|
Niemal w każdym hotelu, w którym mieszkaliśmy były mrówki. W Varkala zjadły nam cukier, parę razy zabierały się za ciastka. Czekając na autobus do Bhubaneswaru, z nudów rozsypaliśmy na łóżku okruszki ciastek i obserwowaliśmy mrówczy spektakl. Setki tych małych owadów dwiema ścieżkami maszerowały pomiędzy pościelą a listwą podłogową. Jedne dźwigały okruchy, a drugie szły po kolejną partię.
Identyczne przedstawienie obserwowaliśmy dzień później w Kolkacie, spacerując po jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w mieście - stalowym moście Howrah na rzece Hoogly. Obserwowaliśmy jak tysiące kilogramów przeróżnych towarów jest transportowanych pomiędzy dwoma brzegami. Jedyna różnica polegała na tym, że w roli mrówek występowali najbiedniejsi mieszkańcy Kolkaty. W przepoconych, brudnych, podartych ubraniach, boso, z kraciastymi chustami zawiązanymi na głowach przemierzali ten most prawdopodobnie setki razy w ciągu dnia.
Kolkata wydaje się przyjemnym i przyjaznym turyście miastem. To co najbardziej rzuciło się nam w oczy, to brak naciągaczy i zaczepek. Doceniliśmy to już w Mumbai, gdzie poza okolicami Gateway of India nikt się nami nie interesował i nie zaczepiał proponując byle g... Wydaje się, że w Kolkacie taksówkarze traktują turystów bardziej jako zło konieczne, niż jako źródło zarobków.
Kolkata położona jest na dwóch brzegach rzeki Hoogly. Nie ma w niej jakichś imponujących zabytków związanych z dawnymi dziejami, gdyż jej historia związana jest z brytyjską Kompanią Wschodnioindyjską i nie przekracza 300 lat. Miejsca warte odwiedzenia rozsiane są po całym obszarze miasta. Kilka ciekawych świątyń (na przykład świątynia Kali) lub kolonialna architektura, będąca pozostałością po Brytyjczykach.
Przed przybyciem do Kolkaty mieliśmy już wyrobiony obraz tego miasta, miasta pełnego żebrzących biedaków, osieroconych, dzieci, korków ulicznych i przede wszystkim miasta Matki Teresy. Kolkata jaką zobaczyliśmy była odmienna od naszych oczekiwań. Szerokie ulice, zielone parki, zadbane monumenty i postkolonialna architektura zrobiły na nas pozytywne wrażenie. To nie znaczy, że nie ma tam ludzi nieszczęśliwych, biednych czy głodnych. Są ich tysiące. Zamieszkują slumsy na przedmieściach miasta, wykonują pracę jakiej nie podjąłby się żaden szanujący się Hindus.
Kolkata jest jednym z nielicznych miejsc na świecie gdzie na ulicach spotkać można relikt dawnych czasów – riksze ciągnione przez ludzi. Pracę tę wykonują najbiedniejsi, często wieśniacy, szukający w Kolkacie lepszego życia. W hierarchii riksiarzy są najniżej. Zakup roweru niestety przekracza wielokrotnie ich możliwości. Proceder ten od niedawna został zakazany, jednak wielu ludzi, którzy nie mają innych możliwości do zarobkowania kontynuuje tę pracę, wykorzystując korupcję w indyjskiej policji.
Czytaj więcej
Aktualne zdjęcie:
Estakada przy moście Howrah
słowa kluczowe:
wiadukt
howrah bridge
taksówka
samochód
hindus
chłopiec
dziecko
traffic jam |
 |