autor: Alina Wachowska
PRZED WYJAZDEM
Wyszukanie możliwie najtańszego przelotu: Najtańszy okazał się być rosyjski Aerofłot. Bilet kosztował 2450,- złotych (ze wszystkimi opłatami). Przelot odbywał się z przesiadką w Moskwie.
Szczepienia: Zaszczepiliśmy się już przed poprzednią podróżą przeciwko żółtaczce A i B, durowi brzusznemu oraz tężcowi i błonicy. Teraz nie musieliśmy więc szczepień uzupełniać.
Wiza: Załatwialiśmy w Warszawie. Wiza wydawana jest za darmo, okres oczekiwania wynosi około tygodnia. W wypadku wizy wydawanej w terminie ekspresowym pobierana jest opłata w wysokości 150,- złotych. Szczegóły znaleźć można na http://www.chinaembassy.org.pl
UCZESTNICY: Naszą podróż - podobnie jak wszystkie wcześniejsze - odbyliśmy w doborowej ekipie. Podróżowaliśmy we czwórkę: mój mąż, nasze 2 córki (20 i 16 lat) i ja.
INFORMACJE PRAKTYCZNE Przewodnik: Korzystaliśmy z przewodnika wydawnictwa Lonely Planet "China" wyd. 2005r. Mieliśmy ponadto ze sobą rozmówki "Mandarin Phrasebook" tego samego wydawnictwa. Obie książki bardzo się przydały.
Budżet: Na miejscu średni budżet dzienny wyniósł w naszym przypadku 18 USD/osobę (noclegi, wyżywienie, transport, wstępy, atrakcje, pamiątki). Nocowaliśmy w tańszych guesthouse’ach i hotelach, jadaliśmy w lokalnych knajpkach, dużo się przemieszczaliśmy. Nieproporcjonalnie wysokie - w stosunku do np. cen żywności czy noclegów - są ceny biletów wstępu.
Wymiana pieniędzy: Po przylocie do Pekinu można wymienić dolary lub euro w automacie na lotnisku. Kurs wynosił 7,90 RMB za 1 USD. Od czerwca 2006r. przy wymianie pobierana jest prowizja w wysokości 30 RMB. Za 1 Euro w trakcie naszej podróży otrzymywaliśmy 10RMB lub 9,5 $Hkk.
Noclegi: Niekiedy w opisanych w LP guesthouse’ach nie było wolnych miejsc. Nie mieliśmy jednak problemów ze znalezieniem noclegu w innym miejscu. Nasz najtańszy nocleg kosztował 10RMB/os. - w Daju, najdroższe - w Pekinie 60RMB/os. i w Hongkongu - 75 HKK$/os. Tylko w jednym przypadku rezerwowaliśmy nocleg z wyprzedzeniem - aby nie tracić czasu po przylocie do Pekinu skorzystałam ze strony www.sinohotel.com i bez żadnych przedpłat "zaklepałam" miejsca już przed wyjazdem. Zadziałało - pokój na nas czekał. W niektórych hotelach pobierana jest kaucja - rzędu 100RMB - zwracana przy opuszczeniu pokoju.
Przejazdy: Podróżowaliśmy pociągami i autobusami, w miastach kilkakrotnie korzystaliśmy z taksówek O chińskich kolejach krążą liczne opowieści i - doprawdy! - są one prawdziwe. Kupno biletów nie nastręcza jednak wielkiego problemu, jeśli się do tego należycie przygotować. A więc: po pierwsze sprawdzić sobie wcześniej w internecie połączenia. Bardzo pomocna jest tu strona www.travelchinaguide.com. Po drugie: nie należy liczyć na porozumienie werbalne. Do okienka (gdy uda już się zlokalizować właściwe) podchodzić uzbrojonym w kartkę, na której napisany mamy numer pociągu, nazwę stacji docelowej (w "krzaczkach"), datę i typ miejsca (oczywiście także w "krzaczkach"). Bilet należy kupować z kilkudniowym wyprzedzeniem, zwłaszcza jeśli zamierzamy jechać hard sleeper'em.
Kupno biletu było zawsze niemal pierwszą rzeczą, jaką robiliśmy po przybyciu do kolejnego miasta. Mimo to na trasach Pekin - Chengdu oraz Kunming - Guilin na wybrane przez nas pociągi na hard sleeper’y biletów już nie było. Przyszło więc zadowolić się hard seat’ami. Na trasę Chengdu - Panzhihua udało się kupić miejsca leżące i jazda hard sleeper’em okazała się naprawdę bardzo wygodna. Cena biletu w tej klasie pociągu różni się w zależności od położenia leżanki - najdroższe jest miejsce na dole, cena wraz z wysokością spada. Na dworzec warto przybyć z wyprzedzeniem, by zająć dobre miejsce startowe przy bramkach, którymi ok. 20 minut przed odjazdem pociągu na peron wpuszczani są podróżni. W pociągu warto też jak najszybciej umieścić plecaki na półkach - Chińczycy podróżują najczęściej z ogromnymi tobołami, a przejście między siedzeniami musi pozostać puste z uwagi na kursujące nim podczas jazdy liczne wózki - z jedzeniem, napojami itp. Podczas podróży Chińczycy spożywają ogromne ilości pożywienia, co znajduje odzwierciedlenie w stanie podłogi pociągu, usłanej po jakimś czasie odpadkami. Powszechne jest wyrzucanie śmieci przez okno.
Sieć połączeń autobusowych jest w Chinach dobrze rozwinięta, a kupno biletu na autobus nie nastręcza większego problemu. Chińskim wynalazkiem są autobusy sypialne, wyposażone w piętrowe leżanki. Niezłym rozwiązaniem jest jazda takim autobusem nocą. Długość leżanki - przystosowana do rozmiarów drobnych Azjatów - może jednak okazać się nieco niewystarczająca dla co bardziej rosłych osobników. Warto mieć ze sobą śpiworek uszyty ze starej poszwy, prześcieradła lub tp. - bardzo przydaje się, gdyż czystość materacy i kołder budzi uzasadnione wątpliwości.
W Pekinie i Chengdu korzystaliśmy kilkakrotnie z taksówek. Cena przejazdu mile nas zaskoczyła - nie była wysoka, taksówkarze włączali taksometry, nie spotkaliśmy się z próbami naciągania. Kierowcom najlepiej pokazywać zapisaną po chińsku nazwę miejsca, do którego chcemy dojechać - ta metoda zawsze działała.
Wyżywienie: Jest tanie i bardzo smaczne, choć podana potrawa niekiedy odbiega od naszego wyobrażenia o tym, co zamawialiśmy. Samo zamawianie dań bywa procesem nieco skomplikowanym, zwłaszcza w knajpkach, gdzie menu jest wyłącznie po chińsku. Ale to właśnie w takich knajpkach jest naprawdę tanio, a jeśli jeszcze dodatkowo lokal szczelnie wypełniają miejscowi - to najlepszy znak, że warto spożyć tu posiłek.
Bezpieczeństwo: Głównym zagrożeniem dla przybysza jest tutejszy ruch uliczny - chaotyczny i nieprzewidywalny. Sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniach najwyraźniej pełni funkcję wyłącznie dekoracyjną, podobnie jak namalowane na jezdni pasy. Jeśli myślisz, że skoro jesteś na pasach i masz zielone światło to możesz czuć się bezpiecznie - nic bardziej błędnego! Kolor światła nie ma dla tutejszych kierowców żadnego znaczenia, liczy się ten kto większy i głośniej trąbi. Doradzam więc daleko idącą czujność i przekraczanie ulic bojową metodą: "skokami do przodu". Poza tym jest generalnie bezpiecznie, choć rzecz jasna - jak wszędzie - należy zachować zdrowy rozsądek.
Obyczaje: Niektóre zwyczaje mogą szokować, jeśli nie jesteśmy na nie przygotowani. A więc rzeczywiście: Chińczycy charkają, plują, śmiecą i pchają się, a chińskie toalety publiczne są pozbawionymi drzwi, oddzielonymi niewysokimi ściankami "stanowiskami".
Tekst ten został umieszczony w portalu za zgodą jego autora i stanowi jego własność. Wszelkie formy dalszego przetwarzania tekstu bez zgody autora są zabronione

|