przez Internet i odebrać na lotnisku w Tajlandii. Do Bangladeshu najłatwiej dostać się Bimanem (np. z Londynu) lub przez Indie.
- Pogoda
Przełom października i listopada to bardzo dobry czas na Myanmar. Pora deszczowa już się kończy/skończyła, a turystów jeszcze nie ma. Nie jest też tak gorąco jak wiosną.
W Bangladeszu monsuny już minęły, ale niebo było przez cały czas zachmurzone. Deszcz na szczęście nie padał.
- Zdrowie
Zalecane szczepienia: WZW A, WZW B, Dur brzuszny, Polio, Tężec.
Malaria: w obu krajach występuje zagrożenie malarią. Po zasięgnięciu opinii lekarza zdecydowaliśmy się na Lariam, który jest skuteczny w całym Bangladeszu i większej części Myanmaru. Na wszelki wypadek zabraliśmy też doxycyklinę. (Jak się korzysta z tego typu profilaktyki trzeba pamiętać o skutkach ubocznych - w naszym przypadku ucierpiała wątroba).
Na miejscu: woda używaliśmy tylko butelkowanej, również do mycia zębów. W Bangladeszu trzeba przed kupnem sprawdzać czy woda nie zawiera arszeniku!
- Pieniądze
W przypadku Myanmaru najlepiej zaopatrzyć się w dolary i to o dużym nominale Cinkciarze w ogóle nie chcą wymieniać banknotów o nominałach mniejszych niż 20$. Dwa lata temu zniesiono obowiązek wymiany pieniędzy (200$) przy wjeździe. Dolary można wymienić w części hoteli i na ulicy w miejscach opisanych w przewodniku. W czasie naszej podróży najlepszy kurs wymiany był w Yangon i nad jeziorem Inle. W wielu miejscach za hotel i droższe atrakcje (np. trekking) płaci się dolarach, resztę też dostaje się w dolarach. Karty kredytowe i bankomatowe nie działają.
W Bangladeszu pieniądze wymienialiśmy na lotnisku i hotelach w centrum Dhaki (kurs podobny). Podobno można tez korzystać z bankomatów, ale nie mieliśmy okazji się przekonać.
Patrz również: kursy i koszty podróży.
- Transport w kraju
Myanmar: wielu turystów podróżuje samolotami między głównymi atrakcjami kraju (www.yangon-airways.com, www.air-mandalay.com). Można w ten sposób zaoszczędzić sporo czasu, ale trzeba mieć znacznie zasobniejszy portfel. W przeciwnym razie pozostają wielogodzinne przejazdy autobusami. Nawierzchnia i ciągłe trąbienie powodują, że nie bardzo jest jak spać, dodatkowo autobusy często się psują i notorycznie opóźniają. W porze deszczowej część tras (nawet głównych) może być nieprzejezdna. Bilety na najbardziej popularne odcinki trzeba w miarę możliwości kupować dzień lub dwa wcześniej. My mieliśmy problem z wyjazdem z Yangon zaraz po przylocie, wszystkie autobusy. Ostatecznie kupiliśmy bilet na autobus pod stadionem w centrum - zapłaciliśmy ponad 2 razy drożej niż wynosiła ich rzeczywista cena. Najlepiej od razu udać się na ten dworzec taksówką i tam szukać transportu. Trasę między Mandalay a Bagan najczęściej pokonuje się statkiem. Przyjemna podróż, choć skrojona na potrzeby wycieczek zorganizowanych a nie typowych "backpackersów" - przede wszystkim z powodu ceny. Dużo mniej komfortowo, ale taniej jest wybrać się autobusem. Na niektórych trasach można tez wybrać pociąg. Po miastach porusza się najczęściej rikszami, cenę trzeba ustalać z góry. Taksówki przydają się na dalsze trasy. W Bagan polecamy bardzo wypożyczenie rowerów – najtańszy środek transportu, pozwala na całkowitą swobodę i obejrzenie tych świątyń, które są mniej uczęszczane.
Bangladesz ma zadziwiająco dobre drogi, choć potwornie zatłoczone. Komunikacja autobusowa działa sprawnie, w większości wypadków nie trzeba za długo czekać. Autobusy odjeżdżają z różnych dziwnych punktów w mieście, niekoniecznie z dworców - najlepiej zapytać w hotelu lub rikszarza o miejsce odjazdu. Na wielu trasach pływają promy - bardzo polecamy rakietę (Rocket), jeśli ktoś chce odpocząć. Kabiny w drugiej klasie nie są drogie, a dają sporo prywatności. Po miastach najlepiej poruszać się rikszami. Warto pamiętać, że w Dhace często stoi się w korkach.
- Hotele
Najtańsze hotele w Maynamrze kosztują od 3 USD za osobę. Zazwyczaj w cenę wliczone jest śniadanie.
W Bangladeszu niewiele hoteli przyjmuje obcokrajowców, trudno je też niekiedy znaleźć. Ceny pokoje są bardzo niski, ale i warunki są raczej kiepskie, a czasami wręcz bardzo słabe. Z tego powodu po raz pierwszy w życiu spaliśmy w hotelu zakwalifikowanym przez LP jako "mid-range" - zapłaciliśmy 4$ za nas dwie osoby.
- Atrakcje
Myanmar: koniecznie Bagan, jezioro Inle. Podejrzewam, że z powodu tych miejsc Myanmar stanie się niedługo celem masowej turystyki.
Bangladesz: hmmm... chyba najładniejsze są hinduskie świątynie w Puthi. Na największa atrakcję kraju Sunderbandsy nie było nas niestety stać. Ogólnie: zabytków mało, ale za to bardzo ciekawi ludzie (szczególnie ciekawi turystów.
Dziennik podróży:
14/10 Londyn
Załatwienie w Polsce biletów do Myanmaru i Bangladeszu nie jest wcale zadaniem prostym. Można oczywiście kupić bilety na lot do Bangkoku i tam na lotnisku odebrać zakupione wcześniej przez Internet bilety na loty do Yangonu i Dhaki, ale wymaga to dużo zręczności oraz prawdopodobnie wykupienia wizy (w przypadku kiepskich połączeń nawet kilkukrotnej) do Tajlandii. My zdecydowaliśmy się na inny wariant. Poprzez znajomych w Londynie zakupiliśmy bilety na narodową linię Bangladeszu Biman na lot Londyn-Dhaka-Yangon ze stopoverem w drodze powrotnej w Dhace. Do kompletu dokupiliśmy bilety BA na lot Warszawa-Londyn. Pozostała jeszcze kwestia wiz. Najbliższe ambasady obu krajów są w Berlinie. Na szczęście wszystkie formalności pomogła załatwić koleżanka z liceum.
Plan był niezły. Miesięczny urlop z 10 dniami w Bangladeszu i 18 dniami w Myanmarze. Wylot z Warszawy do Londynu, potem 4h na przesiadkę i mniej więcej tyle samo przy powrocie. No i spore ryzyko. Bilety na BA i Bimana były bowiem kupowane oddzielnie, więc gdyby któryś z przewoźników miał zbyt duże opóźnienie to automatycznie tracimy połączenie na drugiego. O ile w przypadku lotu do ryzyko, że BA się spóźni nie było zbyt duże, to z Bimanem sprawa nie była już tak jasna. Jak zwykle przeczucie nas nie myliło. Na 3 dni przed planowanym lotem Biman poinformował nas, że wylot z Londynu do Dhaki został przełożony na dzień później, a połączenia Dhaka-Yangon i Yangon-Dhaka zostały w ogóle skasowane. Co prawda mogliśmy spokojnie przeczekać jeden dzień w Londynie, a na trasie do Myanmaru Biman miał nam zapewnić jakieś połączenie zastępcze, ale sprawa nie była wcale taka oczywista, no i oczywiście całe zamieszanie skracało nam pobyt na miejscu, o dodatkowym stresie już nie wspominając.
Znajomi w Londynie wywiązali się z zadania perfekcyjnie: nie tylko zapewnili nocleg, ale także oprowadzili po stolicy Anglii. Następnego dnia pełni zapału ruszyliśmy na lotnisko.
Tekst ten został umieszczony w portalu za zgodą jego autora i stanowi jego własność. Wszelkie formy dalszego przetwarzania tekstu bez zgody autora są zabronione

|