forum dyskusyjne



mapa serwisu






        Wybierz kraj   
 Szukaj na mapie   


Dzieñ na motorku

Bago, Myanmar (Birma), prowincja Bago

Shwemawdaw Paya
Myanmar to zamkniête, izolowane na arenie miêdzynarodowej pañstwo rz±dzone od lat przez wojskow± juntê. Wiele osób spiera siê o to czy kraj ten powinien byæ odwiedzany przez turystów czy te¿ nie, czy wizyty zagranicznych go¶ci mimowolnie wspieraj± finansowo w³adzê czy te¿ s± jedynym realnym oknem kraju na ¶wiat. Zdobywczyni Pokojowej Nagrody Nobla Aung San Suu Kyi zachêca do turystycznego bojkotu Myanmaru, podczas gdy kraj de facto staje siê coraz bardziej popularnym k±skiem na turystycznej mapie ¶wiata. Tak czy inaczej, polityczny stan rzeczy w kraju sprawia ¿e rz±dz±ca z³a junta wojskowa jest idealnym pretekstem do zawy¿ania turystycznych cen i us³ug w imiê zasady: "rz±d nakaza³". Nie ma to na ogó³ nic wspólnego z prawd±, nie mniej jednak s³owa te towarzysz± tury¶cie przez ca³y okres jego pobytu w tym ciekawym kraju.

Zawy¿anie cen nie bardzo uderza po kieszeniach a to dlatego ¿e ró¿nice s± tak naprawdê bardzo niewielkie i zazwyczaj nie przekraczaj± 2-3 dolarów, jednak taki stan rzeczy potrafi byæ prawdziw± zmor± i utrapieniem gdy za ka¿dym razem p³aci siê za ten sam towar lub us³ugê w tym samym miejscu inn± kwotê i niemal zawsze towarzyszy temu procederowi sakramentalne zdanie "bo rz±d nakaza³".

Siedz±cy Budda w Kyaik Pun Paya
Jak bardzo nagminny jest to proceder przekonali¶my siê ju¿ przy pierwszej próbie opuszczenia Yangun. Otó¿ postanowili¶my wyruszyæ do oddalonego o zaledwie 80 km na pó³noc miasteczka Bago. Bez wiêkszych przeszkód dostali¶my siê na do¶æ oddalony od miasta dworzec autobusowy. Miejsce to wygl±da³o na tyle chaotycznie ¿e ze wzruszeniem przypomina³y siê nam podobne miejsca z Pakistanu czy Nepalu. Coraz dopada³ nas jaki¶ naganiacz by zaprowadziæ do swojej firmy. Ale nawet i oni nie byli napastliwi i wydawali siê wrêcz pomocni i mili. W wybieraniu ofert kierowali¶my siê prost± zasad±. Mieli¶my przy sobie zestawienie cen z odbytej zaledwie 4 tygodnie wcze¶niej podró¿y po podobnej trasie wiêc du¿o wiêcej nie zamierzali¶my p³aciæ. W ka¿dej kolejnej firmie ceny by³y te same - 3000 kyat za osobê.
- a co siê sta³o z biletami za 1000 k? - pytali¶my
- e, to dawne dzieje, kiedy¶ tak by³o, ale teraz ceny paliwa s± wy¿sze no i - rzecz jasna - rz±d ustali³ nowe ceny - ripostowali
- no tak, rz±d... A nie ma to czasem nic wspólnego z faktem ¿e jeste¶my turystami?
Tu odpowiedzi by³y ró¿ne. Jedni twierdzili ¿e to nie ma nic wspólnego i wszyscy p³ac± tyle samo, inni z kolei u¶miechali siê i z przekonaniem uzasadniali ¿e w Birmie obowi±zuj± dwa cenniki: dla obcokrajowców i dla mieszkañców.

Shwemawdaw Paya
Wszystko to by³o "grubymi niæmi szyte" nie mniej jednak na tyle byli¶my zafascynowani krajem i faktem ¿e uda³o siê nam tu dotrzeæ ¿e te wydarzenia traktowali¶my z przymru¿eniem oka i u¶miechem na twarzach. Mieli¶my kupê czasu, a przez Bago je¼dzi niemal ka¿dy autobus wyje¿d¿aj±cy z Yangon na pó³noc. Trochê ju¿ tak od niechcenia zajrzeli¶my do jeszcze jednej firmy. Ta wygl±da³a trochê inaczej. Pracownicy mieli mundurki i wszystko wygl±da³o tak jakby by³o bardziej zorganizowane. Czy¿by firma rz±dowa? - pomy¶leli¶my. Pocz±tkowo scenariusz by³ taki sam jak wszêdzie ale na pytanie: - nie ma to czasem nic wspólnego z faktem ¿e jeste¶my turystami? kierownik u¶miechn±³ siê mi³o i powiedzia³
- no tak, to cena dla turystów, wy pojedziecie po lokalnej cenie - 1000 k, poczym zaprowadzi³ nas do autobusu i wskaza³ miejsca.

Czekaj±c na odjazd autobusu Krzysiek wyszed³ w poszukiwaniu owoców na drogê. Dopad³ go najbardziej nachalny naganiacz:
- i co? Kupisz u mnie bilet?
- nie ju¿ mam, a jednak za 1000 a nie za 3000 kyat
Naganiacz z razu wyda³ siê zaskoczony ale za chwilê podszed³ bli¿ej, u¶miechn±³ siê, poda³ rêkê i wyra¼nie powiedzia³:
- dobra robota!


Mnisi w klasztorze Kha Khat Wain Kyaung
Bago (zwane tak¿e Pagu) po³o¿ne jest 80 km na pó³nocny-wschód od Yangon. Ju¿ w po³owie VI w. w tym miejscu powsta³a stolica królestwa Hanthawady. Od 1287 do po³owy XVI w. osada znajdowa³a siê w centrum Królestwa Ramanadesa, które obejmowa³o ca³y po³udniowy Myanmar. Miasto mia³o du¿e znaczenie jako port morski, co dodatkowo sprzyja³o rozwojowi i stanowi³o o atrakcyjno¶ci Bago. Kiedy jednak rzeka zmieni³a swój nurt miasto zosta³o odciête od morza i straci³o swoje znaczenie jako wêze³ handlowy i komunikacyjny.

Mnisi w klasztorze Kha Khat Wain Kyaung
Dzisiaj Bago odwiedza siê dla pozosta³o¶ci po latach ¶wietno¶ci, g³ównie dla wspania³ych ¶wi±tyñ, klasztorów i monumentalnych statui Buddy. Obiektów do zobaczenia jest nadspodziewanie du¿o jak na to mizernie wygl±daj±ce miasteczko. Co wiêcej, wszystkie one rozsiane s± na du¿ym obszarze i bez w³asnego ¶rodka transportu trudno jest je wszystkie zobaczyæ. Zwiedzaj±cy zobowi±zani s± do wykupienia biletu wstêpu (jednego na wszystkie obiekty) w cenie 10 USD, co - nie oszukujmy siê - jak na warunki Birmy jak i liczbê naprawdê fajnych rzeczy do obejrzenia nie jest cen± wygórowan±. Pozostaje jednak jedno "ale". Wielu go¶ci faszeruje siê przed przyjazdem zaleceniami dla tych którzy decyduj± siê tu jednak przyjechaæ i wydawaæ swoje dewizy. Pisze siê w nich aby wszêdzie tam gdzie to jest mo¿liwe p³aciæ lokalnym mieszkañcom a nie firmom czy po¶rednikom, bo tylko w ten sposób do minimum mo¿na ograniczyæ mimowolne przekazywanie funduszy na rzecz obecnej w³adzy. My te zalecenia traktowali¶my raczej z przymru¿eniem oka lub - co by³o pewnie prawdziwsze - jako dobry pretekst do tego by zap³aciæ za co¶ mniej ni¿ powinni¶my.

Mnisi w klasztorze Kha Khat Wain Kyaung
Po przybyciu do Bago wcale nie musieli¶my d³ugo czekaæ na okazjê pozbawienia junty wojskowej zarobku. Jeszcze w Yangon s³yszeli¶my pog³oski ¿e w Bago s± ludzie którzy wiedz± jak wej¶æ bez biletów, ale sposób dzia³ania procederu wyda³ siê nam naiwnie prosty ale co wa¿niejsze - by³ te¿ skuteczny. Ju¿ przy próbie wybrania hotelu (co w Bago nie jest trudno bo wybiera siê pomiêdzy dwoma podobnymi miejscami) pojawi³o siê dwóch sympatycznych panów którzy niezwykle garnêli siê do rozmowy z nami. Byli przesympatyczni, dobrze mówili po angielsku, fajnie siê z nimi rozmawia³o ale doskonale wiedzieli¶my ¿e rozmowa ma drugie dno. Godzinê pó¼niej siedzieli¶my ju¿ na motorku jednego z nich w drodze na "podbój" zabytków Bago.

Fabryka cygaretek
Nie wiemy tak do koñca jak dzia³a ten proceder. Wygl±da na to ¿e "jeden pan zna drugiego pana, a ten trzeci...", pensje pewnie te¿ s± tu nie za wysokie przez co ludzie nauczyli siê ¿yæ na swój w³asny sposób. Rz±d pewnie te¿ jest zadowolony bo ludzie mu siê tu nie buntuj±, a do kasy i tak regularnie wp³ywaj± dewizy od zorganizowanych wycieczek licznie nawiedzaj±cych to miejsce w drodze z Yangon na Jezioro Inle. Przez ca³y dzieñ nikt nam nie sprawdza³ biletów, nikt te¿ na nas nie zwraca³ uwagi. Co wiêcej, takich ja my by³o wiêcej. Ani raz nikt nas o nic nie zapyta³, nikt te¿ nie robi³ ¿adnych problemów naszemu opiekunowi. Krzysiek tylko od czasu do czasu musia³ ui¶ciæ naprawdê drobn± op³atê za aparat fotograficzny. Je¼dzili¶my od jednego do drugiego miejsca z naszym kierowc± - przewodnikiem. Ch³opak mia³ ca³kiem du¿o informacji o odwiedzanych miejscach ale prosi³ nas ci±gle o to aby¶my traktowali go wy³±cznie jako kierowcê. Kierowc± mu byæ wolno, przewodnikiem nie - to przywilej zarezerwowany dla rz±dowych popleczników z dyplomami i regularnie p³acon± do kasy danin±.

Wiele miejsc w Bago mo¿e naszym zdaniem siê podobaæ. Wszystko by³o dla nas takie nowe, ciekawe, zaskakuj±ce. Co najwa¿niejsze nie by³o wszêdzie dooko³a tych setek turystów, nie by³o komercji, straganów a kolejne odwiedzane miejsca - jakkolwiek w ¶wietnym stanie - sprawia³y lekkie wra¿enie zapomnianych przez ¶wiat i ludzi. Czy¿by¶my dok³adnie czego¶ takiego poszukiwali?

popularne birmañskie cygaretki
Poza ¶wi±tyniami i pos±gami Buddy odwiedzili¶my te¿ ma³±, lokaln± fabrykê cygaretek. S± one niezwykle popularne w ca³ym kraju. S± tanimi substytutami drogich, importowanych papierosów nie mniej jednak w oczach turysty nadaj± jeszcze wiêkszy koloryt temu krajowi. Cygaretki te spotykali¶my pó¼niej ka¿dego dnia a¿ do opuszczenia Birmy. By³y raczej tandetne, skrêcone ze specjalnie przygotowanych li¶ci, nape³nione kruszonym tytoniem i zrêcznie zawiniête banderolk±. Na co dzieñ jeste¶my nie pal±cy ale od tego czasu nie odmawiali¶my sobie sporadycznego "puszczenia birmañskiego dymka". Pracuj±ce w zak³adzie m³odziutkie dziewczyny by³y niezwykle go¶cinne. Pomimo ogromnej bariery jêzykowej d±¿y³y do nawi±zania kontaktu, próbowa³y opowiadaæ co robi±. Jak siê pó¼niej dowiedzieli¶my ka¿da z nich dziennie wytwarza oko³o 700 takich cygaretek. Ciêº taka kosztuje oko³o 5 USD za osobê (9 USD za dwie osoby na 1 motorku). Nie p³aci siê wtedy biletu wstêpu a dodatkowo ma siê zapewniony sprawny transport po mie¶cie i dobrego najczê¶ciej kompana do rozmowy.

- przy niektórych obiektach dodatkowo nale¿y zap³aciæ za mo¿liwo¶æ robienia zdjêæ - 200k

- Niemal wszystkie autobusy jad±ce z Yangon na pó³noc przeje¿d¿aj± przez Bago wiêc ³atwo z³apaæ transport. Prawdziwa cena przejazdu to chyba 1000k ale ¿±da siê od turystów 2000 - 3000k. Autobusy odje¿d¿aj± z dworca przy lotnisku. Transport z centrum autobusem nr 43 - 100k

- autobus z Bago do Kinpun (dla Z³otej Ska³y) - 3000k - 3 godz.

- butelka piwa Mandalay w knajpie 1000k



© 2004-2010 transAzja.pl      | kontakt | prze¶lij link strony | drukuj | mapa serwisu | polityka prywatno¶ci