Good Morning Viet Nam
Thanh Pho Ho Chi Minh, Wietnam, prowincja Ho Chi Minh
pi±tek, 23 lutego 2007, 00:00 (19:00 Warszawa)

Modlitewne ¶wiece w uroczej Jade Emperor Pagoda
Dzieñ przed opuszczeniem Kambod¿y, rozmawiali¶my z jednym z kierowców motorków.
- dok±d jutro jedziecie? - zapyta³
- do Sajgonu - odpowiedzieli¶my
- Powodzenia...
Przera¿aj±ce, motocyklista z Phnom Penh, miejsca w którym ruch uliczny przypomina chaos w najczystszej formie ¿yczy nam powodzenia w Sajgonie. Z drugiej strony nie bez przyczyny chyba wziê³o siê powiedzenie: "ale Sajgon...". Jak to wygl±da w praktyce mieli¶my siê przekonaæ ju¿ nastêpnego dnia.

Dachy Jade Emperor Pagoda
Mamy raczej kiepskie do¶wiadczenia z autobusami miêdzynarodowymi w Indochinach, ale ponownie kupili¶my bilety na taki autobus i tylko dlatego ¿e to by³a najtañsza opcja jak± znale¼li¶my. Mieli¶my w pamiêci co siê dzia³o w czasie wjazdu do Kambod¿y, przez co byli¶my otwarci na wszelkie niespodzianki i raczej byli¶my pewni, ¿e bez k³opotów na jednej lub drugiej granicy siê nie obejdzie. I spotka³a nas mi³a niespodzianka. Przejazd pomiêdzy Phnom Penh a Sajgonem okaza³ siê najbardziej profesjonalnym, wygodnym i bezstresowym transgranicznym transportem w czasie tej wyprawy. Jad±cy z nami pilot autobusu zrêcznie organizowa³ wszelkie formalno¶ci aby do minimum ograniczyæ pobyt na granicach. Wszystko przebieg³o na tyle sprawnie, ¿e po stronie kambod¿añskiej przeprowadzono zbiorcz± kontrolê paszportów, a przej¶cie kontroli wietnamskiej sprowadzi³o siê jedynie do prze¶wietlenia baga¿y. Po 6 godzinach od wyruszenia z Phnom Penh wjechali¶my do Sajgonu. Co wiêcej nie przyjechali¶my na jakie¶ peryferia miasta - jak to siê czêsto zdarza - lecz w sam ¶rodek turystycznego getta. Dok³adnie tam gdzie chcieli¶my siê znale¼æ.

Wnêtrze budynku poczty g³ównej
Wjazd do dawnej stolicy Po³udniowego Wietnamu by³ stosunkowo d³ugi. Spodziewali¶my siê zobaczyæ wiêksz± kopiê Phnom Penh ale zobaczyli¶my bardzo czyste, pouk³adane i eleganckie miasto. A¿ trudno by³o nam w to uwierzyæ. Wszystko to co widzieli¶my z za okna by³o skrajnie inne od naszych wyobra¿eñ. Po dotarciu do celu musieli¶my znale¼æ nocleg. Nie jest to trudne w tym mie¶cie, chyba ¿e siê ma skrajnie ma³y bud¿et. Wiêkszo¶æ hotelików oferuje pokoje dwuosobowe od 9 USD w górê, przy czym za 10 USD mo¿na dostaæ pokoik naprawdê ³adnie wyposa¿ony. Po¶wiêcili¶my trochê czasu na szukanie ale w efekcie uda³o siê nam znale¼æ piêkny pokoik za 7 USD. Taniej siê ju¿ nie da³o. W Phnom Penh bardzo narzekali¶my na brak tanich knajpek i ten sam problem spodziewali¶my siê u¶wiadczyæ w Sajgonie. Na szczê¶cie i w tej kwestii pomylili¶my siê. W okolicy w której zamieszkali¶my a¿ roi³o siê od restauracyjek. Co wa¿niejsze jedzenie by³o w nich na ka¿d± kieszeñ. Od najprostszej jad³odajni i kanapkarni po mniej lub bardziej ekskluzywne restauracje. Niemal od razu, po bardzo uczciwym kursie wymienili¶my pieni±dze w jednym z licznych kantorów oraz z grubsza przejrzeli¶my oferty okolicznych agencji turystycznych w zakresie biletów autobusowych do Hanoi. Jak dot±d, pierwsze wra¿enie po wje¼dzie do Wietnamu bardzo pozytywne.

Pa³ac Reunifikacji
Naczytali¶my siê wielu bardzo nieprzychylnych opinii o wietnamskich sprzedawcach. Zdaniem ich autorów sprzedawcy byli bardzo czêsto nieuprzejmi, czasem wrêcz agresywni, niechêtni do obni¿ania ceny, czasem nawet wyrzucaj±cy potencjalnego sprzedawcê ze sklepu. Znali¶my to z Tybetu wiêc mieli¶my bardzo mieszane uczucia i bez jakie¶ wiêkszych nadziei na zakupowe sukcesy udali¶my siê pó¼nym popo³udniem na najwiêkszy w mie¶cie bazar. Bazar jak bazar. Wiêkszo¶æ stoisk nastawionych na turystów. Sprzedawcy zachêcaj± do kupowania, czasem si³± wci±gaj± do sklepu. Oj, tego bardzo nie lubimy ale widaæ taki tu panuje styl. Co ciekawe wiêkszo¶æ stoisk od razu przypad³a nam do gustu. Wiele rzeczy zaczê³o nam siê podobaæ. Przystanêli¶my na chwilê przy stoisku z koszulkami. Poogl±dali¶my kilka z nich, by ostatecznie wybraæ dwie. Pierwsza cena rzecz jasna by³a mocno zawy¿ona, ale ju¿ po kilku minutach mi³ej rozmowy ze sprzedawczyni± cena spad³a do akceptowalnego przez nas poziomu. Czy tak zatem wygl±daj± Ci nieprzyja¼ni wietnamscy sprzedawcy, czy tylko trafili¶my na wyj±tek do regu³y? W drodze powrotnej do hotelu przeszli¶my siê jednym z miejskich parków. By³ wczesny wieczór. Wielu mieszkañców Sajgonu uprawia³o tam marszobiegi, gimnastykowa³o siê, wyprowadza³o pieski, spotyka³o siê ze znajomymi... ¦wietne miejsce i czas do podgl±dania codziennego ¿ycia mieszkañców..

Katedra Notre Dame
Nie mieli¶my wiele czasu na pobyt w Sajgonie, przez co drugiego dnia postanowili¶my zobaczyæ tak du¿o jak to mo¿liwe. Przez wiêkszo¶æ dnia chodzili¶my zau³kami miasta, odwiedzaj±c raz po raz co bardziej interesuj±ce miejsca. Zaczêli¶my od wizyty w dawnym Pa³acu Prezydenckim, do 1975 roku siedzibie w³adz Wietnamu Po³udniowego. Obecnie miejsce to nosi nazwê Pa³acu Reunifikacji i w³a¶ciwie nie zmieni³o wygl±du od chwili gdy 1 kwietnia 1975 roku na jego teren wjecha³y pó³nocnowietnamskie czo³gi koñcz±c tym samym wojnê. Pa³ac jest typowo wspó³czesn± rezydencj± przez co pró¿no w nim szukaæ zabytkowych przedmiotów. Pa³ac zwiedza siê w asy¶cie przewodnika. Nasz - jakkolwiek sympatyczny - s³abo mówi³ po angielsku. Do tego wada zgryzu powodowa³a ¿e bardzo trudno by³o go czasem zrozumieæ. Swoj± drog± nie mieli¶my pojêcia, ¿e jêzyk angielski mo¿e byæ jêzykiem tonalnym. Nasz przewodnik by³ w stanie wykrzesaæ z niego co najmniej 10 ró¿nych tonów, co jak mo¿na siê domy¶laæ zupe³nie nie polepsza³o mo¿liwo¶ci jego zrozumienia. Ch³opaczyna by³ mi³y, ale w ka¿dym jego s³owie da³o siê wyczuæ przeprowadzan± od ko³yski indoktrynacjê. Wiele z rzeczy o których opowiada³ tylko ociera³o siê o prawdê a wiele by³o zwyczajnie wypaczon± prawd± historyczn±. Có¿, wiedzieli¶my ¿e w Wietnamie takie rzeczy s± na porz±dku dziennym wiêc przynajmniej nie byli¶my zaskoczeni.

Muzeum wojny
Pó¼niej udali¶my siê do muzeum wojny. Miejsce ponoæ bardzo popularne po¶ród zagranicznych turystów w gruncie rzeczy okaza³o siê zupe³n± pora¿k±. Wed³ug zamys³u Wietnamczyków miejsce to ma pokazywaæ jakiego rodzaju zbrodni na narodzie wietnamskim dopu¶cili siê imperialistyczni naje¼d¼cy (czyt. Amerykanie). Zatem zwiedzaj±cy mog± obejrzeæ tony wojskowego ¿elastwa, zdjêcia ofiar napalmu, bomb fosforowych, ¶rodków chemicznych, tortur i pacyfikacji wiosek czy wszelakich masakr. Szkoda tylko, ¿e ekspozycje nie pokazuj± jakich zbrodni dopuszczali siê sami komuni¶ci na ludno¶ci wiejskiej niesk³onnej do wspó³pracy, na "opornych" mieszkañcach w czasie okupacji Hue czy na likwidacji przeciwników politycznych w zakoñczeniu wojny. Có¿, zwyczajnie zak³amane z nich egzemplarze... Normalnie napisaliby¶my, ¿e wizyta w tym muzeum to zwyczajna strata czasu gdyby nie jedna sala zawieraj±ca absolutnie genialne zdjêcia fotoreporterów wojennych pracuj±cych dla obydwu stron konfliktu. Zdjêcia s± unikalne i stanowi± przyk³ad wirtuozerii w pos³ugiwaniu siê aparatem fotograficznym. Niektóre obrazy szokuj± inne wprowadzaj± w zadumê. Ca³a wystawa nosi nazwê "Requiem". Nazwa nie jest przypadkowa, gdy¿ wszelkie wystawione fotografie s± dzie³em fotografów którzy stracili ¿ycie w czasie pracy. Dlatego na przyk³ad nie sposób by³o znale¼æ genialnych fotografii jednego z najwybitniejszych fotografów tej wojny, Brytyjczyka Tima Page'a, s± za to fotografie jego przyjaciela, zabitego w Kambod¿y Sean'a Flynn'a. Te zdjêcia zwyczajnie trzeba zobaczyæ.
Nastêpnego dnia wykupili¶my sobie ca³odzienn± wycieczkê do Cu Chi oraz ¶wi±tyni Cao Dai w Tay Ninh. Tym razem przewodnik doskonale mówi³ po angielsku i ca³a wyprawa przebieg³a bez niespodzianek. Mo¿na trochê narzekaæ na nazbyt krótki czas spêdzony w obydwu tych miejscach, ale mo¿e inaczej siê nie da bo ca³a impreza zajê³a nam dok³adnie ca³y dzieñ.
Cao Dai to sekta religijna bardzo popularna w Wietnamie. Pod wzglêdem liczby wyznawców plasuje siê na trzecim miejscu po buddyzmie i chrze¶cijañstwie. Cao Dai jest w istocie mieszanin± wielu religii: buddyzmu, chrze¶cijañstwa i taoizmu. Wyznawcy modl± siê do wielkiego, wszystko wiedz±cego oka, maj±c nadziejê na wyzwolenie siê po ¶mierci z cyklu reinkarnacji. Najwa¿niejsza ich ¶wi±tynia znajduje siê 95km na pó³nocny zachód od Sajgonu, na przedmie¶ciach Tay Ninh. Dotarli¶my tam tu¿ przed po³udniem, przed rozpoczêciem siê po³udniowego nabo¿eñstwa. Na pierwszy rzut oka wszystko przypomina kolorowy festyn. Sama ¶wi±tynia mieni siê dziesi±tkami barw, ale w gruncie rzeczy jest ca³kiem ciekawa. W czasie trwania nabo¿eñstwa turystom pozwala siê przebywaæ na balkonie sk±d mog± obserwowaæ co siê dzieje na dole. A dzieje siê ca³kiem du¿o. Parê minut przed po³udniem, do wnêtrza ¶wi±tyni wchodz± ubrani w bia³e szaty wierni. Mê¿czy¼ni maj± czarne nakrycia g³ów przypominaj±ce trochê niewielkie turbany. Nad wszystkim czuwaj± porz±dkowi pilnuj±c kolejno¶ci i miejsc które zajmuj± wierni. Dok³adnie w po³udnie rozbrzmiewa grana na ¿ywo muzyka, a do ¶rodka wchodz± religijni dostojnicy. Zajmuj± oni miejsca bli¿ej "Wielkiego Oka" zale¿nie od stopnia wtajemniczenia w wierze. Niektórzy dostojnicy maj± czerwone, niebieskie lub ¿ó³te habity, co?". Zatem je¿eli kto¶ chce próbowaæ swoich si³ na strzelnicy KONIECZNIE niech u¿yje s³uchawek a mo¿e i dodatkowo zatyczek.
Sajgon zrobi³ na nas bardzo dobre wra¿enie. Zdecydowanie nie tego siê spodziewali¶my przez co tym wiêksze zaskoczenie. Nastêpnego dnia przyszed³ czas na wyruszenie dalej na pó³noc.
Informacje praktyczne:
- walut± Wietnamu jest Dong. 1USD - 16 000D
- wiza do Wietnamu wyrabiana w Kambod¿y - 30 USD, wa¿na 1 miesi±c ze sprecyzowan± datê wjazdu do kraju. Brak sprecyzowanego miejsca przekroczenia granicy.
- autobus miêdzynarodowy z Phnom Penh do Ho Chi Minh (Sajgon) firmy Capital Tour. Wyjazd 06:45, przyjazd oko³o 13:00. Cena 12 USD. Bardzo polecamy ze wzglêdu na doskonal± organizacjê przej¶cia granicy. Zupe³nie bezstresowo i szybko.
- turystyczne getto Sajgonu znajduje siê w rejonie Pham Ngu Lao. Ca³a masa hoteli, restauracji, agencji turystycznych. Zupe³nie inny klimat (lepszy) ni¿ w Bangkoku. Okolica bardzo nam siê podoba³a. Pokoje zazwyczaj o wysokim standardzie. ¦rednio od 9USD za pokój ze ¶niadaniem. My znale¼li¶my przytulny, czysty pokoik za 7 USD bez ¶niadania.
- wstêp do Pa³acu Reunifikacji - 10 000D
- wstêp do Muzeum wojny - 15 000D
- ca³odzienna wycieczka do Tay Ninh (Cao Dai) i tuneli Cu Chi - 5 USD, pó³dniowa wycieczka do samych tuneli 4USD
- strzelnica w Cu Chi - jeden pocisk do dowolnego karabinu 20 000D ale jest wymóg kupienia minimum 5 pocisków czyli 100 000D, do karabinów maszynowych (np. M60) trzeba kupiæ minimum 20 pocisków. KONIECZNIE za³ó¿cie zatyczki do uszu!!!
- wstêp do tuneli Cu Chi - 70 000D
- 1kg mango sprzedawanego w dzielnicy turystycznej powinien kosztowaæ nie wiêcej ni¿ 15 000D (ceny zaczynaj± siê od 30 000D)
- Zakupy ubrañ wydaje siê lepiej zrobiæ w Sajgonie ni¿ w Hanoi. Ceny s± jakby ni¿sze. £adne bawe³niane podkoszulki z nadrukami ju¿ od 1 USD. Bardzo du¿y wybór, zw³aszcza na bazarze Ben Thanh. Zwyczajnie wszystko co siê chce kupiæ jest w jednym miejscu.
- Internet jest bardzo szybki i tani. W kawiarenkach p³aci siê 100D / min. W wielu hotelach jest darmowy dla go¶ci.