Raj na ziemi?
Singapore, Singapur
poniedzia³ek, 8 stycznia 2007, 00:00 (21:00 Warszawa)

Jeden z wielu charakterystycznych budynków Singapuru
Wyobra¼cie sobie miejsce na ziemi, gdzie ludzie ró¿nych ras i wyznañ ¿yj± w spokoju. Gdzie na jednej ulicy, tu¿ obok meczetu stoi ko¶ció³ katolicki lub hinduska gophura, gdzie luksusowe samochody, z ubranymi w garnitury kierowcami zatrzymuj± siê przed pieszym i to wcale nie tylko na pasach, gdzie w gazetach mo¿na znale¼æ wielkie nag³ówki artyku³ów typu "co zrobiæ aby obcokrajowcy czuli siê u nas jeszcze lepiej", miejsce gdzie za jedzenie w metrze p³aci siê karê w wysoko¶ci 660 USD, a za palenie papierosów w miejscu publicznym - 1000 USD. Wyobra¼cie sobie miejsce sterylnie czyste, w którym od lat funkcjonuje zakaz ¿ucia gumy w miejscach innych ni¿ miejsce zamieszkania lub miejsce pracy, gdzie ludzie sprawiaj± wra¿enie szczê¶liwych i wiecznie u¶miechniêtych. Taki w³a¶nie jest Singapur, niewielkie pañstwo - miasto, na po³udniowym krañcu Pó³wyspu Malajskiego, po³o¿one zaledwie 100 km na pó³noc od równika.

Singapurskie blokowisko
Od dawna marzyli¶my o odwiedzeniu Singapuru. W powszechnym wyobra¿eniu, Singapur uwa¿any jest za koszmarnie drogie miejsce na ziemi, gdzie ludzie nie zajmuj± siê niczym innym ni¿ robieniem du¿ych pieniêdzy - taki azjatycki Nowy York. Wiêkszo¶æ osób przybywa tu na jeden dzieñ w drodze "z" lub "na" lotnisko. Zanim wyruszyli¶my w nasz± podró¿, czytali¶my ró¿nego rodzaju blogi i opowiadania z podró¿y, gdzie niemal wszêdzie przewija³ siê jeden schemat: przyjazd z Malezji, ogarniêcie miasta w jeden dzieñ i szybki powrót do Malezji. Równie¿ i nasz plan pocz±tkowo tak wygl±da³ ale ju¿ parê godzin po przekroczeniu granicy Singapur nas ca³kowicie poch³on±³ i zauroczy³.
Wielu plecakowców stroni od wielkich miast, traktuj±c je jako wêz³y transportowe, pozbawione charakteru, betonowe d¿ungle. Z nami jest inaczej. Bardzo lubimy du¿e miasta. Dobrze siê w nich czujemy, umiemy siê w nich odnale¼æ i rozpoznaæ niepowtarzalny charakter ka¿dego z nich. Oczywi¶cie s± miasta które nie s± warte najmniejszej naszej uwagi ale na pewno nie nale¿y do nich Singapur.

Victoria Concert Hall
Czy Singapur jest drogi? Zdecydowanie tak je¿eli porównaæ go z innymi pañstwami regionu, ale w porównaniu z Zachodni± Europ±, Stanami czy nawet cenami w Polsce nie wypada to tak ¼le i opuszczaj±c ten kraj byli¶my bardzo mi³o zaskoczeni, ¿e trzy dni tam spêdzone nie zrujnowa³y doszczêtnie naszego bud¿etu. Zdecydowanie najbardziej kosztowy jest nocleg. Pod tym wzglêdem Singapur nie rozpieszcza. My znale¼li¶my skromn± dwójeczkê w dzielnicy "ma³e Indie" za jedyne - jak na standardy Singapuru - 30 SD (20 USD). Pokoiki mo¿e nie w najwy¿szym standardzie, ale w cenê wliczony by³ dostêp do Internetu oraz gigantyczne ¶niadania w formie bufetu. Ponadto hotelik zlokalizowany by³ nieopodal tanich, hinduskich jad³odajni i stacji metra.

Wizytówka miasta - Esplanade - Theatres on the Bay
No w³a¶nie, metro... Transport publiczny Singapuru mo¿e zachwyciæ. Jest to chluba miasta. Aktualnie dzia³aj± trzy linie kolejki podziemnej ale buduje siê nowe. Metro dzia³a fenomenalnie. Stacje wygl±daj± jak sale operacyjne, sterylne, mo¿e nieco przyt³aczaj±ce swoj± srebrno-metaliczn± kolorystyk±. Pierwsz± rzecz± z jak± podró¿ny obcuje to maszyny sprzedaj±ce bilety. Bardzo pomys³owy system. Na ka¿dy przejazd trzeba wykupiæ sobie elektroniczn± kartê. Maszyna koduje na niej trasê jak± chce siê pokonaæ, wypisuje nale¿no¶æ, przyjmuje zarówno monety jak i banknoty oraz wydaje resztê. Ca³e dzia³anie podró¿nego ograniczone jest do naci¶niêcia na ekranie stacji do której chce siê udaæ oraz uiszczenia op³aty. Op³ata zawsze zawiera w sobie 1 SD kaucji za kartê, któr± nale¿y sobie odebraæ zwracaj±c kartê w maszynie na stacji docelowej. Metro uzupe³nia ca³a sieæ autobusów miejskich które docieraj± niemal wszêdzie tam gdzie nie dociera metro.
To co bardzo siê rzuca w oczy w Singapurze to masa zieleni. Jest jej zwyczajnie pe³no wszêdzie. Poza ogromnymi drzewami, budynki i alejki ton± w ró¿nego rodzaju trawnikach, niewielkich parkach, ogrodach i ogródkach. Wygl±da to fenomenalnie i sprawia ¿e miasto wydaje siê byæ jeszcze bardziej sterylne ni¿ jest w rzeczywisto¶ci.

Nowoczesna i stara zabudowa
Wiele wielkich miast jest zwyczajnie bez charakteru. Naszym zdaniem Singapur nie nale¿y do nich. Mo¿e ono przybieraæ dowolny charakter. Masz ochotê na kuchniê hindusk±, unosz±ce siê w powietrzu zapachy przypraw i d¼wiêki bolywoodzkiej muzyki, girlandy kwiatów, z³ot± bi¿uteriê, sklepy z sari i przechodniów ubranych tak samo jak w po³udniowo indyjskim Chennai czy Madurai? Wszystko to mo¿na u¶wiadczyæ w dzielnicy "Little India" gdzie mieszkaj± i prowadz± swoje interesy Tamilowie. Z kolei je¿eli pragnie siê zgie³ku chiñskich bazarów, wyprzeda¿y, chce siê skosztowaæ kaczkê po pekiñsku lub sajgonki, pragnie siê zrobiæ fotkê w chiñskim klasztorze lub taoistycznej ¶wi±tyni wystarczy ¿e podjedzie siê do Chinatown by poczuæ siê jak w Pekinie czy Katonie. Ponadto nieopodal Little India znajduje siê malajska dzielnica Kampung Glam z najwiêkszym w Singapurze meczetem zwieñczonym z³ot± kopu³± oraz licznymi muzu³mañskimi knajpkami i sklepikami. Jednak serce Singapuru bije na nadbrze¿u, przy uj¶ciu rzeki Singapur. To tam, w finansowej dzielnicy, tysi±ce ludzi prowadzi swoje interesy w wysokich, smuk³ych drapaczach chmur. To by³o nasze pierwsze miasto z a¿ tak wysok± zabudowa. Spaceruj±c uliczkami dzielnicy finansowej nie sposób nie zadzieraæ g³owy do góry.

Singapur tu¿ przed zachodem s³oñca
Singapur nie ma zabytków na skalê ¶wiatow± takich jak piramidy czy Zakazane Miasto. Ma jednak ca³e mnóstwo mniejszych lub wiêkszych obiektów wartych odwiedzenia. Jedne maj± warto¶æ historyczn±, inne s± dzie³ami sztuki architektonicznej, inne za¶ to miejsca rozrywki czy kultury. I to co jest bardzo godne podkre¶lenia to przygotowanie tego niewielkiego pañstwa do obs³ugi turystów. W ka¿dej dzielnicy znale¼æ mo¿na ruchome punkty informacji turystycznej. Rozdaj± one za darmo doskona³e, szczegó³owe mapy poszczególnych dzielnic oraz tony folderów i broszur informuj±cych co warto zobaczyæ w danej dzielnicy, gdzie warto siê udaæ. Maj± tak¿e przyk³adowe trasy zwiedzania. Wszystko wydawane jest w kilku jêzykach i chocia¿ ma siê wra¿enie, ¿e wiele z tych rzeczy jest opisywana nieco na wyrost to jest to doskona³y przyk³ad jak powa¿nie traktuje siê tu go¶ci, d±¿±c do zatrzymania ich choæby dzieñ d³u¿ej by choæby ten dzieñ d³u¿ej wydawali tu swoje pieni±dze. Tak by³o i w naszym przypadku. Planowali¶my zostaæ w Singapurze jeden dzieñ a z trudem opu¶cili¶my to miasto po 3 dniach i tylko dlatego, ¿e 20 stycznia musimy byæ w Bangkoku.

Chinatown
Generalnie nie lubimy chodziæ do muzeów. Nudz± one nas zwyczajnie, bo ile set razy mo¿na obejrzeæ kamienn± g³owê Buddy zamkniêt± w szklanej gablocie lub ¿elazny grot w³óczni. Nie jeste¶my specjalistami i wiele z cennych, muzealnych eksponatów jest dla nas zwyczajnie kawa³ami kamienia, gliny lub ¿elaza. Jednak mamy pewnego rodzaju zasadê. Staramy siê odwiedzaæ przynajmniej jedno muzeum w danym kraju, po to aby zobaczyæ jak takie muzea wygl±daj±. W Indiach byli¶my tylko w jednym i wiêcej do ¿adnego siê nie udamy. Pakistan zaskoczy³ nas piêknem budowli w jakich lokalizowane s± muzea ale Singapur pobi³ wszystkie na g³owê. Odwiedzili¶my Muzeum Cywilizacji Azjatyckich i z ca³± pewno¶ci± by³o to najfajniejsze muzeum w jakim do tej pory byli¶my. A wszystko za spraw± sposobu prezentacji bogatej ekspozycji. Ca³o¶æ zosta³a nie tylko sprowadzona do podziwiania kolejnych gablot i wczytywania siê w opisy lecz ca³± mas± elektroniki i multimediów osi±gniêto efekt interakcji ze zwiedzaj±cym. Ca³e muzeum podzielone jest na dzia³y zwi±zane z regionami i religiami Azji. W ka¿dej sali jest kilka ekranów dotykowych ze s³uchawkami gdzie mo¿na ogl±daæ ró¿nego rodzaju krótkie filmy. Jedne opisuj± dane ekspozycje, inne s± mniej lub bardziej powi±zane z nimi poprzez prezentowane opowie¶ci, anegdoty, wywiady z lud¼mi, cytowane fragmenty ksi±¿ek lub pamiêtników. Wszystko jest interaktywne przez co zwiedzaj±cy w ka¿dej chwili mo¿e zmieniæ ogl±dany film lub zakoñczyæ jego projekcjê. Co wiêcej, w ka¿dym dziale znajduje siê co¶ w rodzaju wirtualnego przewodnika. Jest to du¿y ekran dotykowy, umiejscowiony na wysoko¶ci wzroku zwiedzaj±cego, wy¶wietlaj±cy niemal naturalnej wielko¶ci g³owê aktora - przewodnika. Interakcja polega na wybieraniu z menu pytañ na które odpowiada wirtualny przewodnik za pomoc± wcze¶niej nagranych klipów. Wra¿enie jest takie jakby rozmawia³o siê z ¿yw± osob±. Ponadto du¿a czê¶æ ekspozycji ma nie tylko oddzia³ywaæ na wzrok zwiedzaj±cego lecz ma za zadanie anga¿owaæ inne jego zmys³y. Najlepiej to im wysz³o w dziale prezentuj±cym Islam. Poza ca³± mas± eksponatów znale¼æ mo¿na kilkana¶cie interaktywnych stanowisk prezentuj±cych tematy takie jak: Koran, pismo arabskie, ornamentyka, sztuka wodnych malunków czy sufickie bêbny. I tak na przyk³ad, ogl±daj±c ekspozycjê pisma arabskiego ma siê mo¿liwo¶æ wzi±æ do rêki elektroniczny pisak i wodz±c nim po ekranie, na¶ladowaæ kolejne ruchy maj±ce na celu napisanie wyrazu. Z kolei dowiaduj±c siê o sufickich bêbnach nale¿y za³o¿yæ s³uchawki na uszy, usi±¶æ na pod³odze, chwyciæ bêben i wybijaæ rytmy zgodnie ze wskazówkami widzianymi na ekranie. Ca³± ekspozycjê Islamu koñczy wirtualny spacer po najwa¿niejszych meczetach Azji. Siada siê bez butów na dywanie a projektory rzucaj± obraz na umieszczone dooko³a oraz nad g³ow± ekrany. Prezentowane jest zawsze wnêtrze wybranego przez zwiedzaj±cego meczetu w taki sposób jakby to on znajdowa³ siê dok³adnie w jego ¶rodku. Dodatkowo z g³o¶ników wydobywaj± siê cichutkie odg³osy modl±cych siê wiernych i g³os prowadz±cego muftego. Wszystko to sprawia, ¿e znacznie wiêcej zobaczonych rzeczy pozostaje w pamiêci zwiedzaj±cego a wychodz±c z muzeum ma siê odczucie dobrze wydanych 10 SD. Zdecydowanie polecamy!
Singapur jest piêknym miastem ale prawdziwy swój urok roztacza po zachodzie s³oñca. Singapurczycy musz± p³aciæ ogromne rachunki za energiê, bowiem zdecydowanie nie oszczêdzaj± na iluminacji obiektów. Zachód s³oñca spêdzony na nabrze¿u z widokiem na pionow± ¶cianê o¶wietlonych drapaczy chmur robi ogromne wra¿enie. Warto równie¿ przej¶æ siê uliczkami w ¶rodku dzielnicy finansowej, klucz±c pomiêdzy pionowymi ¶cianami o¶wietlonych wysoko¶ciowców. Z kolei, Ma³e Indie i Chinatown po zmroku nabieraj± ¿ycia. Do pó¼na dzia³aj± nocne bazary têtni±ce ¿yciem.
Spo³eczno¶æ Singapuru tworz± w wiêkszo¶ci Chiñczycy. Poza nimi mieszkaj± tu Malajowie, Tamilowie oraz pracuj±cy w mie¶cie biali. Jest to du¿a mieszanina kultur, wyznañ i mentalno¶ci, ale jakim¶ sposobem wszystko to wspó³gra do tego stopnia, ¿e zdominowany g³ównie przez Chiñczyków Singapur ca³kowicie nas zachwyci³. Jeste¶my zakochani w tym mie¶cie. Drugiego dnia pobytu Agnieszka o¶wiadczy³a: "nigdzie siê st±d nie ruszam. Zostajê w Singapurze.". Innym razem zapyta³a:
- masz przy sobie k³ódkê i ³añcuch?
- nie mam przy sobie - odpowiedzia³em - a po co?
- chcia³am siê przykuæ do tej barierki, po³kn±æ kluczyk i tak d³ugo siedzieæ a¿ dostanê obywatelstwo tego kraju...

Szpital dla aparatów fotograficznych?
I pozostaje tylko pytanie jakim cudem Chiñczycy mieszkaj±cy w Singapurze mog± byæ tak skrajnie inni od Chiñczyków z Chin? Odpowiedz jest prosta. Singapurscy Chiñczycy to w³a¶ciwie ju¿ nie Chiñczycy. Rozmawiali¶my na ten temat z w³a¶cicielami naszego hoteliku - z pochodzenia Chiñczykami. Okaza³o siê ¿e nie maj± bladego pojêcia jak wygl±daj± wspó³czesne Chiny. ¯yj± w przekonaniu, ¿e ca³e Chiny s± niemal takie same jak Singapur, gdzie ka¿dy mówi po angielsku a turysta jest z u¶miechem witany zupe³nie tak jak na ulicach Singapuru. Zdziwieni byli ¿e mamy odmienne zdanie (a nie wdawali¶my siê w szczegó³y i nie dzielili¶my siê naszymi przemy¶leniami). Przyznali nam jednak racjê. Gdy oni byli jaki¶ czas temu w Szanghaju te¿ na ka¿dym kroku s³yszeli nasze ulubione s³owo - me yo (nie ma)...
I jeszcze jedno s³owo odno¶cie naszego ulubionego przewodnika. O ile w Laosie zast±pili¶my przewodnik Pascala oryginalnym LP o tyle po Malezji i Singapurze podró¿ujemy korzystaj±c nadal z Pascala. Pomijamy ju¿ sprawê fruwaj±cych w powietrzu kolejnych kartek ale jakim cudem kto¶ wpad³ na pomys³ aby przet³umaczyæ na polski nazwy stacji metra na mapie Singapuru. Na przyk³ad nazwa stacji "City Hall" zast±piono nazw± "W³adze Miasta" i uwierzcie nam - w ca³ym Singapurze nie znajdziecie stacji metra z napisem "W³adze Miasta"...
Zdecydowanie warto odwiedziæ Singapur, choæby zostaj±c w nim tylko jeden dzieñ. To by³a z ca³± pewno¶ci± dopiero nasza pierwsza wizyta w Singapurze. A czy jest drogi? Oceñcie to sami spogl±daj±c na poni¿sze informacje praktyczne:
Informacje praktyczne:
Waluta:
1 USD - 1,5 SD (dolar singapurski)
1 SD - 2 PLN
Noclegi:
Najtañsze noclegi mo¿na znale¼æ w ma³ych Indiach nieopodal stacji metra Little India. My zamieszkali¶my w ponoæ najtañszym MacKanzie Hostel, parê kroków od stacji metra na ulicy MacKanzie Rd. Dwójka bez okna i bez A/C 30 SD (20 USD), ³ó¿ko we wspólnej sali 18 SD. W cenie jest dostêp do Internetu, przechowalnia baga¿u oraz ¶niadanie w formie nieograniczonego bufetu. Warunki trochê nie na miarê Singapuru.
W samym sercu Little India jest oblegany przez plecakowców Inn Crown. Znaczenie lepsze warunki, na miejscu informacja turystyczna. Dwójka 48 SD, ³ó¿ko w sali 18 SD. Wydaje siê, ¿e poni¿ej 17 SD za ³ó¿ko w wieloosobowej sali siê nie zejdzie.
Transport:

Singapur - miasto kar i zakazów
Centrum Singapuru mo¿na spokojne zwiedzaæ pieszo. Du¿o mo¿na w ten sposób zobaczyæ. Niemal wszêdzie mo¿na siê dostaæ metrem. Bilety kupuje siê na stacjach w automatach przyjmuj±cych zarówno gotówkê jak i bilon. Przejazd zale¿ny jest od strefy i kosztuje od 1 do 2,5 SD (+ 1 SD zwrotnej kaucji). Bilet autobusowy kosztuje oko³o 0,9 SD. W sprzeda¿y s± karty ez-link w cenie 15 SD, z nabit± kwot± 7 SD na przejazdy wszystkimi ¶rodkami transportu (nie wykorzystana kwota jest zwracana). Korzystaj±c z tej karty przejazdy s± tañsze od 0,25 SD ale na stacji odradzono nam jej zakupu. Ponoæ przy 3 dniach pobytu jest to nieop³acalne. Nie jeste¶my tego pewni, bo je¿eli podró¿uje siê w dwie osoby to chyba zaczyna to byæ op³acalne.
Jedzenie:
Nie ma wiêkszego problemu ze znalezieniem taniego jedzenia w przyulicznych knajpkach, zw³aszcza w Little India i Chinatown. Ceny potraw i przek±sek zaczynaj± siê zazwyczaj od 1,5 SD, ¶rednio 3-4 SD za ca³kiem du¿e danie. Warto zajrzeæ do du¿ego lokalu na rogu Clive St. i Sungei Rd. w Little India. Znajduje siê tam co¶ w rodzaju du¿ego fastfoodu (co¶ jak KFC) gdzie poszczególne stoiska reprezentuj± ró¿ne azjatyckie kuchnie. Niektóre potrawy wy¶mienite, inne ¶rednie. Przyk³adowo: po³owa pieczonego kurczaka w sosie pieprzowym, ry¿ i sa³atka - 5,2 SD (ok. 10 PLN).
Napoje:
1,5l wody - 1,5 SD, 1,5l gazowanego napoju - 1,8 SD, 1,5l pepsi - 2,6 SD
Mapy i plany:
Singapore Tourist Board wydaje genialne, darmowe plany poszczególnych dzielnic oraz tony rozmaitych ulotek opisuj±cych poszczególne atrakcje. W ka¿dej dzielnicy s± ruchome "budki" gdzie mo¿na to dostaæ. W ksiêgarniach mo¿na nabyæ bardzo dok³adne mapy Singapuru w cenie od 8 SD
Zwiedzanie:
Ceny wstêpów zazwyczaj s± wysokie przez co nale¿y dok³adnie zastanowiæ siê co siê chce zobaczyæ.
Muzeum Cywilizacji Azjatyckich - 10 SD, ISIC 5 SD
The Battle Box (muzeum kapitulacji Singapuru w II woj. ¶wiat.) - 8 SD
Santosa - delfinarium - 19,5 SD (ten sam bilet do "podwodnego ¶wiata")
Santosa - Fort Siloso - 8 SD
Santosa 4D Magix - 16 SD
Santosa - Sky Tower - 10 SD
Dojazd z Malezji (Kuala Lumpur)
- poci±giem z Kuala Lumpur - 21 RM (ok. 6 USD), 4-5 poci±gów dziennie, ok. 9 godz.
- autobusem z Kuala Lumpur - 30 RM (ok. 8,6 USD)
Dojazd z Singapuru do Malezji
Zdecydowanie taniej jest pojechaæ z Singapuru do Johor Bahru w Malezji i dopiero tam z³apaæ transport dalej. Ró¿nice cenowe s± do¶æ znaczne. Poci±g bezpo¶redni z Singapuru do Kuala Lumpur - 30 SD, autobus - 27 SD