|
Stan Kerala to położony na południowym zachodzie Indii, w większości nad Morzem Arabskim podłużny pas o powierzchni prawie 39 tys km2 i z liczbą ludności ponad 31 milionów. Kerala jest uważana za najczystszy stan Indii a jej mieszkańcy są dumni, że mimo gęstego zaludnienia (ponad 800 osób na km2 w 2001 roku) ich poziom życia jest dużo wyższy niż ludzi w innych częściach kraju. Także stopień analfabetyzmu jest tu najmniejszy, a długość życia taka jak chociażby w USA. Kerala wabi tropikalną roślinnością, licznymi, malowniczymi kanałami, pięknymi plażami i wspaniałą kuchnią.
Zwiedzanie Kerali zaczęliśmy od Kovalam, nadmorskiego miasteczka, położonego na południu stanu, które kiedyś było rajem dla hipisów – mnóstwo palm, piękne plaże, egzotyczne owoce, wioski rybackie. Dzisiaj miejscowość tę upodobali sobie turyści europejscy, niektórzy ze sporymi portfelami, co powoduje, że jest relatywnie drożej niż w sąsiednich miejscowościach. Hotele i restauracje przy plaży lokowane są w dość chaotyczny sposób a właściciele sklepików mogą uprzykrzyć życie nawet bardzo cierpliwym wczasowiczom. Jednak jak ktoś lubi atmosferę nadmorskich popularnych kurortów nie powinien być rozczarowany, zwłaszcza że w porównaniu z Europą jest dużo, dużo taniej.
Kovalam było naszym pierwszym „palmowym rajem” w Indiach, toteż jego gwarna atmosfera, naszpikowana komercjalizmem i niemieckimi emerytami nie przeszkadzała nam w odpoczynku, staraliśmy się nie zwracać na to uwagi i chłonąć piękno przyrody, ładując baterie przed dalszą podróżą. Codziennie wieczorem, przed restauracjami wzdłuż plaży wykładano na stolikach wspaniałe ryby i owoce morza, które na poczekaniu (często długim) przygotowywano. Próbowaliśmy ryb, jakie do tej pory znaliśmy jedynie z nazwy, tudzież z puszki. Podany z ryżem i sałatką grillowany tuńczyk był wyśmienity, jak zresztą wszystkie ryby i owoce morza, które jedliśmy w czasie pobytu w Kerali.
Standard pokoi w hotelach i guesthousach jest większy niż na przykład w Tamil Nadu. Zanim zdecydowaliśmy się na pokój oglądnęliśmy naprawdę wiele miejsc, w których za rozsądną cenę można było mieć doskonałe warunki. Nie potrzebna nam jednak była w pokoju super wyposażona lodówka, jak i basen pod oknem, ale udało nam się wynająć obszerny jasny pokój z TV, z ciepłą wodą w łazience, oraz balkonikiem wychodzącym na palmowy gaj, który zamglony, o świcie wyglądał jak z bajki.
Kovalam Beach to dwie plaże: Lighthouse i Hawah. Pierwsza zawdzięcza swoją nazwę latarni morskiej, która stoi na małym cyplu na południowym krańcu plaży. To przy Lighthouse Beach rozsiadły się liczne Kafejki, sklepiki, stragany i to tu przychodzi w ciągu dnia najwięcej plażowiczów, którzy korzystają z leżaków i mat oferowanych przez pobliskie hotele. Odgrodzona skałkami i kamieniami plaża Hawah nie jest tak tłoczna. Stoi przy niej kilka kafejek i jest zdecydowanie więcej palm. Na niej zwykle odpoczywają osoby które preferują spokój i ciszę.
Wieczorem plaże tętnią życiem. W restauracjach głośno gra muzyka, a w niektórych można zobaczyć najnowsze hity filmowe, często zaraz po premierze. W Kovalam znajduje się kilkanaście kafejek internetowych z w miarę tanim internetem. W centrum turystycznym na północ od plaży Hawah można sporo dowiedzieć się o Kerali, także wykupić bilety na pokazy tańca kathakali.
Gdy zapada zmierzch okolice plaży tętnią życiem, jednak już za pierwszymi zabudowaniami w głąb Kovalam można wybrać się na romantyczny spacer, po wąskich ścieżkach, które powstały na nasypach, oddzielających zalewane podczas monsunu rowy. Pośród urokliwych palm, w świetle latarni, księżyca i gwiazd można spacerować godzinami, wsłuchując się w odgłosy ukrywającej się w ciemnościach przyrody.
Aktualne zdjęcie:
Plaża Lighthouse
słowa kluczowe:
lighthouse beach
latarnia morska
plaża
piasek
morze lekkadiwskie
woda
łódź |
 |