Mongolia w praktyce - Alternatywne środki transportu
W Mongolii właściwie nie ma problemów z wynajęciem samochodów terenowych (głównie marki UAZ). Jeśli jednak chcemy wynająć łazika w ajmakach położonych z dala od stolicy, nie możemy liczyć na dłuższe wyprawy tym środkiem transportu. Na dalsze trasy mieszkańcy regionów peryferyjnych jeżdżą niechętnie i argument finansowy nie zawsze tu skutkuje. W stolicy kraju jest inaczej. Tu można łatwiej znaleźć zainteresowanych wyruszeniem na daleką, nawet kilkunastodniową trasę. Osoby takie najłatwiej znaleźć przy dworcu autobusów dalekobieżnych, znajdującym się przy ulicy Dzanabadzaryn Gudamdż. Trzeba szczegółowo omówić całą trasę, z góry zaplanować czas postojów w poszczególnych miejscach (tu 2 dni, tam 4 dni itd.). Idealnym rozwiązaniem jest spisanie umowy w języku mongolskim (sposób ten, jak pokazała praktyka, jest stosunkowo skuteczny). Mając taką umowę na piśmie, łatwiej można egzekwować realizację jej postanowień. Cena za wynajem UAZ-ów jest stosunkowo ujednolicona w całym kraju (0,25 – 0,35 USD/km) choć w niektórych regionach, tych mniej popularnych, można znaleźć kierowcę, który zgodzi się pojechać za 0,20 USD/km, natomiast na obszarach najczęściej odwiedzanych przez turystów ceny dochodzą do 0,40 USD/km. (Uwaga: w Mongolii bardzo trudno się targować! Gdy Mongołom oferta zapłaty nie odpowiada, często po prostu rezygnują zamiast zaproponować własną cenę). Gdy wynajmujemy samochód tylko na trasę w jednym kierunku, która na przykład skraca drogę między ajmakami, musimy zapłacić kierowcy również za drogę powrotną. Wyjątkiem od tej reguły jest sytuacja, gdy właściciel UAZ-a akurat wybiera się w pożądanym przez nas kierunku i zabiera nas niejako "przy okazji". Skłonny jest on wtedy do znacznego obniżenia ceny. Takie "łapanie okazji" jest możliwe w obrębie poszczególnych ajmaków. Gdy chcemy odwiedzić kilka oddalonych od siebie miejsc lub w ogóle przedostać się z jednego ajmaku do innego – wtedy najlepszą opcją będzie wynajęcie samochodu na tradycyjnych warunkach.
Ceny benzyny plasują się na poziomie 0,30 USD za litr (w stolicy kraju). Poza Ułan Bator ceny są wyższe – średnio wynoszą ok. 0,40 USD za litr.
Popularną formą zwiedzania atrakcyjnych regionów Mongolii są wyprawy konne. Ceny wynajmu tych zwierząt i opłat dla przewodnika wahają się w zależności od regionu i czasu trwania wycieczki. Średnio płaci się 5 – 10 USD dziennie za wynajem konia pod wierzch i konia jucznego (jeden juczny wystarcza dla 2 – 3 osób). Dodatkową opłatę pobiera przewodnik: ok. 8 – 10 USD dziennie. Ceny te mogą być wyższe w parkach narodowych czy regionach turystycznych, zaś niższe, gdy wynajmuje się konia wprost od hodowców mieszkających gdzieś na stepie. Wtedy jednak nie możemy liczyć na wygody, takie jak choćby rosyjskie skórzane siodła i do dyspozycji mamy najczęściej drewniane siodła mongolskie nabijane ćwiekami i popręgi z tuzinem węzłów na każdym z nich. Koczownicy nie wyruszą też z nami jako przewodnicy na dłuższą eskapadę, jaką poprowadzić może pracownik parku. Można wtedy zorganizować nawet dwutygodniową wycieczkę konną. Gdy okres ten wydaje się nam wciąż jeszcze zbyt krótki, jak na nasze jeździeckie apetyty, konia można po prostu kupić. Czasem Mongołowie proponują sprzedaż konia za 50 – 80 USD. Naprawdę dobre konie kupić można za 200 USD.
Za wynajem wielbłądów żąda się w regionach turystycznych nawet do 25 USD za dzień (zwykle turyści biorą te zwierzęta tylko na parę godzin). Warto w tym celu zwrócić się jednak bezpośrednio do nomadów- -hodowców, unikając tym samym pośredników narzucających wysokie marże. Cena dziennego wynajęcia wielbłąda od hodowców może plasować się w granicach 5 – 10 USD (plus dodatkowo 4 – 5 USD za przewodnika).
Chcąc wynająć wielbłądy bezpośrednio od hodowców, trzeba umówić się z nimi odpowiednio wcześniej (najlepiej dzień przed planowaną wyprawą), gdyż muszą oni spędzić zwierzęta pasące się nieraz w odległym stepie. Szczególnie do tyczy to sytuacji, gdy podróżujemy w większej grupie i potrzebujemy więcej zwierząt.
Autostop może być również jednym ze sposobów podróżowania po kraju, chociaż Mongolia na pewno nie należy do "stopowych rajów". Warunkiem powodzenia jest jak najmniejsza liczba osób (najlepiej jedna lub dwie). Rzecz w tym, że przy tak niewielkiej liczbie pojazdów i wysokich cenach benzyny, wszystko, co ma kółka, jest zapakowane ludźmi ponad granice wyobraźni i najczęściej dopakować można tylko jedną – dwie osoby (jeśli w ogóle jest to możliwe). W nagrodę ma się sposobność poznania prawdziwej Mongolii oraz uczestniczenia w często niezwykłych sytuacjach.
Czas oczekiwania na "stopa" zależy od rodzaju drogi, po której mamy zamiar jechać. W przypadku dróg głównych (np. Ułan Bator – Altaj – Chowd) jest to zwykle kilka godzin (ale raczej sześć niż dwie). Poza drogami głównymi zaczyna się dramat: może się zdarzyć, na co wskazują przeżycia polskich podróżników, że przez cały dzień nie minie nas żaden pojazd, a dnia kolejnego owszem jeden, ale taki, w którym i tak nie ma miejsca. Złapanie okazji na mało uczęszczanych bocznych drogach może graniczyć z cudem. Ale uwaga: od tej zasady są wyjątki. Czasami ruch lokalny między dwiema niepozornymi miejscowościami jest całkiem duży, choć nie można domyślić się tego z mapy. Tak jest np. na trasie od Uliastaju w głąb doliny prowadzącej pod Otgon Tengri czy na odcinku Uliastaj – Tosoncengel, pokonywanym codziennie co najmniej przez kilka UAZ-ów. Nie warto więc podchodzić do sprawy zdroworozsądkowo: to, że u nas między stolicami województw istnieje duży ruch transportowy, nie znaczy, że tak samo jest w Mongolii. Znamienitym przykładem jest tu prawie 200-kilometrowy odcinek Altaj – Uliastaj, na którym kompletnie nie ma transportu (mieszkańcy miasta Altaj nie mają widać żadnych interesów do załatwienia w Uliastaju i vice versa).
Z płaceniem za autostop jest różnie, jednak przy tak wysokiej dla Mongołów cenie benzyny zwykle wypada zapłacić. "Taryfa" jest podobna do ceny autobusu. Zazwyczaj nie zapłacimy na krótkich odcinkach lub gdy złapiemy pojazd nie należący do kierowcy (państwowa cysterna, ciężarówka transportowa itp.). Co do środków transportu nie ma jednak co wybrzydzać – na mniej uczęszczanej trasie traktor ma tę wartość co szybki samochód.
Wybierając się w podróż autostopem, należy koniecznie zaopatrzyć się w stolicy kraju w drogową mapę Mongolii z napisami w cyrylicy. Choć można mieć słuszne obawy co do jej dokładności, dzięki temu, że jest ona zrozumiała dla Mongołów, szansa dojechania w zaplanowane miejsce zwiększa się. Przydatne są też rozmówki polsko-mongolskie. Przydaje się też znajomość rosyjskiego.
Najlepiej "łapać stopa" na stacjach benzynowych. Rada ta jest dobra, dopóki na takowej stacji jest benzyna, co nie jest regułą, zwłaszcza w trakcie kryzysu paliwowego (a Mongolia to kraj, gdzie kryzys paliwowy trwa bez przerwy).

|
|
|